Tak jest zagranicą, więc też tak zróbmy – receptą na chorobę

Reklama

pt., 09/10/2021 - 12:49 -- MagdalenaL

Suchy wiatr w kolorze ochry sprawia, że upał wydaje się jeszcze intensywniejszy. Jest wczesne lato na przedmieściach Xi’an. Widać zrekonstruowaną starożytną świątynię Qinglong, w której 1200 lat temu przebywał mnich Kūkai, a także Ennin i Enchin z sekty Tendai, praktykujący buddyzm ezoteryczny. Japonia, wówczas rozwijająca się, wiele nauczyła się od cywilizacji rządzonej przez dynastię Tang. Począwszy od buddyzmu i systemu prawnego, aż po architekturę i farmakologię – Japonia przejęła od Chin strukturę państwa i zaawansowaną naukę.

O wiele później, bo za czasów restauracji Meiji, Japonia importowała z Europy mechanizmy narodotwórcze oraz najnowsze technologie. Po wojnie to właśnie Stany Zjednoczone stały się jej głównym mentorem.

Po długich latach intensywnej nauki, Japonia zbudowała jeden z najbardziej zamożnych, pokojowych i rozwiniętych krajów na świecie. W wielu dziedzinach nauki Japonia znajduje się na najwyższym poziomie międzynarodowym, a jej osiągnięcia takie jak dioda elektroluminescencyjna czy detektor Super-Kamiokande należą do światowej czołówki w kategoriach technologicznych.

Ostatnio sonda kosmiczna Hayabusa 2 dokonała nie lada wyczynu. Jej misja polegała na przywiezieniu na Ziemię próbek asteroidy oddalonej od naszej planety o 300 mln km. Hayabusa 2 zrealizowała jeden z tzw. „Siedmiu Odkryć Ziemi”. Wszystko to przy budżecie o wiele mniejszym niż USA, Chiny czy Rosja. Nie byłoby to możliwe bez połączenia siły nauki podstawowej i stosowanej.

Oczywiście, Japonia nie może pozwolić sobie na zadowolenie w obliczu siły ekonomicznej Chin. Istnieje ryzyko, że zostanie ona wciągnięta w rywalizację między USA i Chinami, jednak jeśli nie popełni żadnych błędów w reagowaniu na działania swoich konkurentów, sytuacja ta nie powinna wpłynąć na japońską technologię.

Z drugiej strony, poważny problem stanowi to, że w przypadku tworzenia struktur państwowych czy organizacyjnych, czyli procesów należących do tzw. dziedziny nauk społecznych, Japonia nadal zdaje się być „na równi z krajami rozwijającymi się”. Starożytny system prawny Japonii opierał się na systemie Ritsuryō, który japońscy wysłannicy przywieźli do kraju z Chin. Reformy ery Meiji były z kolei oparte na systemach europejskich.

Mitsukuri Rinsho był kluczową postacią, związaną z tworzeniem ustawodawstwa Meiji. Za czasów kiedy jego rodzina pracowała dla szogunatu, Rinsho uczył się angielskiego, a także studiował we Francji, gdzie Etō Shinpei zlecił mu przetłumaczenie Kodeksu Napoleona. Mitsukuri Rinsho uważany jest za ojca japońskiego prawa cywilnego, który przetłumaczył i opracował pojęcia prawa, odpowiedzialności, własności prywatnej, nieruchomości i wiele innych. Współczesne prawo japońskie łączyło elementy prawa rzymskiego, francuskiego i niemieckiego, a także realizowało idee państwa Meiji, które bazowało na systemie Ritsuryō. Innymi słowy, kluczem do zrozumienia ówczesnego prawa było tłumaczenie.

Po zakończeniu II wojny światowej system amerykański wpłynął do Japonii jak rzeka. Pierwszym krokiem była japońska konstytucja. Od razu przypominają mi się słowa mojego zmarłego już nauczyciela Hendersona: Po ukończeniu studiów prawniczych otrzymałem piękny dom w Takanawie, niedaleko stacji Shinagawa. Każdego dnia uczyłem japońskich prawników o poprawce do konstytucji Stanów Zjednoczonych. Byłem niesamowicie podekscytowany, bo moje zdanie miało stać się konstytucją.

Jednym z bezpośrednich importów z USA jest system rynku kapitałowego. Japońska ustawa o papierach wartościowych i giełdach, będąca odpowiednikiem ustawy o instrumentach finansowych i giełdach, może być postrzegana jako zlepek tłumaczeń amerykańskiej ustawy o papierach wartościowych z 1933 roku i ustawy o obrocie papierami wartościowymi z 1934 roku. Giełda papierów wartościowych i system handlu to w dużej mierze świat tłumaczeń, dlatego wiele pojęć z tych kategorii zapisywana jest w alfabecie katakana. Obecnie również kultura tłumaczeń jest w pełnym rozkwicie. Kaabonfurii (carbon-free) czy SDGs (Suistainable Development Goals) to również słowa pochodzące z zagranicy.

Oczywiście, przyjmowanie zagranicznej wiedzy i systemów, które są już sprawdzone, jest dobre. W czasach globalizacji ważne jest, abyśmy byli otwarci i myśleli szeroko. To nie znaczy jednak, że powinniśmy tylko posłusznie podążać. Całkowite kopiowanie może zapędzić nas w pułapkę niedoceniania wyjątkowości i specyfiki własnej kultury.

Spójrzmy np. na ład korporacyjny – CG (Corporate Governance). Ostatnimi czasy dąży się do zatrudniania większej liczby dyrektorów zewnętrznych, kobiet, ludzi młodych i obcokrajowców. To prawda, że zewnętrzny nadzór i różnorodność są ważne, obecny ład korporacyjny w Japonii nie jest dobry, gdy jest tak wielu zagranicznych inwestorów, a reformy CG z pewnością przyczyniłyby się do rozwoju strategii biznesowych. Wszystko to są istotne opinie i należy je traktować poważnie. Wciąż jednak pozostaje wiele kwestii do rozważenia, jak choćby porównanie CG z wadami i zaletami japońskiego stylu zarządzania. Przede wszystkim, problem stanowi to, że nie posiadamy wielu wyników badań, dotyczących skutków reform ładu korporacyjnego. Wiara bez dowodów w kulturę tłumaczeń, która mówi „tak jest zagranicą, więc też tak zróbmy”, jest zbyt pochopna.

W przeciwieństwie do Japonii, Chiny promują swój własny styl życia. Japończycy nigdy jednak nie byli zwolennikami tego natarczywego podejścia, choć czasami z pewnością zyskaliby na myśleniu: „Japonia taka jest i tyle!”.

W czasach rozwoju Japonii, promowana była idea łącząca japońskiego ducha z zachodnim talentem. Fakt, że japoński system rządów i biznesu jest obecnie wychwalany tylko ze względu na swoją zachodnią duszę i zachodnie talenty, pokazuje, jak ogromna jest utrata wiary w to, co japońskie. Czyżby japońska era Reiwa nadal była erą Meiji?

Autor: 
Yusuke Kawamura (川村雄介) Tłumaczyła: Alicja Nowak
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama