Bitwa na Zalewie Wiślanym – morska klęska Krzyżaków

Reklama

ndz., 09/16/2018 - 11:14 -- zzz

Płonące okręty, gryzący dym, abordaże na zatłoczonych pokładach. 15 września 1463 roku rozegrała się bitwa na Zalewie Wiślanym, w której unicestwiono krzyżacką armadę.

 

    
Konflikt pomiędzy Zakonem Krzyżackim a Związkiem Pruskim wspieranym przez Królestwo Polskie, określany jako wojna trzynastoletnia, to nie tylko starcia lądowe – zwłaszcza bitwa pod Chojnicami, czy pod Świecinem, lecz także działania zbrojne prowadzone na wodach. Kluczowym starciem na morskim była niewątpliwie bitwa na Zalewie Wiślanym, nazywana także bitwą w Zatoce Świeżej lub bitwą pod Elblągiem.

Siły morskie
Przed przystąpieniem do opisu bitwy zwróćmy uwagę jakim rodzajem sił morskich dysponowała strona polsko-pruska. Królestwo Polskie nie posiadało własnej floty wojennej, dlatego też wszystkie działania zbrojne przeciwko stronie krzyżackiej prowadzone były przy użyciu floty kaperskiej. Flotę kaperską określić można jako morskie oddziały najemne. Kaprzy byli to posiadacze okrętów, którzy oferowali swoje usługi jednej z walczących stron w zamian za udział w łupach zdobytych na nieprzyjacielskich statkach. Rekrutacja kaprów odbywała się poprzez wystawienie danemu właścicielowi okrętu patentu (listu kaperskiego), który niejako legalizował jego działalność oraz instrukcji określającej wrogów, sojuszników oraz cele misji.

Henryk Baranowski - Bitwa na Zalewie Wiślanym, aut. Wisielec.97, lic. CC BY-SA 4.0
Formowaniem floty kaperskiej zajęły się zbuntowane pruskie miasta, zwłaszcza Elbląg i Gdańsk. To z ich funduszy wyposażano i remontowano okręty. Także ich rady miejskie wystawiały kaprom patenty, najczęściej w imieniu króla Polski. Poza patentami kaprów wyposażano także w listy polecające od króla, dzięki którym mogli oni korzystać z pomocy sojuszników Polski.

Bitwa
Bezpośrednią przyczyną omawianego starcia było oblężenie Gniewu przez wojska polskie. Dzięki swojemu położeniu geograficznemu Gniew stanowił punkt, z którego Krzyżacy mogli kontrolować żeglugę na Wiśle. Oblężenie tej ważnej strategicznie twierdzy wojska polskie pod dowództwem Piotra Dunina rozpoczęły w lipcu 1463 roku. Wobec niepowodzeń, Polacy zaprzestali szturmu potężnej twierdzy i postanowili wziąć obrońców głodem. Na wieść o oblężeniu zamku, Wielki Mistrz krzyżacki Ludwig von Erlichshausen wypłynął z wielką, liczącą 44 okręty flotą na odsiecz Gniewowi. Na okrętach krzyżackich płynęło około 1500 zbrojnych. Była to więc duża siła, mogąca przerwać oblężenie i zadać Polakom spore straty. Jednak na drodze krzyżackiej armadzie stanąć miała flota kaperska.

Henryk Baranowski - Po bitwie

 

Flota na czele z rajcą miejskim Maciejem Kolmenerem zablokowała drogę Krzyżakom pod wsią Żuławki topiąc tam jeden z okrętów i wbijając pale w poprzek rzeki. Dodatkowo przeszkody bronić miało jedenaście okrętów gdańskich. Krzyżacy nie podjęli próby forsowania zapory i zrezygnowali z planów przepłynięcia Wisły Elbląskiej. Zamiast tego Wielki Mistrz nakazał wycofanie okrętów na wody Zalewu Wiślanego oraz oczekiwanie na przybycie posiłków. Za armadą krzyżacką podążyła flota gdańska łącząc się parę dni później z flotą elbląską dowodzoną przez kapra Jakuba Vochsa. Połączone siły gdańsko-elbląskie liczyły teraz 25 jednostek.

Do decydującego starcia doszło 15 września. Z samego rana, w absolutnej ciszy, okręty gdańszczan i elblążan ustawiły się szerokim półksiężycem wokół jednostek krzyżackich. Na rozkaz do ataku, kaprzy ruszyli ze wszystkich stron na krzyżackie okręty. Krzyżacy i ich marynarze byli kompletnie zaskoczeni. Starcie rozpoczęło się od wymiany ognia. Żadna ze stron, poza paroma działami, nie posiadała artylerii pokładowej z prawdziwego zdarzenia, więc w ruch poszły hakownice, samopały, a także kusze i łuki. Najskuteczniejsze okazały się być strzały i bełty owinięte zapalonymi szmatami. Dzięki ich użyciu, marynarze gdańsko-elbląscy podpalili wiele okrętów zakonnych.

Henryk Baranowski - Po bitwie (aut. Wisielec.97, lic. CC BY-SA 4.0)
Wśród załóg krzyżackich zapanowała panika. Chaos potęgował gryzący dym z płonących okrętów. Wreszcie, gdy wrogie okręty zczepiły się burtami, związkowi kaprzy i polscy zbrojni ruszyli do abordażu. W ogromnym ścisku okrętów, w dymie i ogniu, na wąskich pokładach toczyły się zajadłe i krwawe walki, w których poza zwykłą bronię używano nawet wioseł i bosaków. W zamęcie bitewnym nikt nawet nie spostrzegł, że wielki mistrz krzyżacki Ludwig von Erlichshausen uciekł wraz z przybocznymi na kilku małych okrętach.

Klęska krzyżacka była totalna. Praktycznie wszystkie okręty zakonnej armady zostały zniszczone lub zdobyte przez związkowych kaprów. Z ludzi walczących po stronie uratowało się ponoć tylko 200 knechtów i 60 rycerzy.

Bezpośrednią konsekwencją bitwy była kapitulacja Gniewu. Wygłodniała załoga poddała twierdzę Piotrowi Duninowi 1 stycznia 1464 roku. W niedługim czasie reszta twierdz pomorskich zaczęła przechodzić w posiadanie polskie. Bitwa na Zalewie Wiślanym była kolejnym sukcesem zbuntowanych stanów pruskich wspieranych przez króla polskiego.

 

 

 

Bibliografia:
Barkowski Robert F., Historia wojen gdańskich w średniowieczu, Bellona, Warszawa 2017.
Dyskant Józef Wiesław, Zatoka Świeża 1463, Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, Warszawa 1987.
Koczorowski Eugeniusz, Pogrom Krzyżackiej Armady, Bellona, Warszawa 2003.
Kosiarz Edmund, Bitwy morskie na Bałtyku, Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, Warszawa 1978.

 

Autor: 
Maciej Zaremba
Źródło: 

histmag.org

video: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama