1983-1984 - "braterska" próba puczu w Syrii

Reklama

czw., 03/15/2018 - 08:00 -- zzz

Z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach

Z tymi słowami na pewno zgodziłby się zmarły w 2000 roku prezydent Syrii Hafez Al-Assad. W trakcie swojej 29-letniej kadencji zmagał się z wieloma przeciwnikami politycznymi, między innymi islamistami, którzy wywołali powstanie w Hamie. Jednak największe zagrożenie dla jego władzy spowodował jego brat, Rifat Al-Assad.

Po stłumieniu powstania Islamistów w Hamie pozycja Rifata Al-Assada bardzo wzrosła. Był on między innymi członkiem Przywództwa Regionalnego Partii Baas (to taki nasz odpowiednik Komitetu Centralnego PZPR). Przede wszystkim jednak dowodził Kompaniami Obronnymi.

Czym były Kompanie Obronne? Zaraz po przejęciu władzy w 1971 roku Hafez Al-Assad przystąpił do zorganizowania struktur siłowych mających za zadanie zapewnienie 'spokoju wewnętrznego' jego rządom. Oprócz tradycyjnego mukhabaratu (a raczej mukhabaratów) główna rola reżimu została powierzona "paramilitarnym" jednostkom Kompanii Obronnych. Paramilitarnym dałem specjalnie w cudzysłów, ponieważ de facto było to normalne wojsko wyposażone we wszelkiego rodzaju sprzęt i przechodzące trening wojskowych, a od "normalnego" wojska różniła je jedynie kwalifikacja prawna.

Istota funkcjonowania Kompanii Obronnych była prosta. W ich skład mieli wchodzić zasadniczo sami Alawici (pewnie zdarzały się przypadki, gdy członkami były osoby innych wyznań, ale raczej były one rzadkie). Dawało to pewność, że nie będą próbowali obalić władzy partii Bass (która zapewniała im bezpieczeństwo), jak również zapewniało wysoką efektywność w przeciwdziałaniu wrogom Partii, w szczególności radykalnym islamistom (obie grupy nienawidzili się wzajemnie). Istniało co prawda niebezpieczeństwo, że członkowie Kompanii zostaną użyci w walkach wewnętrznych, ale to zasadniczo mniejszy problem niż próba obalenia władzy przez wroga zewnętrznego.

Na marginesie - wcześniejsze zamachy stanu w Syrii miały stosunkowo pokojowy przebieg. Ot, zamachowcy podciągali wierne sobie jednostki pod Damaszek, w nocy aresztowano prezydenta i jego współpracowników, zajmowano budynki radia. Często odbywało się to bezkrwawo. Właśnie na ochronę przed takimi wydarzeniami zostały powołane Kompanie Obronne.

 

Wracamy do 1983 roku. Kompaniami, wsławiony stłumieniem powstania Islamistów w Hamie dowodzi Rifat Al Assad. Liczyły one w tamtym okresie około 50.000 ludzi. Dla porównania, pod koniec zimnej wojny Syryjska Armia Arabska liczyła około 500.000 ludzi - różnica w ich jakości była jednak znacząca na korzyść Kompanii. Jego pozycja w strukturach władz była bardzo silna - w zasadzie był drugą osobą w państwie.

W listopadzie 1983 roku Hafez Al-Assad mocno podupadł na zdrowiu. Na tyle, że nie był w stanie sprawować jakiejkolwiek władzy. Możemy domyślać się, że spodziewał się próby wystrychnięci go na dudka ze strony jego brata. Próbując temu zapobiec, Prezydent przekazał władzę sześcioosobowemu komitetowi bliskich współpracowników, w skład którego jego brat nie został powołany.

Nietrudno przewidzieć, że bardzo nie spodobało się to Rifatowi. Korzystając ze swojej pozycji, zwołał on zebranie Przywództwa Regionalnego, które powierzyło mu władzę w państwie. Doszło do sytuacji patowej.

Hafez chorował do lutego 1984 roku. Gdy tylko stanął na nogi, rozpoczął gromadzenie wokół siebie swoich zwolenników, w szczególności z armii i szukać poparcia wśród osób niezdecydowanych (jego brat robił w sumie to samo). Na początku marca bracia zawarli kompromis: Rifat uznał zwierzchnictwo Hafeza, natomiast Rifat został mianowany wiceprezydentem państwa. Moim zdaniem liczył na to, że złe zdrowie brata szybko doprowadzi do jego śmierci, a on zajmie jego miejsce.

Tym razem jednak to Hafez wymanewrował brata. Dekretem prezydenckim odebrał mu dowodzenie Kompaniami Obronnymi. Dodatkowo jego pozycja polityczna stopniała dramatycznie. Próbując klasycznej zagrywki all i 30 marca Rifat skoncentrował w okolicach Damaszku wierne mu oddziały (głównie oddziały Kompanii Obronnych, które pomimo braku oficjalnego zwierzchnictwa często nadal uznawały jego władzę).

Niestety dla Rifata, jego wystąpienie spotkało się ze sprzeciwem większości wysokich oficerów armii i mukhabaratu. Nie mając odpowiedniego poparcia, musiał ukorzyć się przed bratem. Miał szczęście, że ten pewnie nie chciał przelewać rodzinnej krwi. Teoretycznie zachował stanowisko wiceprezydenta. Rozformowano jednak Kompanie Obronne, w których miejsce powołano Gwardię Republikańską. Rifat stracił jakiekolwiek realne wpływy w kraju.

 

Jak potoczyły się losy Rifata? Krótko po zamachu został wysłany na wizytę do ZSRR. Dyskretnie zasugerowano mu, że jego powrót do kraju nie jest mile widziany. A wręcz bardzo niepożądany. Przez osiem lat przebywał za granicą, po czym spróbował wrócić do kraju. Po kilku latach ponownie został wyproszony z ojczyzny, i od dwudziestu lat mieszka na zmianę we Francji i Wielkiej Brytanii.

Ostatnim akordem jego udziału w polityce Syryjskiej były wydarzenia w Latakii (nadmorska prowincja Syrii) w 1999 roku, kiedy to jego zwolennicy wszczęli protesty dla jego poparcia (wpływ na to miały między innymi działania Hafeza, z których jasno wynikało, że jego następcą będzie jego syn Baszar). Protesty zostały stłumione przez służby siłowe, śmierć poniosły - według oficjalnych źródeł - dwie osoby. Opozycjoniści (w tym przypadku byli to zwolennicy Rifata) wskazują na większą ilość ofiar - 1000. Prawda zapewne jest pośrodku. Co więcej, w 1999 roku zablokowane wszelkie interesy gospodarcze Rifata w kraju.

Co ciekawe, do 1999 roku posiadał formalnie stanowisko wiceprezydenta, a jego interesy gospodarcze w kraju nie zostały naruszone (obiecał mu to brat). Po wybuchu powstania w 2011 roku publicznie ogłaszał, że ma poparcie wśród rebeliantów, przy faktycznie takiego nie miał. W 1986 roku, ledwie kilka lat po puszczenia Hamy z dymem został odznaczony francuską Legią Honorową-odpowiednikiem naszego Orderu Orła Białego.

Na koniec, Łukasz Fyderek w swojej książce "Pretorianie i Technokraci w reżimie politycznym Syrii" cytuje źródło (do którego nie mam dostępu), według którego wydarzenia w dniu 30 marca 1984 roku miały następujący przebieg: Hafez sprowadził z rodzinnej wsi Kurdaha swoją i brata matkę, którą umieścił w domu brata w dzielnicy Damaszku kontrolowanej przez siebie. Następne miał sam (sic!) udać się do brata, po czym w jego obecności rozmawiał z matką i namawiał go na ustąpienie. W zamian a obietnicę poszanowania jego interesów gospodarczych, Rifat odstąpił od konfrontacji.

Na zdjęciu po lewej Rifat, a po prawej Hafez. Rifat żyje nadal, na zmianę w Wielkiej Brytanii i Francji, przy czym w tej ostatniej został ostatnio oskarżony o korupcję.

 

Autor: 
pan_kleks8
Źródło: 

Steemit.

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama