W starożytnej osadzie Cahokia w stanie Mississippi, wielkie wydarzenia towarzyskie – nie handel lub ekonomia – były fundamentem założycielskim

Reklama

sob., 07/17/2021 - 01:40 -- MagdalenaL

Żałujmy organizatorów wydarzeń, których zadaniem było zarządzanie najdzikszymi imprezami cahokijskimi. Tysiąc lat temu osada w stanie Mississippi – położona w pobliżu współczesnego amerykańskiego miasta St Louis w stanie Missouri – słynęła z imprez, trwających wiele dni.

| Kosmopolityczny wir języków, sztuki i duchowego fermentu

Tłumy przepychały się o miejsce na ogromnych placach. Gazowane, kofeinowe napoje przechodziły z rąk do rąk. Tłumy krzyczały zakłady, podczas gdy sportowcy rzucali włóczniami i kamieniami. Cahokianie ucztowali bez opamiętania: zakopując się w swoich starożytnych dołach na odpady, archeolodzy naliczyli 2000 padlin jeleni z zaledwie jednego wydarzenia. Logistyka musiała być olśniewająca.

Obecnie w Cahokii, która jest miejscem należącym do Unesco, jest spokojniej. Ale wysokie, ziemne kopce wskazują na dziedzictwo największego prekolumbijskiego miasta na północ od Meksyku. Kosmopolityczny wir języków, sztuki i duchowego fermentu, populacja Cahokii mogła wzbić się do 30 000 osób w szczytowym momencie 1050 r., sprawiając, że była w tamtym czasie większa niż Paryż.


Siedemdziesiąt z oryginalnych kopców Cahokii jest chronionych przez Unesco Word Heritage Site (Źródło: Michael S Lewis/Getty Images)

To, czego Cahokia nie miała, jest zaskakujące, pisze Annalee Newitz w swojej najnowszej książce Four Lost Cities: A Secret History of the Urban Age. Masywnemu miastu brakowało stałego rynku, co obalało stare założenia, mówiące że ​​handel jest podstawową zasadą stojącą za każdą urbanizacją.

„Cahokia była tak naprawdę centrum kulturowym, a nie handlowym. To wciąż nie daje mi spokoju. Ciągle się dziwię: „Gdzie oni handlowali? Kto zarabiał pieniądze?” – powiedział Newitz. „Odpowiedź brzmi: nikt. Nie po to zbudowali tę przestrzeń”.

Newitz nie jest jedynym zaskoczonym. Założenia, że ​​handel jest kluczem do życia w mieście, od dawna kształtowały zachodnie spojrzenie na przeszłość, wyjaśnia archeolog Timothy Pauketat, który bada Cahokię od dekad.

„To zdecydowanie błąd, który wpłynął na wyniki wcześniejszych archeologów” – powiedział. Podczas wykopalisk w miastach w Mezopotamii naukowcy znaleźli dowody na to, że handel był podstawową zasadą organizującą, stojącą za ich rozwojem, a następnie skierowali te same soczewki na starożytne miasta na całym globie. „Ludzie myśleli, że to musi być podstawą wszystkich wcześniejszych miast. Doprowadziło to do generacji, szukających tego rodzaju rzeczy wszędzie” – powiedział Pauketat.


Zbudowana na skraju wody oraz lądu, Cahokia mogła być duchowym skrzyżowaniem (Źródło: Matt Champlin/Getty Images)

Nie znaleźli ich w Cahokii, która według Pauketata mogła być zamiast tego postrzegana jako most między światem żywych i umarłych. Dla wielu kultur mających korzenie w starożytnej Cahokii „woda jest barierą między światem żywych i umarłych” – powiedział Pauketat. Rozciągnięta na krajobrazie łączącym stały ląd z bagnami, Cahokia mogła służyć jako rodzaj duchowego skrzyżowania.

„To miasto zbudowane na wodzie i suchym lądzie” – powiedział Pauketat. Żyjący mieszkańcy osiedlali się w najbardziej suchych miejscach, a usypywane groby wyrastały w wilgotniejszych miejscach. Skany laserowe obszaru ujawniły podwyższone groble będące łącznikiem żywych i umarłych, fizyczne chodniki, które dosłownie łączyły te dwie rzeczywistości.

A jeśli życie na skraju dwóch światów brzmi dość przygnębiająco, Cahokianie wydawali się uważać swoje rodzime miasto jako miejsce świętowania. W Four Lost Cities Newitz pisze, że architekci Cahokii stworzyli struktury i przestrzenie publiczne w całości poświęcone masowym zgromadzeniom, miejsca, gdzie jednostki miały być wchłaniane do radosnych zbiorowych zabaw


Starożytne ruiny Cahokii są bardzo blisko amerykańskiego miasta Saint Louis, Missouri (Źródło: Jbyard/Getty Images)

Najbardziej spektakularnym ze wszystkich był 50-hektarowy Grand Plaza, gdzie 10 000 lub więcej osób mogło spotkać się razem na uroczystościach w monumentalnej przestrzeni, otoczonej ziemnymi piramidami.

„Trudno uchwycić intensywność, wielkość, wielowymiarowość wydarzenia jak to” – powiedział Pauketat. Całymi dniami wnoszono jedzenie i picie do miasta, gdzie falanga kucharzy karmiła ludzi przybywających na uroczystości. Góry dziczyzny, jagód, owoców i warzyw stały się wspólnymi ucztami. Odwiedzający spali w tymczasowych domkach lub domach przyjaciół, wybierając się na plac by potańczyć, dostać błogosławieństwa i na inne wydarzenia.

Na placu buzująca energia tłumu zamieniała się w zbiorowy ryk, kiedy widzowie obstawiali chunkey. Gra rozpoczynała się, gdy gracz potoczył kamiennym dyskiem po gładkiej powierzchni ziemi. Setki atletów, w napięciu i skupieniu, rzucało włóczniami, podczas gdy kamień wciąż podskakiwał i się toczył. Zwycięzcą był ten, którego włócznia utknęła najbliżej masywnego kamienia chunkey, jak ogromna gra w bocce, w którą grano śmiercionośnymi pociskami.


Największe prekolumbijskie miasto północnego Meksyku, Cohokia, łączyła sztukę, duchowość oraz świętowanie (Źródło: Carver Mostardi/Alamy)

Wysokie słupy, otaczające Grand Plaza, mogły zapewnić inny spektakl atletycznej gracji, mówi Pauketat. Wyobraża sobie, że ludzie mogli wspinać się na słupy lub przywiązywać się do nich, w celu odegrania szybujących, powietrznych tańców, rytuału nadal praktykowanego w niektórych (należących do Majów) częściach Mezoameryki. „W mezoamerykańskiej ceremonii umieszcza się te duże, wysokie, cyprysowe tyczki i czterech mężczyzn, którzy przebierają się za ptaki, lata wokoło tych tyczek” – powiedział. „Mamy te tyczki w Cahokii".

Koraliki z muszli, piór i skóry odbijały światło Słońca, gdy wszyscy ubierali swoje najbardziej dopracowane kostiumy na takie imprezy, wyjaśnił Pauketat. Cahokianie uwielbiali paletę czerwieni, bieli i czerni; ludzie czesali włosy w skomplikowane koki, irokezy i pióropusze. Tatuaże zdobiły niektóre ciała i twarze.

Kiedy imprezy się skończyły, Cahokianie zmiatali śmieci do dołów, które teraz służą jako obraz tego, co obywatele wspólnie jedli i pili. Dekadę temu, analiza naczyń ceramicznych znalezionych przez archeologów w Cahokii ujawniła biomarkery gatunku ostrokrzewu, znanego jako yaupon, który jest jedyną rośliną zawierającą kofeinę pochodzącą z Ameryki Północnej.


Prace archeologiczne trwają w obszarze Cahokia Mounds State Historic Site (Źródło: Tom Uhlman/Alamy)

Cahokianie, a przynajmniej na to wygląda, utrzymywali świętowanie poprzez alkoholizowanie się. A ponieważ rodzimy zasięg yaupon znajduje się setki kilometrów od terenu miasta, wiemy, że włożyli wiele wysiłku w jego zdobycie.

To z kolei mogło umocnić miejsce roślin jeśli chodzi o życie rytualne. „Część ich wartości zawiera się w trudności w ich pozyskaniu” – powiedziała antropolog Patricia Crown, która prowadziła analizę zlewek. „Musisz mieć sieci, aby móc uzyskać substancję, jeśli była naprawdę ważna dla twojego systemu religijnego”.

Dziś obszar starożytnej Cahokii jest zachowany jako Cahokia Mounds State Historic Site i wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, gdzie trwają prace archeologiczne. Siedemdziesiąt oryginalnych kopców jest chronionych, a długie schody prowadzą na szczyt Monks Mound, z którego roztacza się widok na Grand Plaza. Z audioprzewodnikami zwiedzający idą 10-kilometrową ścieżką prowadzącą przez łąki, lasy i mokradła.


Wysokie słupy i wschodzące słońce były wyznacznikami pór roku, za czasów świetności Cahiokii (Źródło: Mostardi Photography/Alamy)

Ponownie, jak w czasach starożytnych, konstelacja wysokich słupów wyrównuje się ze wschodzącym słońcem, aby pokazać przemijające pory roku. Centrum na miejscu zawiera odtworzone sceny z życia tutaj, wraz z pokazami kamiennych narzędzi i ceramiki ukształtowanej przez zdolne ręce Cahokian.

| „Pasują do amerykańskiej historii”

Współczesne życie nie jest daleko: Cahokia jest otoczona przez rozległe autostrady międzystanowe i przedmieścia w Ameryce Środkowej. Ale to nie nowoczesny rozwój stoi za zakończeniem ekscytującej historii Cahokii.

Koniec końców, Cahokianie po prostu zdecydowali się zostawić swoje miasto, pozornie podżegani do tego mieszanką środowiskowych i ludzkich czynników, takich jak zmieniający się klimat, który sparaliżował agrokulturę, wszechobecną przemoc lub katastrofalne powodzie. Do 1400 roku, place i kopce zamarły.

Kiedy Europejczycy po raz pierwszy natknęli się na niezwykłe kopce w Cahokii, zobaczyli zanikłą cywilizację, wyjaśnia Newitz w Four Lost Cities. Zastanawiali się, czy jacyś odlegli ludzie zbudowali Cahokię, a potem zniknęli, zabierając ze sobą genialną kulturę i wyrafinowanie, które kiedyś kwitły na nizinach Missisipi, gdzie ziemia jest wzbogacana przez powodzie rzeczne.


W 1050 roku naszej ery, kosmopolis rodzimych Amerykan z Cahokii było większe od Paryża (Źródło: MattGush/Getty Images)

Ale mieszkańcy Cahokii oczywiście nie zniknęli. Po prostu odeszli, a wraz z nimi wpływ Cahokii przeniósł się do odległych miejsc, gdzie niektóre z ich najbardziej ukochanych rozrywek są świętowane po dziś dzień.

Yaupon, który uwielbiali pić, powraca do głównego nurtu jako mocna, lokalna herbata, którą można zebrać w lesie. Chunkey – ulubiona gra Cahokian – też nigdy nie odeszła. W niektórych społecznościach rdzennych przyciąga nowe pokolenie młodych sportowców i jest na liście z kijami i dmuchawkami pośród gier społeczności Cherokee.

Ale to coś więcej. Cahokianie uwielbiali odpoczywać przy dobrym grillu i imprezach sportowych, co, jak zauważył Newitz, jest wyraźnie oczywiste dla niemal wszystkich współczesnych Amerykanów. „Imprezujemy w ten sposób w całych Stanach Zjednoczonych” – mówili. „Wpasowują się w historię Ameryki”.

Autor: 
Jen Rose Smith / tłum. Julia Warkocka
Polub Plportal.pl:

Reklama