Dlaczego Wielka Brytania nie potrafi się zmierzyć z prawdą o Winstonie Churchillu?

Reklama

śr., 03/17/2021 - 19:13 -- MagdalenaL

Zdjęcie: BiblioArchives/LibraryArchives z Flickr

Wydaje się, że nic nie jest w stanie zszargać tego narodowego mitu, czego dowiedziałam się, gdy przeprowadzałam na Cambridge debatę dotyczącą ciemnej strony Churchilla.

Złowroga cisza towarzyszy jednej z najczęściej wspominanych osobistości w historii Wielkiej Brytanii. Możesz w nieskończoność zachwycać się tym jak to Churchill “samodzielnie” pokonał Hitlera. Spróbuj jednak poruszyć temat jego poglądów w sprawie ras ludzkich, bądź jego polityki kolonialnej, a natychmiast utoniesz w morzu zaciekłego, zorganizowanego sprzeciwu.

Wśród niezliczonych biografii otaczających Churchilla czcią, ciężko znaleźć takie, które biorą pod lupę jego udokumentowane, rasistowskie zapędy. Wydaje się, że nic nie ma prawa skomplikować - a co dopiero zszargać - tego narodowego mitu bohatera bez skazy. Zdaniem Borisa Johnsona, jest to idol, który “ocalił naszą cywilizację” lub nawet, według Jamesa Camerona, “całą ludzkość”. Jeśli zwrócisz uwagę na poglądy Churchilla w sprawie supremacji białych, to tacy jak Piers Morgan spytają: ,,Czemu mieszkasz w tym kraju?”

Nie wszyscy są zadowoleni, kiedy każe im się nie odzywać, bo gdyby nie Churchill, ,,mówiliby teraz po niemiecku”. Wiele osób chciałoby dowiedzieć się nieco więcej na temat historycznych postaci, które nakazuje im się otaczać bezkrytycznym uwielbieniem. Podczas protestów Black Lives Matter w czerwcu zeszłego roku, słowo ,,rasista” zostało namalowane sprayem na pomniku Churchilla znajdującym się na Parliament Square. Zdarzeniu towarzyszyły żądania rozszerzenia edukacji dotyczącej rasy, imperium oraz postaci, których pomniki są częścią naszego krajobrazu.

Mimo to ciężko jest namalować kompletny obraz Churchilla. Uczeni, którzy badają jego mniej wybitne strony są traktowani z pogardą. Weźmy na przykład uniwersytet Churchilla - Cambridge, którego jestem absolwentką. W odpowiedzi na prośby o rzucenie światła na jego założyciela, uniwersytet zorganizował serię wydarzeń na temat Churchilla, imperium i rasy. Niedawno brałam udział w drugim z wymienionych, będącym dyskusją o ,,Konsekwencjach rasowych pana Churchilla”.

Zanim jeszcze wydarzenie się odbyło, było ono szeroko piętnowane w mediach jako ,,idiotyzm”, ,,morderstwo postaci”, mające na celu ,,zgnojenie” wielkiego człowieka. Listy wysłane do uniwersytetu, wyrażające oburzenie, sugerowały, że jest to przykład nadużywania akademickiej wolności, i że wydarzenie powinno zostać odwołane. Wykładowcy, ja, wszyscy jesteśmy uczonymi oraz osobami innej rasy niż biała. Staliśmy się ofiarami nienawistnych maili, obelg na tle rasowym oraz gróźb. Zarzucano nam zdradę i zniesławienie. Jedna z osób, które wysłały maila, ostrzegła mnie, że moje imię zostało przekazane dowódcy bazy RAF (Królewskie Siły Powietrzne) w pobliżu mojego domu.

Obecnie uniwersytet znajduje się pod silną presją, aby odwołać wspomniane wydarzenia. Po ostatniej dyskusji prawicowa organizacja Policy Exchange, która posiada wpływy w rządzie - i rzekomo wspiera wolność słowa i kontrowersyjne poglądy na kampusie - opublikowała ,,recenzję” wydarzenia. W przedmowie, napisanej przez wnuka Churchilla, Nicholasa Soamesa, widnieje wzmianka o jego nadziei, iż recenzja ta ,,powstrzyma organizację podobnie intelektualnie nieszczerego wydarzenia na uniwersytecie Churchilla w przyszłości - oraz, miejmy nadzieję, wszędzie indziej”.

Co za ironia. Rząd i media wmawiają nam, że tzw. ,,cancel culture” (zaprzestawanie wspierania osób publicznych po tym, jak zrobili lub powiedzieli coś, co uznano za niewłaściwe lub obraźliwe) jest narzucana przez akademicką lewicę. A jednak, jak się okazuje, tutaj mamy do czynienia z prawdziwą ,,cancel culture”, która zapobiega rzetelnemu zapoznaniu się z brytyjską historią. Churchill był podziwianym przywódcą wojennym, który w porę rozpoznał zagrożenie, jakim był Hitler, i odegrał kluczową rolę w zwycięstwie sił alianckich. Powinno być możliwe, aby docenić jego wkład bez przymykania oka na jego ciemną stronę. Podczas wydarzenia w Cambridge, uczeni Madhusree Mukerjee, Onyeka Nubia i Kehinde Andrews zwrócili uwagę na poparcie Churchilla wobec brytyjskiej polityki kolonialnej, jego współudział w tragicznej w skutkach klęsce głodu w Bengalu w 1943, która pochłonęła miliony istnień, jego zainteresowanie eugeniką oraz jego poglądy rasowe, dalece zacofane, nawet jak na tamte czasy.

Nagrano Churchilla wychwalającego ,,klasę aryjską” i twierdzącego, że nie ma nic złego w ,,silniejszej rasie” zajmującej miejsce rdzennych plemion. Według doniesień, nie uważał on, że ,,czarni są tak samo zaradni lub wydajni, jak biali”. W 1911 roku, Churchill zakazał międzyrasowych pojedynków bokserskich, żeby nikt nie widział białych zawodników przegrywających z czarnymi. Uważał, że Wielka Brytania i USA dzieliły tę samą ,,anglosaksońską wyższość”. Antykolonialistów opisał on jako ,,barbarzyńców uzbrojonych w idee”.

Nawet współczesne mu osoby uważały jego poglądy rasowe za szokujące. W kontekście twardego stanowiska Churchilla wobec niesienia pomocy pogrążonym w głodzie Bengalowi, sekretarz kolonialny, Leo Amery, powiedział: ,,W przypadku Indii, Winston postradał zmysły [...] Nie dostrzegałem większej różnicy pomiędzy jego poglądami, a poglądami Hitlera”.

To, że Hitler był rasistą, nie oznacza, że Churchill nie mógł nim być. W końcu Wielka Brytania przystąpiła do wojny z powodu zewnętrznego zagrożenia, a nie dlatego że potępiała ideologię Nazistów. Zauważając podobieństwa pomiędzy sposobem postrzegania ras przez kolonialistów i Nazistów, afrykańscy i azjatyccy przywódcy kwestionowali podwójne standardy Churchilla w kwestii stanowczego odrzucenia samookreślenia kolonii, które również walczyły z Hitlerem.

Warto wspomnieć, że tego rodzaju bezkrytyczne uwielbienie wobec Churchilla, jakie dziś obserwujemy, nie było zbytnio podzielane w 1945, kiedy to przegrał on wybory jeszcze przed zakończeniem wojny. Wielu przedstawicieli klasy robotniczej czuło silną niechęć do Churchilla za jego ochotę do mobilizacji armii podczas przemysłowych sporów. W 2010 roku rada społeczna w Llanmaes sprzeciwiła się zmianie nazwy militarnej bazy na Churchill Lines.

Krytyczna ocena nie oznacza ,,morderstwa postaci”. Dzięki filozofii ,,kultu Churchilla”, nieżyjący już premier stał się postacią mitologiczną bardziej niż historyczną. Lekceważenie jego poglądów rasowych, bądź sugerowanie, tak jak Policy Exchange, że jego rasistowskie słowa ,,znaczyły co innego niż ich powszechna definicja” kojarzy mi się z głębokim brakiem szczerości i odwagi.

Ten brak odwagi łączy się z szerszą awersją do szczerego przyjrzenia się Imperium Brytyjskiemu, być może wynikającą z obaw, co mogłoby to powiedzieć na temat dzisiejszej Wielkiej Brytanii. Aby przerwać tę niedopuszczalną ciszę, niewątpliwie potrzebna jest narodowa konwersacja na temat Churchilla i imperium, któremu był on tak bardzo oddany.

 

Autor: 
Priyamwada Gopal, tłum. Jagoda Chudzińska
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama