Wielka Historia: Wielki głód w Galicji. Umarło 10% ludności, matki pożerały własne dzieci

Reklama

czw., 03/05/2020 - 07:18 -- zzz

Trupów było tak wiele, że nie miał kto ich grzebać. Łącznie zmarło pół miliona ludzi – 1/10 całej populacji Galicji. Dlaczego do dzisiaj milczymy o katastrofie z epoki zaborów? Dlaczego nigdy nie rozliczono winnych zagłodzenia polskich wsi?

Podczas wielkiego głodu panującego w Irlandii w latach 1845-1849 zmarło około miliona ludzi . O tragedii spowodowanej przez zarazę ziemniaczaną oraz postawę brytyjskich władz napisano tysiące książek i artykułów.

W tym samym czasie w Galicji rozgrywał się podobny dramat. Dzisiaj jednak nawet w Polsce prawie nikt o nim nie pamięta.

Żywili się trawą i korą

Tak samo, jak na Zielonej Wyspie sprawcą nieszczęścia okazała się zaraza ziemniaczana, która w 1846 i 1847 roku na znacznych obszarach Galicji niemal doszczętnie zniszczyła uprawy rośliny, będącej podstawą wyżywienia ówczesnych chłopów. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Zapanował straszliwy głód.

W latach 1847-1848 znaczną część Galicji dosięgła klęska głodu. Na ilustracji rysunek Bronisława Kamińskiego Niedola rolnika (domena publiczna).

W latach 1847-1848 znaczną część Galicji dosięgła klęska głodu. Na ilustracji rysunek Bronisława Kamińskiego Niedola rolnika (domena publiczna).

Według relacji tych, którzy przeżyli, chłopi chcąc zapełnić puste żołądki jedli „mieszane ze zbożem główki lnu, ciętą drobno słomę żytnią, sieczkę. Zbierano po lasach gorczycę, lebiodę i pokrzywę”. To jednak jeszcze nie wszystko. Zdesperowani ludzie sięgali również po trawę oraz koniczynę, a nawet startą na mąkę korę drzew, z której wypiekano namiastkę chleba.

Rowy wypełnione trupami

Gotowość do zjadania absolutnie wszystkiego nie wystarczała. Wiadomo o tym między innymi dzięki pamiętnikom namiestnika dóbr Habsburgów na Śląsku, a później gubernatora generalnego Królestwa Galicji i Lodomerii Josepha Freiherra von Kalchberga. Cytowany przez Bronisława Łozińskiego Austriak z trwogą pisał o przydrożnych rowach zapełnionych trupami oraz o kościołach, gdzie leżały dziesiątki zwłok, których nie miał nawet kto pochować.

Arystokrata przytoczył również historię matki, która przyniosła swoją jeszcze żywą, siedmioletnią córeczkę do trupiarni i nie chciała jej zabrać do domu, twierdząc, że „skoro i tak musi umrzeć, to lepiej dla niej jeżeli skończy w trupiarni na ziemi poświęconej”. W innym miejscu z kolei zanotował:

Spotkałem raz jadącego wozem chłopaka, który siedział na trumnie i gwizdając wesoło popędzał konie. Zapytałem go, co też w trumnie wiezie? Moją matkę — odpowiedział — którą głód zabił. Po tej odpowiedzi zaczął dalej gwizdać.

„Ludzie wypędzali dzieci z chat”

Relacja Josepha Freiherra von Kalchberga w żadnym razie nie była odosobniona. Rozmawiająca ze świadkami tamtych wydarzeń Zofia Strzetelska-Grynbergowa, w wydanej pod koniec XIX wieku książce Staromiejska ziemia i ludność stwierdzała, że w strasznym czasie głodu zdesperowani „ludzie wypędzali dzieci z chat, żeby sobie szły w świat, i one tak wędrowały ze wsi do wsi mrąc po drodze”.

Jedno z nich spotkał szczególnie okrutny los. Dziecko zakradło się do dworskiej psiarni, aby zwędzić chociaż trochę jedzenia czworonogom. Te jednak nie zamierzały na to pozwolić i pożarły nieszczęśnika. Następnego dnia rano dworscy słudzy znaleźli tylko jego kości obok psiej michy.

Zdesperowani chłopi wypędzali z domów własne dzieci (Aleksander Kotsis/domena publiczna).

Zdesperowani chłopi wypędzali z domów własne dzieci (Aleksander Kotsis/domena publiczna).

„Matka upiekła swoje dziecko i próbowała je zjeść”

Pozbawieni wszelkiej nadziei i oszalali z głodu Galicjanie uciekali się również do aktów kanibalizmu. Wiktor Kopff we Wspomnieniach z ostatnich lat Rzeczpospolitej Krakowskiej przytaczał między innymi historię dwunastoletniego chłopca ze wsi Buchcice pod Tarnowem, który zamordował młodszego brata, a następnie go upiekł i zjadł.

Cytowany wcześniej Kalchberg także wspomniał o ludożerstwie, pisząc, że: „w Sądowej Wiszni matka upiekła swoje dziecko i próbowała je zjeść, ale ciało wydało się jej zbyt słodkie”. Kobieta została aresztowana i zmarła w więźniu.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Znany jest ponadto przypadek ojca z Kobiernik niedaleko Lanckorony, który „chwycił się ciała zmarłego własnego syna na zaspokojenie głodu”.

Tyfus i cholera dopełniają działa

Wygłodzeni ludzie byli rzecz jasna szczególnie podatni na choroby zakaźne. Nie pomagał również fatalny stan higieny mieszkańców wsi. Nie może zatem dziwić, że w 1847 roku zaczęła w Galicji szaleć epidemia tyfusu, do którego szybko dołączyła również cholera. W objętych głodem i zarazą rejonach śmiertelność była wprost przerażająca.

W obwodzie wadowickim, gdzie wcześniej umierało rocznie około 11 000 ludzi, tylko w 1847 zmarło ich niemal 62 000. Znaczny wzrost zgonów odnotowano w tym samym czasie również w obwodach: bocheńskim, sądeckim, jasielskim, tarnowskim, rzeszowskim, sanockim i samborskim. Z życiem pożegnało się tam łącznie ponad 212 000 ludzi. Rok wcześniej było to niespełna 62 000 zgonów.

Zmarło niemal pół miliona ludzi

Wysoka śmiertelność utrzymywała się jeszcze w 1848 roku. W wymienionych wyżej okręgach w wielu miejscowościach zmarła 1/4, a czasami nawet 1/3 mieszkańców. Przykładowo w liczącej 61 domów Pisarzowej tylko w 1847 roku zmarły 102 osoby. W górskich wioskach zdarzało się, że liczba zgonów dochodziła nawet do 90%.

Głód i zaraza zabiły w latach 1847-1849 ponad 400 tysięcy Galicjan (Stanisław Witkiewicz/domena publiczna).

Głód i zaraza zabiły w latach 1847-1849 ponad 400 tysięcy Galicjan (Stanisław Witkiewicz/domena publiczna).

Ostateczny bilans ofiar był przerażający. W 1846 roku Galicję zamieszkiwało około 4 900 000 ludzi. Głód i zaraza z lat 1847-1949 doprowadziły do śmierci ponad 400 000 z nich. Jest to rzecz jasna liczba po odjęciu zgonów z przyczyn „naturalnych”.

To jednak jeszcze nie koniec. Od 1852 do 1855 roku w Galicji szalała kolejna epidemia cholery. Tylko w 1855 roku zabiła ona blisko 75 000 osób. W efekcie w połowie lat 50. XIX wieku Galicja liczyła jedynie 4 480 000 mieszkańców!

Bibliografia

  1. Kazimierz Chełchowski, Klęskowe lata na ziemiach polskich (1846-1855), Warszawa 1916.
  2. Wiktor Kopff, Wspomnienia z ostatnich lat Rzeczpospolitej Krakowskiej, Kraków 1906.
  3. Bronisław Łoziński, Agenor hrabia Gołuchowski w pierwszym okresie rządów swoich: (1846-1859), Lwów 1901.
  4. Wincenty Pol, Prace z etnografii północnych stoków Karpat, wydał, wstępem, komentarzami i mapą zaopatrzył Józef Babicz, Wrocław 1966.
  5. Zofia Strzetelska-Grynbergowa, Staromiejska ziemia i ludność, Lwów 1899.
  6. Jan Szewczuk, Kronika klęsk elementarnych w Galicji w latach 1772-1848, Lwów 1939.
  7. Krzysztof Zamorski, Transformacja demograficzna w Galicji na tle przemian ludnościowych innych obszarów Europy Środkowej w drugiej połowie XIX i na początku XX wieku, Kraków 1991.
Autor: 
Rafał Kuzak
Źródło: 

wielkahistoria.pl

Zagłosowałeś na opcję 'down'.
Polub Plportal.pl:

Reklama