Maria Antonina – nowoczesna matka

Reklama

czw., 05/06/2021 - 20:41 -- MagdalenaL

Maria Antonina Austriaczka poślubiła przyszłego króla Ludwika XVI 16 maja 1770 r. Byli zbyt młodzi, czuli się ze sobą nieswojo i mieli znikomą wiedzę w zakresie miłości. Małżeństwo zostało skonsumowane dopiero po 7 latach.

Ich córka, Maria Teresa, nazywana Madame Royale, urodziła się 20 grudnia 1778 r. W 1781 r. na świecie pojawiło się kolejne dziecko, Ludwik Karol, książę Normandii i na końcu przyszły Ludwik XVII, urodził się w 1785 roku. Królowa urodziła też księżniczkę Zofię, w 1786 roku, która przeżyła zaledwie rok.

Dzieci pojawiają się jednak zbyt późno, aby poprawić wizerunek króla i królowej w oczach ludu. Paryżanie postrzegają Marię Antoninę jako roztargnioną dziewczynę oddającą się rozpuście, a Ludwika XVI jako niezdarę niemającego żadnej władzy nad swoją żoną. Z drugiej strony, w odciętym od reszty kraju Wersalu, para budowała rodzinną bliskość, która była dla nich objawieniem. Mimo obrzydzenia Marii Antoniny porodem publicznym, odkryła ona w sobie bardzo rozwinięty instynkt macierzyński. Dbała osobiście o swoje dzieci, mając bardzo precyzyjną i dość awangardową wizję swojej roli matki.

Odkrycie macierzyństwa

Po narodzinach Madame Royale hrabia Mercy Argenteau, austriacki ambasador w Paryżu, był zachwycony, że może poinformować cesarzową Marię Teresę, że jej córka wydaje się być szczęśliwsza niż chodząc do teatru czy opery. 17 marca 1779 roku napisał:

“Królowa wyrobiła w sobie słodki zwyczaj udawania się o różnych porach dnia, aby zobaczyć swoje szlachetne dziecko, które staje się silniejsze i cieszy się najlepszym zdrowiem. Król podziela tak cenną troskę i dokłada czułości, która jest symbolem tego, co poświęcił królowej.”

Maria Antonina, która nie była wielką pisarką listów, wypełniała kolejne stronice, aby informować swoją „kochaną matkę” o postępach malucha, którego kochała bezgranicznie i z którego była bardzo dumna. Tak więc 16 sierpnia 1779 roku napisała:

“Ośmielę się wysłać mej drogiej matce portret mej córki; jest duże podobieństwo. To biedne maleństwo zaczyna bardzo dobrze chodzić w swoim panierze. Od kilku dni mówi tato. Zęby jeszcze nie wyszły, ale da się je wszystkie poczuć. Jakże się cieszę, że zaczęła od nazwania swego ojca, to przywiąże ich do siebie jeszcze bardziej. […] Niech ma droga mama wybaczy mi me gadulstwo o tej małej dziecinie, ale jest tak dobra, że czasem nadużywam tego tematu.”

Następnego roku opowiedziała Marii Teresie wzruszającą anegdotę o księżniczce, która nie miała wówczas jeszcze dwóch lat, ale wydawała się bardzo zaradna, chodziła, schylała się i sama wstawała. Była bardzo świadoma i budziła zachwyt Marii Antoniny:

“Ośmielam się powierzyć czułemu sercu mej drogiej matki szczęście, które przytrafiło mi się cztery dni temu. W pokoju mej córki przebywało kilka osób i ktoś zapytał ją, gdzie jest jej matka. Ta biedna mała, nikt nie powiedział jej [sic] słowa, uśmiechnęła się do mnie i podeszła, by wyciągnąć do mnie ramiona. To pierwszy raz, kiedy zdawała się mnie poznawać. Przyznaję, że sprawiło mi to wielką radość [...].”

Maria Antonina prawie nigdy nie rozstawała się z córką, a nawet przez jakiś czas rozważała karmienie jej piersią, co było bardzo krytykowane w wyższych sferach społeczeństwa. Podczas swoich dworskich podróży do Marly, była rozdarta, że Madame Royale musi zostać w Wersalu. Jeździła tam i z powrotem tak często, jak to możliwe, aby ją odwiedzać.

„Nasze dzieci zawsze dość wcześnie dowiadują się kim są”

Matka gromadki arcyksiążąt i arcyksiężnych, Maria Teresa, nie potrafiła kochać ich wszystkich z taką samą mocą i okazywać im jednakowej czułości. Szczególnie młodsi byli bardziej pozostawieni samym sobie i trzymani na dystans, w przeciwieństwie do starszych. Przedostatnia z szesnastki dzieci, Maria Antonina, nigdy nie była zbyt blisko swojej matki. Bardziej ją szanowała niż kochała.

Kiedy Maria Antonina sama została matką, nie chciała powielać tego schematu. Niechętna etykiecie, uwolniła się od ceremoniałów, które rządziły życiem książęcych rodzin. Zamierzała wychowywać swoje dzieci z prostotą i okazywać im swoją miłość w pełnej wolności!

Sama królowa w zgodzie z królem prowadziła swoje gospodarstwo domowe. Jeśli personel był zbyt liczny, redukowała go. Przede wszystkim uważnie śledziła pracę wychowawców i postanowiła dać dzieciom jako guwernantkę swoją najdroższą przyjaciółkę, księżną Polignac, od 1782 roku.

Robiła więcej niż tylko nadzorowanie i wyznaczanie personelu opiekującego się jej dziećmi. To ona nakreślała kierunek ich edukacji. Była naprawdę zaangażowana w ich codzienne życie i uważnie śledziła ich postępy. Metody wychowawcze odbiegały od XVIII wzorców. Aby to sobie uświadomić, wystarczy przeczytać listy napisane do pani de Tourzel, mianowanej guwernantką po odejściu księżnej Polignac w 1789 roku:

“Moje dzieci zawsze były przyzwyczajane, aby miały do mnie zaufanie, a kiedy popełnią jakąś przewinę, same mi o tym mówią. To sprawia, że karcąc je wyglądam na zmartwioną i pełną żałości z powodu tego, co zrobili, a nie na zagniewaną. Przyzwyczaiłam je do tego, że każda moja zgoda i odmowa są nieodwołalne, ale zawsze daję im powód, dostosowany do ich wieku, aby nie zakładali, że decyzje te wynikają z moich kaprysów.”

Słowa te ostro kontrastują ze zwyczajowym dyskursem rodów królewskich. Opowiadała się również za korzyściami wynikającymi z przebywania na świeżym powietrzu. Nie było to jednak nic sformalizowanego ani ograniczającego: były to zwyczajne ciche spacery po gajach i niewinne wybryki w ogrodach. Mówiąc o swoim synu, napisała 24 lipca 1789 r.:

“Urodził się wesoły, potrzebuje dużo powietrza dla swojego zdrowia i uważam, że lepiej pozwolić mu bawić się i uprawiać ziemię na tarasach, niż zabierać go dalej. Ćwiczenia wykonywane przez małe dzieci podczas biegania i zabawy na powietrzu są zdrowsze niż zmuszanie do chodzenia, co często obciąża ich nerki.”

Co bardzo zaskakujące, Maria Antonina nie przewidywała żadnej edukacji religijnej zanim dzieci nie zaczną samodzielnie myśleć! Chciała także wychowywać swoje dzieci, wpajając im dobroć i szacunek. Kiedy ponownie pisała o swoim synu pani de Tourzel, bez wątpienia nawiązała do własnego dzieciństwa: „On nie zna pojęcia siły wyższej i bardzo chcę, żeby tak było dalej: nasze dzieci zawsze dość wcześnie dowiadują się kim są.”

Pani Campan opisała inną sugestywną anegdotę z 1784 roku:

“Chcąc dać swoim dzieciom kolejną lekcję uczynności, kazała mi jak co roku, na dzień przed Nowym Rokiem, przywieźć z Paryża wszystkie modne zabawki i wyłożyć je w jej gabinecie. Biorąc swoje dzieci za ręce, pokazała im wszystkie, które były tam przechowywane i powiedziała im, że planowała dać im ładne noworoczne podarunki, ale jako że zimno dokuczało biednym, wszystkie pieniądze wydano na koce, ubrania i żywność, aby uchronić ich przed surowością zimy i dać im chleb. Tak więc w tym roku będą mogli tylko oglądać wszystkie te nowe zabawki.”

Kobieta jedyna w swoim rodzaju

Maria Antonina zawsze czuwała nad córką, co zahaczało wręcz o nadopiekuńczość. Mercy-Argenteau napisał w grudniu 1782 roku:

“Ponieważ zajmuje się wychowaniem swojej czcigodnej córki, i jako że nieustannie trzyma ją w jej komnatach, nie ma prawie żadnego sposobu na zajęcie się jakąkolwiek ważną lub poważną sprawą, która nie jest stale przerywana drobnymi incydentami wynikającymi z zabaw królewskiego dziecka.”

To ona decydowała, kiedy jej córka pojawi się publicznie, wybierała jej stroje i ściśle ograniczała możliwości zbliżenia się do niej. Utrzymując ją poza systemem dworskim, osłabiała również jej status księżniczki królewskiej.

Nic dziwnego, że Maria Antonina sprzeciwiała się pojawiającym się planom wczesnego małżeństwa. Kiedy w 1787 roku jej siostra Maria Karolina nieoficjalnie poprosiła o rękę malucha dla jej najstarszego syna, następcy tronu Neapolu, natychmiast odmówiła. Wolałaby raczej wydać ją za mąż za jej kuzyna, syna hrabiego Artois. W ten sposób pozostałaby we Francji i, jak sama to ujęła, „jej pozycja byłaby znacznie lepsza niż pozycja królowej w innym kraju”. Maria Antonina mocno przeżyła wyrwanie z Wiednia. W żaden sposób nie chciała zmienić swojej córki w pionka na szachownicy małżeńskiej wielkich rodzin książęcych, tak jak uczyniła cesarzowa Maria Teresa ze swoimi dziećmi.

Baronowa Oberkirch zachwycała się bliskimi relacjami między matką i córką, wychwalając jednocześnie cechy Marii Antoniny jako pedagoga:

“Maria Antonina sama dba o edukację swojej córki; każdego ranka uczęszcza na lekcje jej nauczycieli i jest bardzo surowa w stosunku do ich najdrobniejszych błędów. Mniej więcej w tym czasie zreformowała dom swojej córki, w obawie, że zbyt wystawne wnętrze wywoła w niej umiłowanie do przepychu. Czy możemy znaleźć lepszą matkę i bardziej oświecone uczucie?”

W rzeczywistości ich relacja nie jest taka oczywista.

Mousseline la Sérieuse

Madame Royale okazała się trudnym dzieckiem. Kapryśna i przepojona swoją pozycją, szybko zyskała przydomek “Mousseline la Sérieuse” (Poważny Muślin). Szlachetny i dostojny wyraz nieustannie był widoczny na jej twarzy. Księżniczka była zdolna do ostrych ripost, które wprawiały ludzi w zdumienie. Baronowa Oberkirch miała odwagę powiedzieć młodej dziewczynie, że uważa ją za całkiem czarującą i bardzo dużą.

“Ta swoboda nie podobała się Madame Royale i natychmiast zobaczyłam to na jej twarzy. Jej dumne spojrzenie ożyło, jej rysy się ściągnęły, a ona odpowiedziała bez wahania: - Jestem zachwycona, pani baronowo, że uważasz mnie za taką, ale jestem zdumiona, że to mówisz.”

Opat de Vermond był również oburzony obojętnością, jaką księżniczka okazała po upadku matki z konia: “Gdyby umarła, byłaby szczęśliwa, ponieważ mogłaby wtedy robić co chce!”

Zaskakujące, ponieważ Madame Royale nie była jednak złą osobą. Nie zdawała sobie sprawy ze znaczenia swoich słów. Do wyniosłej osobowości księżniczki niewątpliwie zachęcały też po cichu jej ciotka Elżbieta i córki Ludwika XV, wciąż przebywające na Dworze, które odkryły, że Maria Antonina nie wykazuje wystarczającego dystansu, stosownego do jej pozycji.

Nie podejrzewając, że inni podważają jej wysiłki, królowa starała się naprawić przedwczesną dumę swojej córki. Ona sama przekazywała jej część z dziesięciu tysięcy franków, które otrzymywała na cele charytatywne i nieustannie zwracała jej uwagę, że wspieranie nieszczęśliwych to święty obowiązek. Żądała od księżniczki troski o małe dziewczynki o skromnej pozycji. Córkę sługi, która była wychowywana wraz z Madame Royal traktowała tak samo, ubierała ją tak jak własną córkę. Wiedząc, że księżniczka bardzo ceniła sobie swoje rzeczy, dzieliła je także pomiędzy innych.

Był to zmarnowany wysiłek. Madame Royale na zawsze pozostała Mousseline la Sérieuse. Ostatecznie przypominała młodszą Marię Antoninę, tę dumną księżniczkę, która nie chciała kłaniać się Madame du Barry, kiedy przybyła do Francji i przypominała innym o wyższości swojej krwi!

Mimo to matka i córka, mimo starań Marii Antoniny, nie rozumiały się dobrze. Bez wątpienia nie pomogła bezwarunkowa miłość królowej do jej dwóch synów. Pewne jest, że obaj chłopcy nie mieli tego samego charakteru co Madame Royale!

Chou d’amour

Maria Antonina miała bzika na punkcie swoich dwóch synów. Po pierwsze, byli to długo oczekiwani chłopcy. Powierzeni zwyczajowym pedagogom, podążali za ceremoniałem dworskim jak przystało na spadkobierców monarchii. Mimo to królowa utrzymywała z nimi bardzo bliskie więzi. Do obojga była bardzo przywiązana, a oni byli dla niej radością życia.

W 1786 roku delfin zaczął wykazywać pierwsze objawy gruźlicy, która zabije go trzy lata później. Maria Antonina udała się, tak szybko jak możliwe, do Château de Meudon, gdzie umieszczono dziecko, aby zapewnić mu zdrowsze powietrze. Kiedy zmarł w potwornym bólu w czerwcu 1789 roku, w czasach, w których rozstrzygała się przyszłość Francji, ból rodziców był straszny. Żałoba była jednak krótka, ponieważ szybko musieli zająć się królestwem, strata jednak była dla nich ogromna.

Maria Antonina przekazała całe swoje uczucie drugiemu synowi, któremu nadała przydomek „Chou d’amour” (Kochana kapustka). Był on większą przylepą i bardziej kochającym dzieckiem niż Madame Royale. Baronowa Oberkirch zachwycała się łatwym charakterem chłopca:

“Miał czarującą twarz, pełną dowcipu i ślepo poddawał się poleceniom królowej. Nigdy nie spotkałam dziecka z bardziej spokojnym i wyrównanym nastrojem.”

Maria Antonina ceniła sobie, że jej ukochany syn kochał ją tak samo mocno. Był bardziej wylewny niż jej córka. Napisała do księżnej Polignac 29 grudnia 1789 r.: „Chou d'Amour jest czarujący i kocham go szaleńczo. On też bardzo mnie kocha, na swój własny sposób, nie stroniąc od tego."

Jedną z największych ran w jej życiu będzie świadomość, że jej synem manipulowali rewolucjoniści, którym udało się wydobyć z niego fałszywe wyznanie kazirodztwa. Reakcja Marii Antoniny na oszczercze oskarżenia podczas procesu pozostaje sławna: „Apeluję do wszystkich obecnych matek!"

Jej dzieci, nadając sens jej życiu, zajmowały pierwsze miejsce w sercu Marii Antoniny. Jej nowa rola uspokoiła ją i zbliżyła do Ludwika XVI. Krótko mówiąc, macierzyństwo zmieniło ją. Wyznała księżnej Polignac: „Prawdę mówiąc, gdybym mogła być szczęśliwa, byłabym szczęśliwa dzięki tym dwóm małym istotom!”

Autor: 
Marie Petitot / tłum. Paweł Ołoś
Źródło: 

plume-dhistoire.fr/marie-antoinette-maman-moderne/

Polub Plportal.pl:

Reklama