Najgorszy sztorm w dziejach Wielkiej Brytanii

Reklama

sob., 05/19/2018 - 15:20 -- koscielniakk

Wielki Sztorm z roku 1703 spowodował zniszczenia na południu Wielkiej Brytanii i zachęcił powieściopisarza Daniela Defoe to napisania pionierskiej książki o dziennikarstwie oraz nauce.

 

 

Nocą 7 grudnia 1703 roku Zjednoczone Królestwo nawiedziło ekstremalne zjawisko pogodowe.

O północy, w następstwie trwających tygodniami wiatrów i deszczu, cyklon przeszedł przez kraj począwszy od wybrzeży Walii, sięgając dalej do Midlands [region Anglii środkowej – przyp. tł.] oraz południowej Anglii i uderzając szczególnie mocno
w miasta: Bristol oraz Londyn. Sztorm siał spustoszenie w kontynentalnej Europie, powodując ogromne szkody w Holandii, na wyspach duńskich i w Niemczech.

Upamiętniony poprzez historię „Wielki Sztorm z roku 1703” stanowi pretendenta do najgorszej burzy jaką Wielka Brytania widziała kiedykolwiek. Królowa Anna opisała to jako: „Katastrofę tak Straszną i Zdumiewającą, jaka jeszcze nigdy nie była Widziana oraz Odczuwana w Pamięci żadnej Żyjącej Osoby w Naszym Królestwie.”

Tuż przed atakiem sztormu w 1703 roku powieściopisarz Daniel Defoe zauważył, że Merkury „zszedł niżej, niż kiedykolwiek, odkąd go obserwuję” i założył, że jego dzieci musiały majsterkować przy instrumencie [obserwacyjnym – przyp.tł.].Opisał
w sposób bardzo szczegółowy przebieg tej „strasznej nocy” w roku 1704 w książce „Sztorm” (The Storm – j.ang.), wykorzystując zapiski przesyłane przez ludzi z całego kraju.

Wielka Burza z roku 1987 jest uważana za najgorszy cyklon w historii Wielkiej Brytanii od 1703 roku. Ale czy wydarzenie sprzed ponad 300 lat było jeszcze gorsze od tego z 1987 roku?

Następstwa Wielkiego Sztormu z roku 1987.

Nieżyjący już Hubert Lamb – założyciel Oddziału Badań nad Klimatem na uniwersytecie East Anglia w Norwich [środkowa Anglia – przyp. tł.] zbadał zjawisko we współpracy z Knudem Frydendahlem z Duńskiego Instytutu Meteorolicznego.
W napisanej przez nich w 1991 roku książce Historyczne sztormy Morza Północnego, wysp brytyjskich i północno-zachodneij Europy usytuowali to wydarzenie na piątym miejscu pod względem srogości.

Cyklon osiągnął u badaczy wynik 9.000 w ich „indeksie srogości”. Ocena bazowała na prędkości wiatru, przestrzeni dotkniętej niszczycielskimi wiatrami, długości ich trwania, jak i też ogólnych zniszczeń krajobrazu, dobytku oraz liczbie ludzi i zwierząt, które straciły w jego wyniku życie.

 

Krowę wywiało na wysokie gałęzie drzewa

Najsroższy cyklon, według indeksu Lamba, miał miejsce w 1987 roku z wynikiem 20.000, na drugim miejscu uplasował się sztorm z 1792 r. (12.000), na trzecim – z 1825r. (12.000), na czwartym z 1694r. (10.000 ale z zastrzeżeniem, że został on słabo poznany ponieważ wydarzył się dawno temu.)

Dlaczego zatem Wielki Sztorm z roku 1703 zapisał się w pamięci zbiorowej bardziej niż kilka pozostałych, choć przecież silniejszych? Częściowo wynika to ze szczegółowego i popularnego zapisu Defoe, który uczynił temat burzy pierwszą
i najważniejszą opowieścią odnoszącą się do wiadomości pogodowych na wyspach brytyjskich.

Mogło to także być rezultatem zniszczeń fizycznych spowodowanych przez wichurę. Uderzenie było szczególnie ciężkie, ponieważ dotknęło zaludnione miasta oraz ruchliwe porty południa Anglii.

Wiatr wykorzenił tysiące drzew, zwiał dachówki z szczytów dachów, które stłukły okna na swojej drodze, a także zrzucił statki z ich miejsc do cumowania do Tamizy. Łódź w miejscowości Whitstable w Kencie została przeniesiona z brzegu 250 metrów w głąb lądu.

Gdy Brytania spała, wiatr unosił i zrzucał kominy, zabijając ludzi w ich łóżkach, wywiewał ryby ze stawów na brzegi rzeki w dzielnicy Saint Jame's w Londynie, zbijał ptactwo na ziemię i wymiatał zwierzęta z farm, zabijając je. Dęby rozpadały się, kawały drewna oraz ołowiu fruwały nad ulicami. Wichury porwały mężczyznę w powietrze ponad żywopłotem. Krowę wywiało na wysokie gałęzie drzewa. Błyskawice wznieciły pożary w dzielnicach Whitehall oraz Greenwich. Od godziny 5 do wpół do siódmej nad ranem wiatr huczał najsilniej. Sądzi się, że zostało zabitych łącznie między 8.000 a 15.000 ludzi.

 

Jeśli miałeś zachodni wiatr w Kanale La Manche, nie mogłeś żeglować w dół Kanału

Silne i utrzymujące się wiatry wiały na terenie całego kraju przez 14 dni doprowadzając do sztormu. Te wiatry były na tyle zaciekłe, iż były w stanie obalać kominy, niszczyć statki, zwiewać płytki z dachów domów.

„Pod względem jego [cyklonu – przyp. tł.] strasznego uderzenia, stanowił on jeden
z największych żywiołów“ - wyjaśnia emerytowany profesor klimatologii uniwersytetu w Sunderland. „Tysiące żeglarzy zginęło. Ich liczba wynosiła około 6.000. W tym czasie byliśmy zaangażowani w wojnę o sukcesję na tronie hiszpańskim, więc
z trudem mogliśmy sobie pozwolić na ich stratę. Były duże straty w statkach, handlu, doszło do straszliwych uszkodzeń.“

Zapiski informują, że kraj doświadczał zachodnich wiatrów podczas tygodni poprzedzających, co oznaczało, że zgrupowane statki oczekiwały w Kanale na wypłynięcie.

„Jeśli masz zachodnie wiatry w kanale, nie możesz żeglować w jego dół“ - wyjaśnia Wheeler, który badał sztorm w 2003 roku. „Wszystkie statki czekają z towarami na wypłynięcie.“

Jak dodaje naukowiec, mnóstwo statków Floty Królewskiej zgromadziło się także
w regionie gotowych na atak na strony hiszpańskie miasto Cadiz położone na wybrzeżu. Zamiast tego, operacja ostatecznie zakończyła się siłowym zdobyciem Gibraltaru. Trzynaście okrętów Marynarki Królewskiej oraz wiele statków kupieckich łącznie z żeglarzami zostało utraconych.

 

 

Współcześni meteorolodzy zbadali sztorm, żeby dowiedzieć się, co się stało

W książce napisanej łącznie z Knudem Frydendahlem w 1991 roku Hubert Lamb podzielił poruszanie się wiatru na 14-dniowe odcinki.

Zasugerował, że aktywność cyklonu koncentrowała się przez sześć pierwszych dni nad Wielką Brytanią, a potem przesunął się na północ. Siódmego dnia inny układ przyszedł z zachodu i przemaszerował przez kraj w kierunku północnej Europy.

Lata 80 i 90 XVII wieku były prawdopodobnie dwiema najchłodniejszymi dekadami od czasu ustąpienia przed 12.000 laty.

Spoglądając na rejestry ciśnienia barometrycznego z tamtego czasu, Wheeler zauważył „układ bardzo niskiego ciśnienia” z Londynem doświadczającym „najostrzejszych” zmian ciśnienia. Jego analiza materiału źródłowego wykazała najniższą wartość w wysokości 950 milibarów (mb) nad centralną Anglią.

„Depresje formują się generalnie nad środkowym Atlantykiem i są przenoszone przez ocean przy pomocy słynnych prądów strumieniowych, które sterują cyklonami” – stwierdza Wheeler. „Czasami cyklon jest łagodny, ale występują też obszary niskiego ciśnienia, które przynoszą ze sobą chmury oraz deszcz.”

Ale czy mamy wiedzę, dlaczego ten obszar niskiego ciśnienia był tak silny?

Jednym z powodów mógł być wyraźny kontrast temperaturowy, który wywołał szczególnie głęboki cyklon, sugeruje Wheeler.

„Kiedy są one tak głębokie, jak te, normalnie skutkują dużym kontrastem temperaturowym pomiędzy równoleżnikiem polarnym a tropikalnym” – mówi naukowiec. „Tak więc powstaje sugestia, że, chociaż nie dysponujemy pomiarami temperatury na Atlantyku, można spodziewać się stromego gradientu termicznego na linii północ – południe. To jest termalna nierówność energii, która powoduje rozwój tych cyklonów.”

W tym czasie kraj znajdował się w okresie tzw. Małej Epoki Lodowcowej.

Zdaniem Wheelera: „Jest całkiem prawdopodobne, ze chłód mógł mieć wkład
w powstanie sztormu, ale jak wszystkie rzeczy tego rodzaju, przyczyny są złożone. Oczywiście, jeśli chodzi o Wielką Brytanię, lata 80-te oraz 90-te XVII wieku były zapewne dwiema najchłodniejszymi dekadami od momentu ustąpienia lodowca przed 12.000 laty.”

Jedną z teorii na temat początku sztormu było to, że huragan z Nowej Anglii przebył wszerz cały Atlantyk.

„Mówi się, że odczuwano [na Florydzie i Virginii] niezwykła burzę na kilka dni przed fatalnym 7 grudnia.” – napisał Defoe, nie podając źródła.

 

Nie jest jasne, czy Beaufort zainspirował się bezpośrednio dziełem Defoe’a

Ponieważ to był sezon huraganowy, a huragany mogą się przemieszczać, Wheeler nie znalazł przekonywających dowodów na poparcie tej teorii. Jednakże Lamb napisał, że istnieje pewne „wsparcie” dla tego pomysłu.

Z pewnością wiatry w tym układzie osiągały wartość 150 węzłów [tj. ok. 277 km/h – przyp. tł.]. Prędkości wiatru powierzchniowego sięgały rzędu 80 do 90 węzłów (około 140 – 155 km/h lub 87 – 96 mph), z porywami i szkwałami prawdopodobnie znacznie silniejszymi.”

W jaki sposób Wielki Sztorm wpłynął na wczesną meteorologię?

Defoe sporządził listę terminów – „Tablicę Stopni” – aby opisać siły wiatru w swojej książce z 1704 roku. Często łączy się tablicę Defoe’a ze skalą Beuforta, która została wymyślona jedno stulecie później i jest używana przez świat ludzi morza do pomiaru wiatru. Obydwie są podobne w swoich strukturach, ale nie jest jasne, czy Beaufort został zainspirowany bezpośrednio dziełem Defoe’a.

 

Jeśli chodzi o wielu ludzi, było to dosłownie działanie Boga

Wheeler zrobił wgląd w słownictwo z dziedziny żeglugi i odkrył, że istniał już wcześniej, jeszcze przed skalą Beuforta nieoficjalny język do opisu siły wiatru, ale nie była to tablica Defoe’a.

Powodem, dla którego wpływ na meteorologię był niewielki, jest kontekst historyczny: meteorologia prawie nie istniała w 1703 roku.

Przed XVIII stuleciem – epoką Oświecenia większość Europejczyków wierzyła we wszechmoc chrześcijańskiego Boga, który mógł oznajmiać swój gniew przy pomocy pogody. Kazania z tego czasu wskazują, że duchowieństwo interpretowało sztorm jako znak Bożego gniewu wobec różnorodnych widocznych wykroczeń łącznie z popularnością teatru oraz nauki. Zapiski świeckich także kojarzą cyklon z gniewem. „Wiatry są Częścią Dzieł Boga przez Naturę.” – pisał Defoe.

„Można dostrzec niektórych naukowców, takich jak Newton, zaczynających zdobywać uznanie poprzez racjonalne spojrzenie na świat.” – stwierdza Wheeler. „Oni byli wierzchołkiem intelektualnej góry lodowej, ale większość ludzi miała głęboko religijny pogląd na wydarzenia, których doświadczali. Jeśli chodzi o wielu z nich, było to dosłownie działanie Boga.”

W porównaniu do innych nauk, meteorologii zajęło dużo czasu wyłonienie się
na powierzchnię i jej rozwój. Jak zauważa Wheeler, problem ze studiowaniem pogody polega na niemożności powtórzenia wydarzeń takich jak Wielki
w laboratorium.

„Dopiero w XIX wieku naukowcy zaczęli zdawać sobie sprawę, że te wiatry były układami cyrkulacyjnymi, a nie linearnym napływem. Nie myślano tak do lat 20-tych, 30-tych XIX stulecia. Jak we wszystkich gałęziach nauki, przez jakiś czas miały miejsca potknięcia oraz błądzenie w ciemności.” – orzekł naukowiec.

 

 

 

Poddano się i po prostu napisano: „najgwałtowniejszy sztorm” i pozostawiono to tak dla czystej chęci stwierdzenia czegoś więcej, niż potrafiono by powiedzieć

Tak samo jak brakowało języka teologicznego we większości rejestrów sztormu, nie było też słownictwa meteorologicznego do opisu pogody lub procesów atmosferycznych. Przepowiadanie i terminologia z tego zakresu pojawiły się znacznie później, tj. w latach 60-tych XIX wieku.

Anonimowy dziennik pogody z 1703 roku zanalizowany przez Jana Golińskiego
z uniwersytetu w New Hampshire rzuca pewne światło na to jak różny język był używany, zanim nauki: meteorologia oraz klimatologia zostały powołane do życia.

Autor dziennika używał słów takich jak: „smutny”, „niewygodny”. „cudowny”, „uroczy”, „uśmiechający się” i „radosny” do określenia warunków i jego odpowiedzi na nie. „Opisał, jak nastroje jego ciała odpowiadały na okoliczności atmosferyczne. Okazyjnie opowiadał o uczuciach duchowej radości lub erotycznej jedności ze swoim środowiskiem” – pisze Goliński.

Admirałowie zobowiązani to prowadzenia rejestrów pogody usiłowali znaleźć słowa do opisania Wielkiego Sztormu.

„Żywioł był tak srogi, iż nikt z tych biednych kapitanów nigdy nie doświadczył czegoś podobnego wcześniej, tak więc nie mieli oni żadnej miary porównawczej, na której mogliby się oprzeć przy opisie.” – stwierdził Wheeler, który badał przez dłuższy czas dzienniki pokładowe. „Poddano się i napisano: ‘najgwałtowniejszy sztorm’
i pozostawiono to tak dla czystej chęci wyrażenia czegokolwiek więcej, niż potrafiłoby się powiedzieć.”

Jednakże istnieją jasne sygnały naukowego zainteresowania wydarzeniem. Towarzystwo Królewskie, które zostało założone kilka dekad wcześniej w 1650 roku, wydało specjalną edycję swojego czasopisma: „Transakcje filozoficzne”, które zawierało szczegółowe rejestry temperatury, odczytów z barometrów oraz opadów deszczu z poprzednich miesięcy.

Kilka lat po Wielkim Sztormie angielski admirał floty rozbił się na skałach Wysp Scilly [na płd. – zach. od Kornwalii – przyp. tłum.] podczas złej pogody a wielu żeglarzy straciło życie. W odpowiedzi na tę tragedię założono Board Logitude – Komisję do Badania Długości Geograficznej, tak aby nawigatorzy mieli orientację co do ich dokładnej pozycji.

Podczas gdy Wielki Sztorm nie miał podobnego oficjalnego wpływu, zapiski wskazują, że rozbudził wczesną ciekawość naukową na temat ekstremalnych zjawisk pogodowych. To z kolei doprowadziło do powstania meteorologii, której używamy dziś.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Autor: 
Dominik Nowicki
Źródło: 

BBC

Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama