Rudolf Weigl dwa razy był o krok od otrzymania Nagrody Nobla. Dlaczego ostatecznie jej nie dostał?

Reklama

pt., 03/15/2019 - 08:11 -- zzz

Dokonał rewolucji w medycynie, uratował miliony ludzi od pewnej śmierci, a o jego osiągnięciach mówił cały świat. Za sukcesy w walce z tyfusem ponad 70 razy nominowano go do Nobla. Czemu więc ostatecznie nie dostał nagrody?

„Ojczyznę wybiera się jeden raz. Ja dokonałem wyboru w roku 1918” – powiedział profesor, kiedy w lipcu 1941 roku dowódca SS i policji w Dystrykcie Galicja Generalnego Gubernatorstwa, generał Fritz Katzmann, podsunął mu do podpisania reichslistę.

W zamian za umieszczenie swojego nazwiska na dokumencie naukowiec miał otrzymać własny instytut w Berlinie, wyposażony lepiej od lwowskiej placówki, którą zarządzał. Ponadto hitlerowiec obiecał mu poparcie ze strony III Rzeszy w Komitecie Noblowskim. Propozycja była kusząca, zwłaszcza, że jedną z konsekwencji odmowy mogło być podzielenie losów profesorów pomordowanych kilka dni wcześniej na Wzgórzach Wuleckich. Mimo to Weigl jej nie przyjął.

Sercem i umysłem Polak

Ta decyzja wiele go kosztowała. Paradoksalnie, gdyby w 1941 roku zgodził się zostać Niemcem, prawdopodobnie dziś byłby wymieniany wśród polskich noblistów. W tamtym momencie od kilkunastu lat mówiono już bowiem o kandydaturze Rudolfa Weigla do tej prestiżowej nagrody. Miał olbrzymie poparcie w środowisku naukowym – tylko w latach 1930–1939 otrzymał nominację przeszło 70 razy!

Miał też jednak ponadprzeciętnego pecha. Najpierw w 1928 roku Nobla „sprzątnął” mu sprzed nosa Francuz Charles Nicolle, który udowodnił, że zarazki tyfusu są roznoszone przez wszy. Kiedy dwa lata później Weigl ogłosił, iż stworzył skuteczną szczepionkę przeciwko tej śmiertelnej chorobie, uznano, że nie może dostać nagrody, bo nie można jej drugi raz przyznać „za to samo”. A przecież nawet sam Nicolle podkreślał wagę osiągnięć konkurenta.

 

W 1928 roku Weiglowi Nagrodę Nobla sprzed nosa zgarnął Francuz Charles Nicolle.

fot.domena publicznaW 1928 roku Weiglowi Nagrodę Nobla sprzed nosa zgarnął Francuz Charles Nicolle.

W kolejnych latach (poza rokiem 1935, kiedy nie był nominowany) lwowski profesor także musiał obejść się smakiem, bo wyróżnienie za każdym razem otrzymywał ktoś inny. Realna szansa na wejście do grona noblistów pojawiła się dopiero podczas okupacji hitlerowskiej, lecz wiązała się z wyrzeczeniem się polskości.

Na to Weigl nie potrafił się zdobyć, choć – co ciekawe – w jego żyłach nie płynęła nawet kropla polskiej krwi. Był synem Austriaka i Czeszki, a języka polskiego zaczął się uczyć dopiero w wieku kilku lat. Mimo to czuł się Polakiem, dlatego odesłał Katzmanna z kwitkiem.

„Groźby Niemca nie zrobiły na nim większego wrażenia. Odparł, że w przypadku ich realizacji, stałby się kolejnym polskim męczennikiem, co przy jego pozycji nie byłoby dla hitlerowców specjalnie wygodne” – opisuje Sławomir Koper w swojej najnowszej książce „Piekiełko nad Wisłą. Sceny z życia polskich elit pod okupacją”.

 

CZYTAJ WIĘCEJ:

 

Mimo ocalenia milionów istnień ludzkich Weigl nigdy nie otrzymał Nobla.

 

Autor: 
Maria Procner
Źródło: 

ciekawostkihistoryczne.pl

video: 
Polub Plportal.pl:

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
18 + 1 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.

Reklama