Historia Yasuke, samuraja afrykańskiego pochodzenia

Reklama

czw., 06/03/2021 - 13:01 -- MagdalenaL

                                                 Zdjęcie: francetvinfo.fr

 

Nie znamy nawet pierwotnego imienia pierwszego samuraja obcego i afrykańskiego pochodzenia w Japonii. Mężczyzna został zapamiętany pod swoim japońskim imieniem Yasuke. Nie wiadomo też, skąd dokładnie pochodził: niektóre źródła podają, że urodził się w pierwszej połowie XVI wieku w Mozambiku, inne, że w Etiopii, Nigerii czy na terenach dzisiejszego Sudanu Południowego. Następnie został schwytany przez handlarzy niewolników, którzy zabrali go do Goa (południowe Indie), wówczas terytorium Portugalii.

Kupiony jako niewolnik, został ochroniarzem i złotą rączką włoskiego jezuity Alessandro Valignano, odpowiedzialnego za nadzór i rozwój misji kongregacji w Azji. Duchowny i jego niewolnik dotarli do archipelagu japońskiego około 1579 roku, przybyli do Arimy, niedaleko Nagasaki (południowy wschód), gdzie jezuici założyli misję.

Zamieszki

Przybycie bardzo wysokiego Afrykańczyka nie pozostało niezauważone wśród Japończyków, którzy byli wówczas znacznie niżsi, a ponadto nigdy nie widzieli czarnoskórych. Mierzył "6 shaku 2 sun (ok. 1,88 m) (...) Jego skóra była jak węgiel" - opowiadał samuraj Matsudaira Letada w swojej gazecie cytowanej przez francuską wersję BBC.

Około 1581 roku Alessandro Valignano poprowadził Yasuke, który szybko przyswoił sobie język oraz japońskie zwyczaje i tradycje, do Kioto, ówczesnej stolicy Japonii. Jego pojawienie się prawie wywołało zamieszki. Miejscowi gromadzili się, by zobaczyć giganta z Afryki. Tłum urósł do takiego stopnia, że wybuchła panika, w wyniku której zginęło kilka osób. Doszło nawet do zawalenia budynków! „Pomysł wystawienia afrykańskiego niewolnika, aby czerpać z tego korzyści i zarabiać pieniądze był powszechny wśród księży jezuickich” - komentuje Le Monde. Wieść o wydarzeniu doszła do uszu mistrza Kioto, potężnego przywódcy o imieniu Oda Nobunaga, który przeszedł do historii jako jeden ze zjednoczycieli państwa japońskiego

Ten ostatni także był zachwycony rozmiarem, kolorem skóry i inteligencją niewolnika, który mówił po japońsku. Nie wierząc własnym oczom, kazał mu „wykąpać się, aby sprawdzić, czy czarny jest jego naturalnym kolorem” (Le Monde)! Według Japan Times po prostu „potarł jego skórę”, aby spróbować ją „oczyścić”.

Jezuita opuścił Japonię, a Nobunaga zatrzymał ze sobą Afrykańczyka. Doceniał siłę kolosa (mówił o nim, że ma dziesięciu mężczyzn!) i lubił jego pociąg do zapasów i sztuk walki. Sprawiło to, że niektórzy ludzie mówili, że Yasuke musiał mieć wojowniczą przeszłość na swoim rodzinnym kontynencie. Mówiło się także, że japoński władca doceniał afrykańskie i indyjskie opowieści, które lubił mu opowiadać jego nowy sługa. Jednocześnie integrację tego ostatniego ze światem, który był mu zupełnie obcy, z pewnością ułatwiał fakt, że w przeciwieństwie do duchownych europejskich nie był tam, aby nawracać Japończyków na chrześcijaństwo.

Powiernik
Chroniony przez potężnego władcę, Yasuke został wyzwolony ze stanu niewolnika.
Początkowo "był głównie ochroniarzem i paziem, służącym do zabawiania,
imponowania i zastraszania gości na dworze Nobunagi". Ale stopniowo stawał się

jego powiernikiem. Jest nawet możliwe, że obaj mężczyźni byli w bardziej intymnym
związku - pisze Japan Times.
Jego awans w społeczeństwie japońskim był wówczas czymś niesamowitym. W
ciągu roku stał się samurajem, pierwszym obcokrajowcem, który kiedykolwiek
otrzymał ten zaszczyt w Japonii. Było to prawdziwe osiągnięcie, gdyż jak wiadomo,
ci feudalni, bardzo cenieni wojownicy otrzymywali surową edukację od dzieciństwa.
W prezencie otrzymał katanę, mógł nawet nosić dwie! Dostąpił też najwyższego
zaszczytu - przywódca dał mu swoją własną włócznię - relacjonuje Slate. Dał mu
również dom, służbę, a nawet zaoferował swoją adoptowaną córkę za żonę.

Niekończące się bitwy
Jako członek straży Ody Nobunagi, urodzony w Afryce wojownik stał u boku swojego
mistrza w nieustającej walce. Wyróżnił się w 1582 roku w bitwie pod Tenmokuzan,
która umożliwiła przywódcy wyeliminowanie rywalizującego klanu. Jednak potem
szczęście się odwróciło. Inny samuraj, Akechi Mitsuhide, stanął przeciwko
Nobunadze. Osaczony podczas bitwy, ten ostatni popełnił hara-kiri z Yasuke u jego
boku.

„Zanim popełnił samobójstwo, poprosił przyjaciela, aby ściął mu głowę i zaniósł ją
wraz z mieczem jego synowi” - donosi BBC. Był to znak wielkiego zaufania. Potomek
Nobunagi również popełnił hara-kiri na oczach afrykańskiego wojownika. Ten ostatni
jednak nie miał „odwagi wbić miecza w brzuch” - uważa Le Monde. Pojmany i
przedstawiony zwycięzcy, został ostatecznie oszczędzony.
W ten sposób samuraj przeżył bitwę. Nikt nie wie, co stało się z nim później. Czy
został w Japonii, czy wyjechał z kraju. Reszta pozostaje legendą rozpowszechnianą
w Japonii przez wiele książek. W szczególności Kuro-suke (kuro oznacza czarny po
japońsku), książkę dla dzieci napisaną w 1968 roku przez pisarza Yoshio Kurusu.

Autor: 
Laurent Ribadeau Dumas , tłumaczenie: Paweł Ołoś
Źródło: 

www.francetvinfo.fr/monde/afrique/culture-africaine/l-histoire-vraie-de- yasuke-le-samourai-dorigine-africaine_3903683.html

Zagłosowałeś na opcję 'down'.
Polub Plportal.pl:

Reklama