Rocznica wybuchu powstania na Węgrzech - 23 października 1956 roku

4 listopada 1956 roku nad ranem sowieckie czołgi ponownie wkroczyły do Budapesztu. Węgierskie radio poprzez huk wystrzałów ostrzeliwanego miasta nadało ostatni apel premiera Nagy’a o pomoc oraz dramatyczne oświadczenie węgierskich pisarzy, zakończone rozdzierającym krzykiem „Pomóżcie!, pomóżcie!, pomóżcie!”. Przez kilka dni można było słyszeć jeszcze małe powstańcze radiostacje: „Jesteśmy stale bombardowani. Na pomoc! Na pomoc! Tu Radio Rakoczy Węgry!”. Ich głos stawał się coraz słabszy, aż w końcu zamilkł.

Między terrorem a odwilżą

W 1945 roku Węgry znalazły się w sowieckiej strefie wpływów, czego konsekwencją było oddanie kraju pod rządy komunistów, mimo iż w pierwszych - jeszcze wolnych - wyborach zdobyli zaledwie 17 proc. głosów, wobec 57%, jakie otrzymała antykomunistyczna Niezależna Partia Drobnych Rolników – odpowiednik PSL Stanisława Mikołajczyka w Polsce. Wkrótce, dzięki wsparciu z Moskwy, partia komunistyczna rządziła już niepodzielnie. Zapełniły się więzienia, zamordowano tysiące ludzi, a dziesiątkom tysięcy odebrano ich własność. Terror, jaki zapanował pod rządami węgierskich komunistów, wyróżnił się w państwach sowieckiego imperium swą siłą i okrucieństwem. Śmierć Józefa Stalina przyniosła na Węgrzech stopniowe łagodzenie reżimu. W lecie 1953 roku premierem został Imre Nagy, który w ramach ogłoszonego „Nowego Kursu” zapowiedział amnestię dla więźniów politycznych, likwidację obozów, reformy gospodarcze. Na wiosnę następnego roku więzienia opuścili przetrzymywani tam socjaldemokraci i komuniści, którzy zostali aresztowani w wyniku wewnątrzpartyjnych rozgrywek. Program Nagy’a napotkał na opór w partii komunistycznej, co spowodowało jego odsunięcie od wszystkich funkcji. Jednakże złagodzenie reżimu, walka o władzę na komunistycznych szczytach spowodowały, że na niewzruszonym i wszechpotężnym dotąd systemie zarysowały się pierwsze pęknięcia. Węgrzy, już nie paraliżowani rządami terroru, coraz głośniej zaczynali wyrażać swe wolnościowe aspiracje.

Wokół niego gromadziło się środowisko domagające się zmian. W kraju powstawały następne inicjatywy. 16 października na uniwersytecie w Szegedzie powołano Związek Węgierskiej Organizacji Studenckiej (MEFESZ), pierwszą niezależną organizację młodzieżową. Ustępstwa reżimu komunistycznego wzmagały wśród Węgrów pragnienie dalszych zmian. W takiej atmosferze dotarły nad Dunaj wiadomości o wydarzeniach polskiego października ’56. „Nigdy już niewolnikami nie być nam!”. 22 października 1956 roku tysiące zebranych na wiecu w politechnice w Budapeszcie masowo zgłosiło swój akces do MEFESZ-u. W ogłoszonej rezolucji solidaryzującej się z Polakami, domagali się wycofania wojsk sowieckich, odsunięcia stalinowców od władzy, wolnych wyborów i wolności prasy, a także powrotu do władzy Imre Nagy’a. Symboliczny wymiar miało żądanie usunięcia pomnika Stalina. Na następny dzień – 23 października – zwołano pod pomnikiem bohatera Polski i Węgier – gen. Józefa Bema, solidarnościową manifestację z Polską. Przybyło na nią ok. 300 tys. osób. Wznoszono okrzyki: „Rosjanie do domu!”, „Niech żyje Polska!”, „Wolność, niepodległość!”, „Niech żyje polska młodzież!”. Pod pomnikiem Petöfiego znany aktor Imre Sinkuvitis recytował „Pieśń narodu”, a wielotysięczny tłum powtarzał fragmenty: „Przysięgamy! Ty nad nami Boże sam!”.

„Nigdy już niewolnikami nie być nam!”

W tym czasie w przemówieniu radiowym przywódca komunistów nazwał uczestników manifestacji wrogami i reakcją, co znacznie rozgrzało nastroje zgromadzonych. Przed parlamentem wznoszono okrzyki: „Precz z czerwonymi gwiazdami”, „Nie używaj słowa »towarzysz«”. Wokół budynku budapeszteńskiego radia doszło do pierwszych starć ze służbą bezpieczeństwa (zwaną awoszami od skrótu: AVH), która otworzyła ogień do zbliżającego się tłumu. Jeszcze tej samej nocy komuniści – próbując ratować sytuację – powołali na premiera Imre Nagy’a. Jego nazwisko wielokrotnie pojawiało się w czasie całodniowych manifestacji; „Imre Nagy naszą wiarą!”, „Imre Nagy do władzy!”.

Z narodem przeciwko Moskwie

Nagy był komunistą, już w 1918 roku w Rosji wstąpił do partii bolszewickiej i walczył przeciwko oddziałom białej Rosji, a po powrocie na Węgry opowiedział się po stronie Węgierskiej Republiki Sowieckiej. Od 1928 roku znów przebywał w Moskwie, był członkiem władz Międzynarodówki Chłopskiej. W 1944 roku wraz z armią sowiecką wrócił na Węgry. Od tego czasu pełnił wiele funkcji ministerialnych, w tym w MSW. Od 1953 do 1954 roku był premierem, po czym został odsunięty od władzy i wyrzucony z partii komunistycznej. To ten ostatni okres przyniósł mu pewną popularność wśród części społeczeństwa. Na posiedzeniu Komitetu Centralnego, na którym Nagy’a mianowano premierem i przywrócono jego członkostwo w Komitecie Centralnym partii komunistycznej, oceniono jednocześnie sytuację na Węgrzech jako „kontrrewolucyjną” i wezwano wojska sowieckie, stacjonujące na Węgrzech na pomoc. W tym samym czasie powstańcy zdobyli już gmach radia i redakcję partyjnego dziennika, z których wyrzucono na bruk wszystkie dzieła Marksa, Lenina i Stalina, paląc je w ogromnych ogniskach. Nazajutrz – 24 października – ogłoszono stan wyjątkowy, na ulicach pojawiły się sowieckie czołgi, wprowadzono godzinę policyjną. Spowodowało to strajki i manifestacje w całym kraju. W następnym dniu do uczestników manifestacji, odbywającej się przed otoczonym przez sowieckie czołgi parlamentem, domagających się rozwiązania AVH, uwolnienia więźniów politycznych, padły strzały. Do tłumu strzelali znienawidzeni awosze, zabijając ok. 100 osób. Z godziny na godzinę wydarzenia coraz bardziej nabierały charakteru antykomunistycznego powstania. Przeciwko komunistom wystąpił pułkownik Pál Máleter, dowodzący oddziałem czołgów w koszarach Kiliana, które stały się wkrótce jednym z najsilniejszych punktów oporu przeciwko wkraczającym Sowietom. Do powstańców przystąpił również dowódca policji w Budapeszcie, Sándor Kopácsi (autor wspomnień „13 dni nadziei", wielokrotnie wydawanych w Polsce w niezależnych oficynach). Na terenie całych Węgier rozbrajano służbę bezpieczeństwa i uwalniano więźniów politycznych. 28 października premier Nagy w oświadczeniu radiowym poinformował, iż po rozmowach osiągnięto wycofanie wojsk sowieckich z Budapesztu, a wkrótce rozpoczną się rokowania dotyczące całkowitego wyjścia Sowietów z Węgier. Wydał także decyzję likwidacji służby bezpieczeństwa (AVH) i obiecał wcielenie oddziałów powstańczych do armii. W radiowym przemówieniu powiedział; „Nie podlega dyskusji, że w tych wydarzeniach podstawową siłę stanowił jeden wielki narodowy ruch demokratyczny obejmujący i spajający cały nasz naród”. W tym czasie Rada Miasta Budapesztu nakazała usunąć wszystkie pomniki i nazwy Stalina. Plac, na którym 23 października obalono ogromny obelisk Stalina, nazwano placem Bohaterów.

Sowieci do domu!

Na Węgry wracał system wielopartyjny. Wznawiały działalność partie rozwiązane i represjonowane przez komunistów. Premier Imre Nagy powołał nowy rząd, w skład którego weszli przedstawiciele partii tworzących koalicję w 1945 roku. Znaleźli się w nim znani działacze reaktywowanej Niezależnej Partii Drobnych Rolników – Béla Kovács i Zoltán Tildy. Ten ostatni w latach 1946-1948 był demokratycznym prezydentem Węgier, a od 1948 do 1956 roku więzionym przez komunistów w areszcie domowym. Ministrem obrony został Pál Maléter. W całym kraju powstawały rady powstańcze, wyrażające swe poparcie dla walczących. Jedna z aktywniejszych, Narodowa Rada Kraju Zadunajskiego w Győr, wezwała do ogłoszenia neutralności Węgier. Radio w Győr nadawało: „Nie złożymy broni, ponieważ nie wierzymy w obietnice rządu. Złożymy ją dopiero wtedy, gdy ostatni żołnierz sowiecki opuści Węgry”. 1 listopada 1956 roku przychylając się do coraz powszechniejszych żądań, Nagy ogłosił deklarację o wystąpieniu Węgier z Układu Warszawskiego i proklamowaniu neutralności. Równocześnie zwrócił się do Sekretarza Generalnego ONZ, Daga Hammerskjoelda o pomoc i gwarancję dla neutralności Węgier. „Ludu Węgier! Przeniknięty głębokim poczuciem odpowiedzialności przed narodowym rządem węgierskim, przed ludem węgierskim i przed historią, wyrażając powszechną wolę milionów Węgrów, ogłaszam neutralność Węgierskiej Republiki Ludowej”. Słowa Nagy’a przekazało węgierskie radio. W tym czasie w Budapeszcie życie po niedawnych walkach wracało do normy. Kończyły się strajki, w mieście zaczęła funkcjonować komunikacja miejska. Rozpoczęto rokowania dotyczące opuszczenia Węgier przez wojska sowieckie. W tym samym dniu przemówił do narodu węgierskiego prymas Węgier, József Mindszenty uwolniony przez powstańców z więzienia. Kardynał powiedział: „Nasze obecne położenie zależy od tego, co 200-milionowe imperium rosyjskie zamierza uczynić ze swą militarną potęgą, stacjonującą na naszym terytorium. Mamy jednak nadzieję, że sowieckie siły zbrojne niezwłocznie wycofają się z naszego kraju”. Podobne przekonanie żywił Béla Kiraly, dowódca Gwardii Narodowej i komendant Budapesztu. Udając się późnym wieczorem 3 listopada na spoczynek, poprosił przyjaciela, aby go obudzono następnego dnia dopiero o godzinie 9.00. „Teraz chcę móc wreszcie pospać. Po raz pierwszy wreszcie będę miał głęboki sen”. Obu jednak obudziły wystrzały artylerii i wkraczające nad ranem sowieckie czołgi. Prymas Mindszenty zdołał się ukryć w ambasadzie amerykańskie, w której spędził następnych 15 lat. Generałowi Kiraly’emu po ciężkich walkach z sowieckimi wojskami udało się przedostać do Austrii.

W obronie niepodległości

Przeciwko pragnącym żyć w wolnym kraju mieszkańcom Budapesztu Związek Sowiecki skierował 150 tys. żołnierzy i 2 tys. czołgów, wspieranych przez artylerię i lotnictwo szturmowe. W obronie niepodległości stanęły tysiące powstańców uzbrojonych w lekką broń. Stolica Węgier była ostrzeliwana z dział i katiusz, kilka jej dzielnic, które stawiały największy opór zostało zbombardowanych. Szczególnie zacięte walki toczyły się wokół koszar Kiliana, na wzgórzach Budy, gdzie długotrwały opór stawiały jednostki generała Béli Kiraly’a. Wytrwale broniła się robotnicza dzielnica Csepel. Skapitulowała dopiero 11 listopada, po wielokrotnych bombardowaniach. Wtedy też spiker moskiewskiego radia mógł powiedzieć: „Spokój panuje na ulicach i placach Budapesztu”. Na prowincji, jeszcze kilka tygodni, powstańcy walczyli w górach Mecsek, między Dunajem a Drawą. Nieliczne grupy partyzantów dotrwały do wiosny 1957 roku. Jednak przewaga Sowietów, policyjny terror: masowe aresztowania, doraźne sądy doprowadziły do stłumienia oporu. Państwa zachodnie, nieskłonne do zmiany jałtańskiego podziału Europy, pozostawiły Węgry Sowietom. Zachód protestował, ale przeciwko „imperialistycznej” agresji Anglii i Francji w Egipcie po nacjonalizacji Kanału Sueskiego. Tymczasem w wyniku sowieckiej agresji zginęły 32 tys. osób, około 2 tys. wywieziono w głąb Związku Sowieckiego. 150 tys. aresztowano, ponad 200 tys. musiało opuścić kraj. 16 czerwca 1958 roku na karę śmierci skazano premiera Imre Nagy’a, ministra obrony narodowej Pála Malétera i dwóch ich współpracowników Miklosa Cimesa oraz Jozsefa Szilagy’iego.

„Z krzyku załamanego / z zaciśniętych pięści…”

Brutalna interwencja sowiecka na Węgrzech, których ogromne nadzieje na życie w wolności rozbudził polski październik ’56 roku, wywołała w Polsce żywe reakcje. Na wieść o zdławieniu Powstania we krwi, przez cały kraj przetoczyła się fala solidarności z narodem węgierskim. Organizowano wiece i spotkania, spontanicznie oddawano krew wysyłaną wraz z lekarstwami na Węgry. Wyrazy poparcia przekazywali polscy twórcy. Wiktor Woroszylski w swym „Dzienniku węgierskim” opisał dramat naszych braci z południa, a jego książka nie mogła się ukazać do końca PRL-u w oficjalnym obiegu. Z kolei przez kilkadziesiąt lat komunistycznych rządów wiersz Zbigniewa Herberta „Węgrom” był drukowany bez tytułu. W jego miejscu umieszczano trzy kropki. Cenzura usunęła także rok jego powstania: „1956”.

Wydarzenia na Węgrzech spotkały się z bardzo żywiołową reakcją w Polsce. Po inwazji radzieckiej pomoc okazywana przez Polaków „węgierskim bratankom” przybrała olbrzymią skalę. Do 12 listopada w całym kraju zgłosiło się 11 196 honorowych krwiodawców. Aby ich obsłużyć, uruchomiono dodatkowe punkty. W całym kraju powstawały komitety zajmujące się działaniem na rzecz potrzebującej ludności węgierskiej. Statystyki PCK wskazują, że samym transportem lotniczym (15 samolotów) dostarczono na Węgry 44 tony medykamentów i materiałów pierwszej potrzeby. Pomoc wysyłana przy użyciu transportu drogowego i kolejowego była znacznie większa. Polską pomoc szacuje się na wartość ok. 2 mln ówczesnych dolarów amerykańskich. Społecznie, oddolnie zorganizowana pomoc materialna przysłana z Polski była znacznie większa niż udzielona przez rząd USA.

Autor: 
Jarosław Szarek
Dział: 
video: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.