Poczet demonów słowiańskich

Wiara w istnienie sił nieczystych wywarła ogromny wpływ na życie ówczesnych ludzi – pomagała w zrozumieniu zjawisk przyrodniczych, uczyła ostrożności, a także wyjaśniała występowanie takich tragedii, jak choroba czy nagła śmierć. Istoty nadprzyrodzone były duchami opiekującymi się, strażnikami strzegącymi terytorium przed intruzami oraz bytami czyhającymi na życie niewinnych. Nie każdy demon był nieprzyjazny, wiele z nich sprawowało pieczę nad ludnością. Demonem mógł się stać człowiek, który zmarł śmiercią przedwczesną i nagłą, dusza zazdrościła bowiem człowiekowi daru życia. Dusze ludzi zmarłych naturalną śmiercią stawały się opiekunami zapewniającymi dobry byt swojej rodzinie w zamian za resztki za pożywienie.

Baba Jaga  Zdj. Wikimedia Commons

Baba Jaga
Zdj. Wikimedia Commons

Duchy lasów nie pochodziły od ludzi, były całkiem innym bytem. Jednym ze znanych leśnych demonów w słowiańskiej kulturze była Baba Jaga, osobistość występująca choćby w baśniach. Imię Jaga wywodzi się od słowa jęga oznaczającego męczarnię. Baba Jaga była szpetną, starą kobietą, mieszkającą w lesie w chatce na kurzej stopie. Porywała a następnie zjadała zagubionych wędrowców. Szczególnym upodobaniem darzyła nieostrożne dzieci. Baba Jagodowa to przykład leśnego demona wywodzącego się w Podlasia. Czyhała ona na dzieci zbierające w lesie jagody czy grzyby. Te, które nie były dosyć ostrożne łapała za szyję i dusiła. W słowiańskich folklorze możemy również spotkać inne rodzaje bab, jak choćby Baba Grochowa, Wodna a także Żytnia.

Kolejny demonem leśnym był Borowy, znany także jako Laskowiec lub z rosyjskiego, Leszy. Przybierał postać starca odzianego w skóry, jak również niedźwiedzia, wilka, puchacza a czasem także wichru. Był on opiekunem lasu, jego stosunek do ludzi był neutralny, zależał od tego jak człowiek postrzega las i jak traktuje leśnych mieszkańców. Potrafił wyprowadzić zagubionego z lasu, obronić go przed dzikimi zwierzętami ale również zaprowadzić wędrowców w głąb puszczy.

Zjawiska atmosferyczne budziły przerażenie wśród ówczesnych Słowian. Obecność obłoków, chmur, wichrów i burz tłumaczono obecnością nadprzyrodzonych duchów, mogących mieć człowieczy rodowód. Płanetnik, nazywany także chmurnikiem, obłocznikiem to demon powietrza i chmur. Jego pochodzenie przedstawione jest dwojako. Według jednej z wersji, płanetnikami zostawały dusze samobójców oraz ludzi zmarłych śmiercią nagłą. Według innej, obłocznikiem zostawali młodzieńcy wciągnięci do nieba przez chmurę, na krótko przed burzą. Ich zadaniem było dźwiganie i prowadzenie chmur w wyznaczone miejsce.

Leszy Zdj. Wikimedia Commons

Leszy
Zdj. Wikimedia Commons

W wierzeniach słowiańskich, a szczególnie wśród Słowian południowych i wschodnich zachowała się wiara w żmija. Żmij był skrzydlatą, mityczną postacią podobną do smoka. Obszar jego działania nie jest do końca jasny – był on opiekunem zasiewów, który sprowadzał deszcz na pola oraz obrońcą przed siłami nieczystymi. Wchodził w związki z ludzkimi kobietami, które rodziły chłopców – przyszłych bohaterów odznaczających się niebywałą siłą i zdolnościami. Niektórzy, łączą wiarę w żmija z występowaniem takich nazw jak Żmigród.

Latawiec i latawica to dusze dzieci poronionych, nieochrzczonych lub zmarłych śmiercią gwałtowną. Według niektórych podań był demonem opiekującym się ogniskiem domowym, jednak znane są również opowieści o jego destrukcyjnej mocy. Pojawiał się najczęściej w czasie burzy, podczas której ginął zabity przez błyskawicę. Zdarzało się, że latawiec potrafił nakierować ścigający go piorun w stronę domostwa lub kościoła. Po wprowadzeniu chrześcijaństwa, demony te utożsamiano z diabłami spółkującymi z ludźmi.

Wodnik Zdj. Wikimedia Commons

Wodnik
Zdj. Wikimedia Commons

Demony wodne mają pochodzenie zarówno ludzkie jak i nadprzyrodzone. Wodnik, znany także z rosyjskiego jako vodjanoj był panem akwenów wodnych. Najczęściej wyobrażano go sobie jako starca z łapami zamiast nóg lub rogami na głowie, czasem z rybimi oczami i błoną pławną między palcami. Przybierał także postać ryby lub dziecka, które w blasku księżyca nawołuje nieostrożnych do wejścia w wodę. Był uosobieniem złej, niszczycielskiej siły a spotkanie z wodnikiem było niebezpieczne, bowiem wciągał on ludzi w wiry wodne powodując ich śmierć. Raz do roku składano mu ofiarę z czarnej krowy, kozła, lub koguta. Znany jest przykład z XIX wieku gdzie jako ofiara posłużył koń. Inną odmianą męskiego wodnego demona był utopiec, który rodził się z duszy samobójcy lub poronionego płodu. Zamieszkiwał rzeki, jeziora a także studnie. Zazwyczaj topił ludzi, którzy nieopatrznie weszli na jego teren.

Rusałki to demony powstałe z dusz młodo zmarłych dziewcząt, które popełniły samobójstwo przed zamążpójściem. Wśród Słowian południowych znane jako wiły a na terenach Polski jako boginki. Mieszkały w lasach, w pobliżu zbiorników wodnych lub w górach. Przybierały postać zielonowłosych, pięknych, nagich kobiet, które wabiły młodych mężczyzn po czym łaskotały ich na śmierć lub doprowadzały do śmierci z wycieńczenia w szaleńczym tańcu. Czyniono je również odpowiedzialne za zaginięcia dzieci – rusałki bowiem podrzucały ludziom swoje kalekie potomstwo, porywając ludzkie. W ten sposób tłumaczono upośledzenia jakie dotykały ludność.

Południca była demonem polnym powstałym ze zmarłej młodo, przed ślubem dziewczyny. Ubrana w biel z sierpem w ręku i workiem na plecach przechadzała się w południe po polu, w okresie żniw, zabijając lub zsyłając choroby na pracujących. Napotkane dzieci łapała i chowała do worka. Chcąc się przed nią uchronić należało o południowej godzinie schować się w cieniu drzew. Południce utożsamiano z pojawiającymi się przed burzą w letnie dni, wirami powietrznymi. Była też wyjaśnieniem udarów cieplnych.

Brak światła zwykle budził w ludziach lęk, w ciemnościach mogła czaić się zła istota. Nocnica znana także jako północnica, to demon dręczący małe dzieci. Zakradała się nocą do domów, do dziecięcego łóżeczka szczypiąc oraz drapiąc, uniemożliwiając w ten sposób sen. Zsyłała również chorobę popołogową na młode matki. Ciekawy rodzaj stworzenia pół – demonicznego stanowiła zmora nazywana takżę marą. Była duszą człowieka żyjącego lub zmarłego , która przybierała formę bladej, wysokiej, długonogiej kobiety. Pod postacią zwierzęcia – komara, myszy, żaby nocą zakradała się do izby. Następnie siadała śpiącemu na piersi, dusząc go lub wysysając z niego krew. Osoba dręczona przez zmorę budziła się rano wyczerpana, niewyspana z brakiem chęci do życia. Marą mogła się stać osoba zmarła, która umarła bez spowiedzi ale także osoba żywa – skrzywdzona, z różnokolorowymi tęczówkami lub brwiami zrośniętymi nad oczyma. Obecnością zmory, nasi przodkowie tłumaczyli zjawisko paraliżu sennego.

W gronie demonów znajdowały się nie tylko demony leśne, powietrzne czy też wodne, ale także duchy domowe. Ich działalność koncentrowała się na domostwie. Porońce były demonem powstałym w wyniku spędzenia płodu lub poronienia. Zostawały nim też dzieci, które zamordowane przez matkę wkrótce po urodzeniu. Były niezwykle złośliwym demonem atakującym nocą ciężarne kobiety, wysysając z nich krew. Jeżeli martwe dziecko zostało pochowane pod progiem domu mogło stać się kłobukiem. Duchem odpowiedzialnym za pomnażanie bogactwa swojego gospodarza kosztem jego sąsiadów – bowiem odpowiedzialny był za kradzież dóbr. Kłobuk spotykany był również pod postacią czarnego kurczęcia, którego można było przygarnąć.

Jeżeli kobieta zmarła podczas porodu lub połogu – stawała się mamuną, demonem odpowiedzialnym za porwanie oraz podmienianie nowonarodzonych dzieci. Aby temu zapobiec należało na rączce dziecka zawiązać czerwoną nitkę. Z macierzyństwem i porodem związane były również rodzanice – wschodniosłowiańskie niewidzialne demony, pojawiające się przy łóżeczku nowo narodzonego dziecka. Wyznaczały los jaki spotka go w przyszłości. W najważniejszych momentach życia człowieka m.in podczas postrzyżyn czy ślubu, składano rodzanicom ofiarę – miód, ser i chleb. Ich kult był słabo rozpowszechniony w Polsce.

Kikimora Zdj. Wikimedia Commons

Kikimora
Zdj. Wikimedia Commons

W mitologii wschodniosłowiańskiej występuje także duch nazywany kikimorą. Przybierał postać niewidzialnej kobiety, której atrybutem było wrzeciono- jego dźwięk stanowił zły omen. Nocą niepokoiła małe dzieci oraz szkodziła trzodzie domowej.

Dusza człowieka zmarłego śmiercią naturalną stawała się duchem opiekuńczym, dającym swoim bliskim dobrobyt. Duchy te nazywano ze staropolskiego ubożętami.. Wyobrażano je sobie jako małe stworzenia żyjące w zagrodzie lub za piecem, które w zamian za resztki z talerza opiekowały się swoją rodziną. Znana jest także istota zwana domowy – na Białorusi damavik, na Ukrainie domovyk. Domowy to duch przypominający wyglądem zmarłego przodka – dziadka lub ojca. Nocą opuszczał on swoje schronienie w chlewie lub zagrodzie broniąc domostwa przed obcymi duchami.

Mitologia słowiańska to nie tylko bogowie, ale także cały szereg demonów, które do tej pory żyją w umyśle wielu współczesnych, w kulturze masowej – choćby w literaturze fantastycznej a nawet w grach komputerowych. Nie sposób ich wszystkich wymienić. Kościół w procesie chrystianizacji starał się wyplenić pogańskie rytuały zapewniające przychylność owych stworzeń. Nie mogąc ich jednak wykorzenić, dawał ciche przyzwolenie na prywatne czczenie pomniejszych bóstw. Część rytuałów zlało się z tradycją chrześcijańską. Przykładem tego jest choćby lany poniedziałek czy kolędowanie, a także znicze na grobach zmarłych i święto zaduszne. Owe święta stanowią spuściznę po słowiańskiej kulturze, którą warto zgłębiać.

Karolina Maliszewska – studentka Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, pasjonatka mitologii, miłośniczka starożytności i fanka sztuki.

Bibliografia:

Gieysztor A., Mitologia słowian, Warszawa 2010.

Strzelczyk J, Mity, podania i wierzenia dawnych Słowian, Poznań 1998.

Podgórska B., A. Podgórski, Wielka Księga Demonów Polskich. Leksykon i antologia demonologii ludowej, Katowice 2005.

Zych P., W. Vargas, Bestiariusz słowiański. Rzecz o skrzatach, wodnikach i rusałkach, Olszanica 2012.

Autor: 
===
Źródło: 

Historykon/youtube

video: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.