Cud nad Wisłą. Bitwa warszawska 1920 roku - trzy dni, które uratowały Europę przed bolszewizmem

CUD NAD WISŁĄ | Gdyby Polacy nie wygrali bitwy warszawskiej, środkowa Europa stałaby otworem przed komunistyczną propagandą i sowiecką inwazją. Rocznica naszego zwycięstwa z 1920 roku nie jest tylko polskim świętem.

1920 r. to data w historii Polski, której nie sposób zapomnieć. Wtedy właśnie w ciągu kilku sierpniowych dni osiągnęliśmy historyczne zwycięstwo nad bolszewikami w bitwie warszawskiej.

Linia frontu w czerwcu 1920 roku
Dcoetzee / Licencja: CC BY-SA 3.0 (via Wikimedia Commons)
Był skwar, czołgi, kilkanaście polskich dywizji, sprawni dowódcy, intensywny wysiłek cywilów. Na efekt nie czekaliśmy długo: Polska zachowała niepodległość i powstrzymała pochód Armii Czerwonej na Zachód.

PORUCZNIK JAN KOWALEWSKI | KRYPTOLOG, DZIĘKI KTÓREMU WYGRALIŚMY Z BOLSZEWIKAMI
Zaczęło się 13 sierpnia, kiedy na Mazowsze natarły dwa sowieckie związki taktyczne, jednej dywizji z 3. armii Łazarewicza i jednej z 16. armii Sołłohuba. Sowieci atakowali Warszawę z kierunku południowo-wschodniego.
Natarcie było gwałtowne, a potem było już tylko gorzej.
Linia frontu w sierpniu 1920 roku


Dcoetzee / Licencja: CC BY-SA 3.0 (via Wikimedia Commons)

Pod Radzyminem uderzyły dwie rosyjskie dywizje, które w ostatnim czasie pokonały 600 km forsownym marszem. Przełamały obronę 11. dywizji pułkownika Bolesława Łaźwińskiego i zdobyły Radzymin. Następnie kolejna z dywizji ruszyła na Pragę, a druga usiłowała zdobyć Nieporęt i Jabłonnę.

Nieco spokojniej było w tym samym czasie w rejonie przedmościa warszawskiego, na południe od Radzymina i na odcinku od Starej Miłosny poprzez Wiązownę, aż po Świerk.
Następnego dnia, czyli 14 sierpnia, walki toczyły się wzdłuż wschodnich i południowo-wschodnich umocnień przedmościa warszawskiego na odcinku od Wiązowny po Radzymin, ale tam wojska rosyjskie nie odniosły prawie żadnych sukcesów, bo siły polskie z natarciami radziły sobie dzielnie.

15 sierpnia to samo. Obwodowe dywizje polskie, a dokładniej 10. dywizja generała Żeligowskiego i 1. Dywizja Litewsko-Białoruska generała Jana Rządkowskiego, po zaciekłych bojach odniosły sukces. Odzyskały Radzymin, a nasze polskie oddziały mogły wrócić na obszary utracone przed zaledwie dwoma dniami.

Jeszcze lepiej radziliśmy sobie 16 sierpnia, kiedy w ramach drugiego dnia polskiego kontrnatarcia nasze dywizje grupy uderzeniowej dotarły do szosy Warszawa-Brześć. Miało to bowiem oznaczać, że nasi walczący wejdą na tyły wojsk sowieckich pod Warszawą.
I weszły.
Wojska sowieckie zostały przez nas zaatakowane, a w kierunku Mińska Mazowieckiego wsparły je polskie atakujące czołgi. I chociaż już wtedy nieoficjalnie bitwa została wygrana, zawieszenie broni podpisano 15 października w Rydze. Traktat pokojowy wydano zaś w marcu 1921 r., wtedy też wytyczono nową polsko-sowiecką granicę.

Halibutt / Licencja: CC BY-SA 3.0 (via Wikimedia Commons)

Jakkolwiek trudno sobie wyobrazić, jak teraz wyglądałaby Polska, gdyby nie zwycięstwo w bitwie rozegranej głównie na przedmieściach Warszawy, nie można pominąć zapominanych często przez historyków walk o Płock, Włocławek, Przasnysz, Ciechanów czy Wyszków. Wszystkie miasta, mimo że nieco bardziej oddalone od Warszawy, przyczyniły się szalenie do naszego zwycięstwa - nie tylko siłą wojskową, ale też dużym zaangażowaniem cywilów.

Nietrudno mimo to zrozumieć, dlaczego najpopularniejszą nazwą batalii z 1920 r. jest bitwa warszawska. Druga często używana, której autorem jest Stanisław Stroński, to "Cud nad Wisłą". Odwołanie do cudu nie jest tutaj nieprzypadkowe, bowiem "cudem nad Marną" nazwano sześć lat wcześniej słynne odrzucenie wojsk niemieckich z Paryża.

Polacy jeszcze długo po tym spektakularnym zwycięstwie sprzeczali się, według czyjego planu zostało ono osiągnięte. Zwłaszcza że każdy z wodzów uważał siebie za pomysłodawcę genialnego planu. Józef Piłsudski jako naczelny wódz bitwy nieskromnie wskazywał w tym miejscu siebie. Generał Rozwadowski robił to samo.

Obiektem badań historycznych jest również znaczenie bitwy warszawskiej dla Europy. Ambasador brytyjski w przedwojennej Polsce lord Edgar Vincent D'Abernon nazwał ją już w tytule swojej książki "osiemnastą decydującą bitwą w dziejach świata". W jednym z artykułów pisał: "Współczesna historia cywilizacji zna mało wydarzeń posiadających znaczenie większe od bitwy pod Warszawą w roku 1920. Nie zna zaś ani jednego, które by było mniej docenione... Gdyby bitwa pod Warszawą zakończyła się zwycięstwem bolszewików, nastąpiłby punkt zwrotny w dziejach Europy, nie ulega bowiem wątpliwości, iż z upadkiem Warszawy środkowa Europa stanęłaby otworem dla propagandy komunistycznej i dla sowieckiej inwazji (...). Zadaniem pisarzy politycznych jest wytłumaczenie europejskiej opinii publicznej, że w roku 1920 Europę zbawiła Polska".

Karolina Sarniewicz

Fot. domena publiczna

Dział: 
video: 
Galeria: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.