"Ludzki ogród zoologiczny"

Reklama

czw., 05/03/2018 - 12:44 -- koscielniakk

60 lat temu, w sercu Europy, dla rozrywki założono ogród żywych ludzi, którym przez ogrodzenie rzucano banany. W 1958 roku Belgia zorganizowała światowe targi, które przez 200 dni celebrowały powojenny socjalizm, kulturę i postęp technologiczny.

 

 

 

Pewien wystawiony tam eksponat przyciągał najwięcej uwagi. Był to żywy obraz mężczyzn, kobiet i dzieci z Afryki w „warunkach naturalnych", zaprezentowany po to, by edukować i bawić białych Europejczyków.

W 1958 roku Belgia ciągle rządziła Kongiem, terytorium ponad 80 razy większym, niż ona sama. Bogaty w rudy kraj, położony w Afryce Środkowej, opłacał się nie tylko z powodów ekonomicznych. Był to także powód do dumy małego europejskiego państwa, będącego w cieniu Wielkiej Brytanii i Francji.

"Expo`58" były dla belgijskich polityków szansą na pokazanie wyjątkowych związków z Kongiem. Tuż przy Atomium- monumentalnym modelu kryształu żelaza, na obszarze ponad 8 hektarów, zaprezentowano temat rud kongijskich, kongijskiej sztuki, transportu i sposobu uprawy ziemi. Ekspozycję nazwano „Kongorama”.

Na 3 hektarach tropikalnych ogrodów, odziani w „tradycyjne stroje” mężczyźni, kobiety i dzieci z Konga byli całymi dniami pokazywani za bambusowym ogrodzeniem.

"Ludzki ogród zoologiczny" nie był niczym nowym dla Zachodu. Regularnie zakładano go na początku XX wieku w Londynie, Paryżu, Oslo i Hamburgu. W Nowym Jorku w 1906 roku pewien młody Kongijczyk z ostrymi zębami dostał "mieszkanie" w klatce małp, w ogrodzie zoologicznym w Bronxie.

Latem 1897 roku belgijski król Leopold II sprowadził z Konga do Brukseli 267 osób, które umieszczone zostały niedaleko jego kolonialnego pałacu w Tervuren. Kongijczycy pływali w łodziach po królewskim jeziorze, a 1,3 miliona Belgów przyglądało im się przechadzając się mostami zrobionymi ze sznurów. Lato było wtedy tak zimne, że siedmioro Kongijczyków zmarło na grypę i zapalenie płuc. Ich ciała zostały złożone w nieoznakowanym wspólnym grobie na miejscowym cmentarzu.

Popularność "ludzkiego zoo-ogrodu" była tak duża, że zorganizowano stałą ekspozycję. Najpierw nazwano ją Muzeum Konga, ale szybko zmieniono nazwę na Królewskie Muzeum Centralnej Afryki.

Wystawa z 1958 roku była skromniejsza, ale o podobnej tematyce. Zbudowano „typową” wioskę, gdzie Kongijczycy całe dnie spędzali na przeciętnych pracach domowych, stawiali swoje chatki, a biali zwiedzający przyglądali im się zza ogrodzenia.

- Jeśli nie reagowali, zwiedzający rzucali pieniądze albo banany przez ogrodzenie, napisał pewien dziennikarz.

Kongijczycy byli wśród 598 ludzi przywiezionych z Afryki na potrzeby targów. Umieszczeni w budynku odizolowanym od reszty ekspozycji, skarżyli się na fatalne warunki bytowe i uciążliwe ograniczenia, ale również na złe traktowanie.

 

 

Ponieważ artyści i kupcy z Konga oraz ich rodziny nie mogli tego wytrzymać, niektórzy z nich wrócili do swoich domów. „Ludzki zoo- ogród”, jak go nazywają Kongijczycy, został zamknięty, chociaż targi trwały dalej.

Niczego podobnego nigdy więcej nie zorganizowano, a już następnego roku Kongo wywalczyło sobie niepodległość.

Autor: 
D.K./Tłum. Emilia Liberda
Źródło: 

The Guardian

Dział: 
video: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama