Dziwaczne poglądy starożytnych Greków i Rzymian na temat kobiecej fizjologii

Reklama

sob., 02/23/2019 - 19:32 -- koscielniakk

Starożytni uważali kobiety za niedoskonałe, rozwiązłe istoty, których rozkosz jest uzależniona od… spermy. Niezwykle dużo wysiłku wkładali przy tym w wymyślanie niestworzonych teorii na temat kobiecego ciała. Zwłaszcza względem macicy ponosiła ich fantazja. Jak postrzegali ten niepozorny organ?

"Kiedy kobiety utrzymują stosunki z mężczyznami, są zdrowsze, w innym wypadku marnieją. Albowiem, z jednej strony, macica podczas stosunku nawilża się i przestaje być sucha; otóż kiedy jest sucha, gwałtownie i bardziej, niż tego trzeba, kurczy się, kurcząc się zaś, gwałtownie przysparza cierpienia ciału" - stwierdzał sam Hipokrates (...).

Potwór w kobiecym łonie

Starożytni mieli duży talent do wymyślania cudów na temat macicy. Platon uważał ją niemal za ukrytą w kobiecym ciele bestię, która chce rodzić dzieci. Areteusz z Kapadocji, grecki lekarz z I wieku n.e., sprecyzował, że macica "to zwierzę zawieszone w podbrzuszu za sprawą skrzydeł bądź błon połączonych z biodrami"!

Z braku sensownego zajęcia ten zwierz miał wędrować po ciele, miażdżyć organy, atakować serce, a nawet dusić. Lekarstwem dla usychającej macicy mogła być... masturbacja. Zdaniem Galena dzięki niej młode dziewczęta mogły pozbywać się nadmiaru energii seksualnej i dalej żyć cnotliwie, czekając w spokoju na mężów.

Antyczni filozofowie zajęli się szczegółowo także kwestią kobiecego orgazmu. Sprzeczali się na jego temat - dyskutowali na przykład, czy u kobiet dochodzi do wytrysku ich własnego nasienia, a zwłaszcza czy kobiecy orgazm jest potrzebny, by doszło do zapłodnienia. (...) Hipokrates (V-IV wiek p.n.e.) uważał, że podczas orgazmu kobieta ejakuluje wewnątrz swego łona, czyli bez jej seksualnego zaspokojenia trudno będzie Grekowi doczekać się potomka. Arystoteles (IV wiek p.n.e.) podważył to stanowisko: kobiecy orgazm nie był według niego potrzebny do zapłodnienia.

W czasach cesarstwa rzymskiego Soranus (I-II wiek n.e.) podkreślał, że płód powstaje po zmieszaniu się nasienia męskiego z "żeńskim", a kobieca rozkosz jest w tym procesie pomocna. Wreszcie zaś Galen (II-III wiek n.e.) wrócił do teorii Hipokratesa, a jego dzieła wywarły wielki wpływ na nauki medyczne w kolejnych epokach - w średniowieczu i w renesansie, w chrześcijańskiej Europie i w świecie arabskim.

Pożądanie nie przystoi damie

A jednak greccy i rzymscy bogowie czasem żądali od swych wyznawców, by pojawili się przed nimi "czyści" lub żyli w czystości przez pewien czas. Zdarzały się też kobiety "skazane" na dziewictwo. W całej Grecji znano Pytię - wieszczkę poświęconą bogu Apollonowi.

W jej przypadku błona dziewicza nie była jakąś świętością, jak później dla filozofów chrześcijańskich. W istocie rzeczy dla Greków błona ta w ogóle nie istniała. Lekarze jej nie identyfikowali. W przypadku wieszczki chodziło więc nie o błonę, lecz o to, by zachowała całe ciało dla bóstwa (...).

Z kolei w Rzymie czystość ślubowały słynne kapłanki bogini Westy. Wybierano je na okres trzydziestoletni spośród dziewczynek z patrycjuszowskich rodów. "Wybór na westalkę był najwyższym zaszczytem, jaki mógł spotkać Rzymiankę. Dziewczynki w wieku sześciu czy siedmiu lat pewnie jeszcze sobie z tego nie zdawały sprawy, dopiero potem orientowały się, jaki spotkał je honor. Mieć córkę westalkę to był symbol prestiżu" - potwierdza znaczenie tej funkcji historyk starożytności Paul Roberts.

Choć była to funkcja bardzo prestiżowa i nie dożywotnia, przynajmniej kilka z kapłanek nie wytrzymało. Po klęsce pod Kannami w 216 roku p.n.e., gdy Hannibal ze swoimi Kartagińczykami stanął u bram Wiecznego Miasta, wykryto, że niepowodzenia wojenne mogą być efektem gniewu bogów - za zdradę dwóch westalek, które złamały śluby czystości. Nazywały się Opimia i Floronia. Jedną zakopano żywcem, druga popełniła samobójstwo. Kochanka Floronii, który pozbawił ją cnoty, pobito na śmierć (...).

Mijały wieki, a moraliści wciąż kobietom nie ufali. Ich krytyce nie było końca. Dziś królują dowcipy o żonach wykręcających się przed mężami od "małżeńskich obowiązków", w starożytnych kawałach atakowano rozerotyzowane małżonki.

Na przykład: "Młody człowiek powiedział do żony, a była lubieżna: »Pani moja, co zrobimy? Czy będziemy jeść śniadanie, czy kochać się?«. A ona: »Jak chcesz! Ale w domu nie ma nic do jedzenia!«". Pewien Grek utyskiwał w utworze Plutarcha, że "uczciwym kobietom nie przystoi ani samym żywić żądzy, ani być ich przedmiotem". Utyskiwano na rzekomą damską rozpustę, sięgając choćby do historii mitycznego króla Krety Minosa i jego żony Pazyfae zakochanej w byku - nawet jeśli nie uważano jej za prawdziwą, to traktowano jak trafną metaforę.

 

 

Autor: 
Adam Węgłowski
Źródło: 

Interia

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama