Łowczówek. Wigilia 1914

Reklama

pon., 12/27/2021 - 23:34 -- MagdalenaL

Fotografia: niezalezna.pl

 

Dramatyczna była sytuacja Ziemi Tarnowskiej w grudniu 1914 roku. Polski nie było. Tarnów pełnił rolę prowincjonalnego miasteczka w Galicji. Ta z kolei wchodziła w skład Cesarstwa Austro-Węgier, pod berłem dobrotliwego cesarza Franciszka Józefa I. Od kilku miesięcy Europę i świat trawiła Wielka Wojna. Front Wschodni był areną dosyć mobilnych działań wojennych i dopiero zima 1914/15 ustabilizowała jego linię w widłach rzek: Dunajca i Białej. W Krakowie drżano, aby linia frontu nie została przełamana. Liczono się z ewakuacją ludności cywilnej i obroną twierdzy. Bezlitosne grabki wojny pochłaniały wciąż nowe ofiary. Zniszczeniu ulegały liche domostwa w strefie przyfrontowej. Ginęli cywile, także z zimna i głodu. Życie okolicznych włościan nie przedstawiało dużej wartości dla możnych ówczesnego świata.

W takich okolicznościach w dniach 22-25 grudnia miejsce miała najkrwawsza potyczka polskich legionistów – pod Łowczówkiem. Zginęło ich wówczas 128. Kolejnych 342 zostało rannych. Brygadą Legionów dowodził Kazimierz Sosnkowski, wtedy w randze podpułkownika. Komendant Piłsudski przebywał w Wiedniu. Polski oddział liczył 2600 żołnierzy i nie pozwolił Rosjanom przesunąć linii frontu na zachód. Zdobyto pozycje na okolicznych wzgórzach, często tocząc walki na bagnety. W ich efekcie legioniści pojmali 600 jeńców. Felicjan Sławoj-Składkowski opisuje w pamiętnikach przypadek, kiedy syn-legionista wziął do niewoli ojca, wcielonego do armii carskiej...

 

Legenda bitwy pod Łowczówkiem pielęgnowana była w dwudziestoleciu międzywojennym. Po drugiej wojnie światowej próżno byłoby szukać wzmianki o niej w nowych podręcznikach historii. Została zapomniana przez tzw. czynniki oficjalne. Niszczały malownicze cmentarzyki wojenne, zarastane zielskiem. Dopiero przemiany ustrojowe sprzed 30 lat zmieniły taki stan rzeczy. Łatwo wyobrazić sobie, co czuli żołnierze po obydwu stronach konfliktu. A również w szeregach Rosjan nie brakowało Polaków. Wigilia 1914 była mglista. Jak podają dostępne źródła, w spowitym mgłą dniu z okopów legionistów rozległy się słowa kolędy: „Bóg się rodzi...'' – dało się słyszeć na stanowiskach rosyjskich i po chwili śpiew docierał także stamtąd. Wigilijny rozejm nie trwał jednak długo. Wojenne realia upomniały się o swoje sługi. Zabijanie trwało nadal. Warto pamiętać o tych legionistach, którzy 105 lat temu spoczęli na zawsze w mogiłach na wzgórzu Kopaliny, nieopodal Łowczówka. Taka była ich ostatnia Wigilia...

 

 

Autor: 
Jacek Zyguła
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama