Kiedy powstała Hiszpania? Mit o królu Wizygotów, który wykuł naród hiszpański

Reklama

pon., 09/21/2020 - 11:57 -- MagdalenaL

W swoim nowym dziele León Arsenal opisuje jeden z zapomnianych okresów Półwyspu Iberyjskiego: erę Gotów.

 Leovigildo przed laty przestał być jednym z wielu nazwisk, które wypełniały nieskończoną listę gotyckich królów, by stać się mitem związanym z powstaniem nienarodzonej Hiszpanii. Nikt mu nie zaprzecza, iż ​​oczywiście stał się jednym z najbardziej rewolucyjnych monarchów swoich czasów. Nie na próżno skonsolidował swoje królestwo, zdefiniował władzę polityczną, ustanowił fundamenty monarchii i zdołał powstrzymać zarówno niezależne ludy zamieszkujące Półwysep, jak i sąsiednie Cesarstwo Bizantyjskie.

      Ale ... czy możemy uważać Leovigildo za architekta, który położył polityczne filary przyszłej Hiszpanii? León Arsenal, w wypowiedziach dla tej gazety, nie do końca się z tym zgadza:

     „Leovigildo wykonał transcendentalny krok w królestwie Toledo: pozyskał fuzję między ludnością hispano-rzymską i gotycką (oprócz dążenia do zbrojnego zjednoczenia terytorialnego); coś, co jego syn Recaredo osiągnąłby dzięki jedności ustawodawczej i religijnej. Ale stamtąd do uznania go za jednego z bohaterów, którzy utkali polityczną wiklinę przyszłej Hiszpanii była naprawdę długa droga. Wypełnił swoją (znaczącą) rolę w długiej historii politycznej Półwyspu Iberyjskiego. Zostawmy to tam.

       Arsenal, autor kilkudziesięciu prac historycznych między innymi esejów i powieści, nie mówi na próżno. Wręcz przeciwnie, robi to po zbadaniu i opracowaniu dzieła, które obecnie przedstawia: „Godos de Hispania” (Edaf, 2020). Książka, która szczegółowo opisuje ewolucję tej dynastii od momentu, gdy Alaric I zawarł pakt z Rzymem, aby pozostać w Galii, aż do czasów po bitwie nad rzeką Guadalete i klęsce don Rodrigo. Kierując się mądrością pochodzącą z badań, wzywa do ostrożności, nazywając Leovigilda założycielem narodu hiszpańskiego.

Tysiące wrogów

     Początki dojścia do władzy Leovigildo sięgają 568 roku, w którym jego brat, wizygocki król Liuva I, postanowił praktycznie podzielić swoje królestwo na dwie części: Septimanię (w Galii Narbonne) i Hiszpanię.

     Monarcha ustalił, że pierwsza część, nękana przez Franków, będzie pod jego berłem, ale drugą krainę oddał Leovigildo. Według Arsenala istnieje nieskończona liczba teorii, które wyjaśniają, dlaczego zdecydował się na tę koregencję. Począwszy od tej, która mówi, że związał swojego brata z tronem na określony czas, gdy walczył z wrogami, do tej, który ujawnia, że ​​zrobił to, ponieważ część szlachty regionu go nie wspierała.

      Nie ma to większego znaczenia, gdyż zaledwie trzy lata później Leovigildo pozostał jedynym władcą tronu Wizygotów po śmierci Liuvy. I zrobił to w otoczeniu wrogów. „Sytuacja królestwa we wczesnych latach panowania Leovigildo była daleka od obiecujących” - wyjaśnia. Pierwszym i najpotężniejszym wrogiem było Cesarstwo Bizantyjskie (stare Cesarstwo Wschodniorzymskie, obecnie upadające), mające obsesję na punkcie poszerzenia obszarów swojej dominacji na Półwyspie i odzyskaniu dawnej świetności.


Leovigildo

       „Rzymianie ze Wschodu zajmowali długi pas przybrzeżny, który ciągnął się od Denii do Kadyksu. Wewnątrz sprawowali kontrolę bezpośrednio lub poprzez sojusze aż do Kordoby"- dodaje hiszpański ekspert. Z kolei na północy Szwabowie osiedlili się w rzymskiej prowincji Gallaecia i wraz ze stolicą w Bradze również stanowili zagrożenie dla nowego monarchy. A wszystko to, nie zapominając o nieskończoności małych miasteczek rozsianych po całym półwyspie.

 

Za ciosem miecza

      Próba naszkicowania kampanii wojskowych Leovigildo jest prawie tak żmudnym zadaniem, jak recytowanie słynnej listy królów gotyckich. Chociaż trzeba zrozumieć, jak temu królowi udało się zjednoczyć znaczną część Półwyspu pod swoją władzą. Pierwszym celem było Cesarstwo Bizantyjskie, na którego czele stał wtedy Justyn II, który był chętny do zniszczenia Persów i ekspansji na Zachód. W 570 roku, kiedy Liuva jeszcze żył, monarcha odbył pierwsze wyprawy do Malagi i Medyny Sidonia. Ta ostatnia rzymska twierdza została zdobyta „przez przebiegłość” i za sprawą garnizonu  z bronią.

„Rzymianie ze Wschodu zajmowali długi pas przybrzeżny, który ciągnął się od Denii do Kadyksu. Wewnątrz sprawowali kontrolę bezpośrednio lub poprzez sojusze aż do Kordoby".

     W 572 roku przyszła kolej na Kordobę, wroga Wizygotów od czasu ich wkroczenia na Półwysep. W tej walce Leovigildo po raz kolejny wykazał się sprytem i zdobył miasto w środku nocy.

     Jednak gdy monarcha miał swojego rzymskiego wroga na linii, na północy pojawił się nowy pretendent: Swebowie króla Mira, którzy powoli, ale bez ustanku, zbliżali się do Duero, próbując zaszachować króla. Dlatego w następnych miesiącach Leovigildo nie miał innego wyjścia, jak zmienić kierunek wojny i dręczyć swoje wioski.

     Przy okazji w 574 roku skierował swoje siły, aby pokonać mniejsze miasta osiedlone w Kantabrii i gminie Saldaña. W tym samym roku, jakby tego było mało, skończył z Araukonami zamieszkującymi między Galicją a Leonem.

     Poza zwykłym wyliczeniem nieskończonej listy zwycięstw, rzeczywistość jest taka, że ​​Leovigildo zdołał zjednoczyć znaczną część Półwyspu pod tą samą koroną. Zadanie zostało ukończone między 576 a 577 rokiem, kiedy Swebowie poprosili o pokój, a król rzucił się na oślep w kierunku rzeki Oróspeda na południowym zachodzie.

     "Wizygoci szybko zajęli wszystkie ważne miasta na północy Oróspedy. Zaraz potem z wielkim przelewem krwi pokonali chłopów, którzy próbowali stawić opór. W ten sposób zniknęło tajemnicze terytorium, które żyło w dobrowolnej izolacji i o którym jest bardzo prawdopodobne, że nigdy niczego nie dowiemy się z całą pewnością ”- wyjaśnia Arsenal w swojej nowej pracy.

 Więcej rewolucji

      Ale ekspansja terytorium Wizygotów (a zatem dobrowolne lub niedobrowolne zjednoczenie Półwyspu) nie była jedyną rewolucją, jaką przyniosła ze sobą. Podobnie jak inni monarchowie, Leovigildo bił walutę w celu wspierania swoich kampanii wojskowych. Zerwał jednak z tradycją, ponieważ nie wygrawerowano na nich imienia rzymskiego cesarza pełniącego służbę (lub nie pojawiał się żaden ) i nakazał, aby to jego imię widniało na awersie.

      Podobnie postąpił z motywami na monetach, które zostały odnowione jego własnymi rycinami będącymi dalekimi od tradycyjnych, ściśle związanych z Cesarstwem Rzymskim. "Określał się na nich jako „ dominus noster ”(nasz pan). W ten sposób przedstawił się ludności jako kontynuator władzy rzymskiej, a nie uzurpator czy podwładny ”- dodaje ekspert. Krótko mówiąc, był to akt, w którym trzasnął drzwiami na coraz słabszą władzę, która przybyła z Włoch.

    "Nazywał siebie „ dominus noster ”(nasz pan). W ten sposób przedstawił się ludności jako kontynuator władzy rzymskiej, a nie uzurpator lub podwładny"

     Inną wielką nowością, którą zastosował, słowami Arsenala, było umieszczenie na tronie jego synów, Recaredo i Hermenegildo- drastyczne zerwanie z tradycją Wizygotów, ponieważ  przedtem to szlachta wybierała monarchów. Nadał również dzieciom tytuł "Dux" i dał im odpowiedzialne stanowiska. Teoretycznie decyzja ta gwarantowała pewną stabilność polityczną i zmniejszała niezdrowy zwyczaj zabijania monarchy w celu zainstalowania innego kandydata na tronie (metody lepiej znanej jako "morbus gothorum").

      Miara, kojarzona przez niektórych historyków z ideą możliwego narodu Wizygotów (sporna teoria) zrównywała go z cezarami bizantyjskimi, podobnie jak noszenie atrybutów władzy cesarskiej, takich jak mitra czy fioletowe szaty. Ta prosta zmiana postawiła go ponad resztą szlachetnych Gotów, a także rzymską arystokracją osiadłą w Hiszpanii. Przynajmniej z pozoru.


Nawrócenie Recaredo, syna Leovigilda na chrześcijaństwo

       Kolejna rewolucja Leovigildo polegała na zainstalowaniu stolicy w Toledo, zamiast stawiania na inne miasta, takie jak Merida, starożytne miejsce w prefekturze latynoskiej. W mieście, uważanym za „królewską siedzibę”, stworzył także dwór królewski w stylu rzymskim. Nadal dyskutuje się, dlaczego podjął się tych zmian, chociaż zdaniem hispanisty W. Reinharta starał się on zniewolić ponad siedem milionów rzymskich poddanych, którymi dysponował (większość, ponieważ Gotowie ledwo przekroczyli 100 000 dusz).

       W swoim dziele Arsenal wyjaśnia znaczenie wyboru Toledo jako stolicy: „W dzisiejszych czasach bycie stolicą oznacza obserwowanie, jak w mieście są instalowane usługi, budynki administracyjne i urzędnicy. Wzbogaca to stolice, zarówno stanowe, jak i mniejsze jednostki administracyjne, takie jak regiony lub kraje związkowe. W tamtych czasach, mimo wzrostu aktywności gospodarczej, duże znaczenie miało bycie kapitałem. Miasta i obywatele byli obciążeni niespełnionymi zobowiązaniami. To, co zaoferowało wybranie Toledo, jak powiedział ekspert, to „możliwość rozpoczęcia od zera, bez odziedziczonych pańszczyzn”.

Problem religijny

      Jeśli jednak coś zawiodło Leovigilda, to była jego obsesja na punkcie utrzymania arianizmu (religii wyznawanej przez Wizygotów), mimo że znał wielką ekspansję katolicyzmu. Źródła tamtej epoki potwierdzają, że monarcha chciał nie tylko zachować swoje wierzenia, ale także skłonić siedem milionów późnorzymskich poddanych do przyłączenia się do niego. W ten sposób w 580 roku zorganizował synod, na którym zamierzał znaleźć wspólne ścieżki między jednym i drugim kultem.

      Jednak mu się nie udało. Różnice spowodowały nawet, że jego syn Hermenegildo chwycił za broń przeciwko niemu w rewolucji, która chociaż została ukrócona, zniszczyła postać monarchy. Nasz bohater położył kres tradycyjnemu zakazowi mieszanych małżeństw między Gotami a Hispano-Rzymianami), próbując promować integrację populacji i jedność społeczeństwa. Dokonał tego za pomocą „Codex Revisus”, szeregu przepisów, których treść, jak to często bywa w tej epoce, powoduje różnego rodzaju nieporozumienia między ekspertami.

Autor: 
Manuel P. Villatoro (tłum. Daria Matuszak)
Polub Plportal.pl:

Reklama