Operacja „Husky” – plan idealny czy po prostu szczęście?

Reklama

śr., 03/16/2022 - 19:02 -- MagdalenaL

Podczas ataku na Sycylię w lipcu 1943 roku doszło niemal do rozłamu między USA a Wielką Brytanią. Ostatecznie szpiegowski zamach stanu przygotował operację „Husky”.

Zwycięska armia zasługiwała na odpoczynek, ale nie za dużo i z umiarem. Pewność siebie żołnierzy, którzy uderzyli na przeciwnika, jest tak samo duża, co niestabilna. Ostatecznie ten argument, który przed siedemdziesięcioma laty przekonał Sztab Generalny USA po sukcesie nad państwami Osi w północnej Afryce, pozwolił tak szybko, jak to możliwe, dać nowe zadanie oddziałowi weteranów.

Cele obu zachodnich mocarstw były sprzeczne: premier Winston Churchill popierał pośredni i pragmatyczny atak, począwszy od Włochów Mussoliniego, aby w następnej kolejności wszcząć działania przeciw hitlerowskim Niemcom. Natomiast Amerykanie opowiedzieli się za bezpośrednim uderzeniem na III Rzeszę jako na decydującego wroga w Europie.

Podczas konferencji w Casablance w styczniu 1943 roku prowadzone były burzliwe dyskusje dwóch sprzecznych koncepcji. Franklin Delano Roosevelt z trudem odciągnął swojego Szefa Sztabu Generalnego, George’a Marshalla, od zerwania przymierza.

Marshall był ogromnie wściekły. Chciał zagrozić swoim brytyjskim współrozmówcom, mówiąc że Amerykanie w znacznym stopniu wycofają się z wojny w Europie i skoncentrują na walce przeciwko Japonii na Pacyfiku. Tak by było, gdyby Wielka Brytania nalegała na swoją strategię.

Zadanie dla oddziału weteranów

Generałowie Churchilla sprzeciwili się, że strefa wpływów Hitlera będzie lepiej atakowana z peryferii i w ten sposób zwiąże niemieckie oddziały na południu i zachodzie. Najpierw powinien nastąpić atak z północnej Afryki na Sycylię, a potem przedarcie się przez kontynent włoski od południa w kierunku Europy Środkowej.

Trzeci partner koalicji antyhitlerowskiej, sowiecki dyktator Józef Stalin, nie był osobiście obecny w Casablance. Miało to swoje zalety, gdyż nie mógł on bezpośrednio wyrazić swojego stanowiska. Z jednej strony postulował od półtora roku utworzenie drugiego frontu przeciwko Hitlerowi, najlepiej poprzez inwazję zachodnich aliantów na Francję. Z drugiej strony nie mógł zlekceważyć efektu ulgi, jaki bez wątpienia miałby atak Zachodu na Włochy.

Ostatecznie Roosevelt i Churchill doszli do kompromisu: po zwycięstwie w Afryce Północnej Amerykanie i Brytyjczycy wylądują na Sycylii i ją podbiją. To wywarłoby presję na Wermacht, zabezpieczyłoby alianckie szlaki morskie na Morzu Śródziemnym i być może doprowadziłoby do upadku rządów Mussoliniego. Automatyczna kontynuacja ataku na kontynent włoski była jednak nie do przewidzenia, bowiem zależałoby to od doświadczeń lądowania.

Zachodni udział w tym postanowieniu pokładał nadzieję, że oddziały weteranów podczas kampanii w Afryce Północnej szybko się tym zajmą. Przyznano im od czterech do ośmiu tygodni przerwy, potem miał nastąpić kolejny atak. Jednak ze względu na trudne do oszacowania, nierzucające się w oczy strategiczne znaczenie Sycylii i także niemieckiego naczelnego dowódcy południowej Armii, marszałka polnego Alberta Kesselringa, Alianci przedsięwzięli solidarnie, że ukryją swoje intencje.

Śmierć w prosektorium   

Brytyjskie tajne służby podały Agencji Wywiadu informacje: najpierw nastąpi dywersja z Sycylii lub Grecji, niedługo potem zostanie przepuszczony atak na Sardynię i Kostarykę. Celem alianckich oddziałów miało być uwolnienie francuskich terenów tak szybko jak to możliwe. Podwójny Agent ustalił, że to przede wszystkim Generał Charles de Gaulle naciska w tej kwestii.

Aby to wrażenie było wiarygodniejsze dla niemieckiej strategicznej tajnej służby, MI 6 rozpoczęło ryzykowną akcję. Zmarłego mężczyznę z londyńskiego prosektorium przebrano w rzekomego brytyjskiego oficera sztabowego. Do zwłok dodano walizkę, w której znajdowały się zwodniczo wyglądające listy z dyskretną sugestią o Sardynii i Południowej Francji. W końcu U-Boot wyrzucił przynętę do wody u wybrzeży Katalonii. W tym samym czasie, tajny Wywiad rozpowszechniał „omyłkowo” źle zaszyfrowany radiotelegram, który mówił o poszukiwaniach zaginionego na terenach Morza Śródziemnego kuriera.

Zwłoki domniemanego Majora Williama Martina zostały wyrzucone na wybrzeże neutralnej Hiszpanii i z kilkoma dniami opóźnienia przekazane brytyjskiemu wojskowemu attaché. Dokumenty, które miał przy sobie zostały sfotografowane przez proniemieckie, hiszpańskie władze i przekazane niemieckiemu attaché.

Tak podłożono fałszywy trop. Niemieckie Sztaby odpowiednio uwierzyły w podbicie Wysp Pelagijskich i większej twierdzy na wyspie Pantelleria jakoby był to jedynie manewr zwodniczy. Przede wszystkim masowo rozwinięta pozycja Pantellerii była przedtem intensywnie bombardowana. 

 

Oczekiwanie na ciemną noc

Ostatniego dnia, 10 czerwca 1943 roku, w akcji brało udział tak wiele maszyn, że bombowce musiały wykonywać pętle przed lądowaniem, zanim wyrzuciły swoje śmiercionośne ładunki. Kiedy tylko wojska brytyjskie wylądowały 11 czerwca, 11 000 Włochów i Niemców w twierdzy było tak roztrzęsionych, że niezwłocznie skapitulowali.

Zachodni alianci dali sobie jeszcze cztery tygodnie. To nie było bezwarunkowo konieczne do przygotowania sił inwazyjnych z siedmiu dywizji, czterech brytyjskich i trzech amerykańskich.

W dużej mierze było to spowodowane specjalnymi życzeniami dwóch rodzajów służb tej operacji: wojska powietrznodesantowe wolały księżycowe noce, aby móc jak najlepiej skoczyć do strefy lądowania. Jednostki marynarki wojennej wolały zbliżyć się do wybrzeża wroga najlepiej w ciemnościach, aby móc jak najdłużej podtrzymywać efekt zaskoczenia.

W nocy z 9 na 10 czerwca 1943 roku, życzenia pozornie niemożliwe do pogodzenia mogły się ziścić: księżyc wstał wczesnym wieczorem i zniknął przed północą. Operacja „Husky”, pierwsze duże lądowanie – po nieudanej próbie pod Dieppe – mogło rozpocząć się na europejskim terytorium państw Osi.

Autor: 
Autor: Antonia Kleikamp / Tłumacz: Łucja Piotrowska
Polub Plportal.pl:

Reklama