Prawda o najbardziej kontrowersyjnej kobiecie starożytnego Rzymu

Reklama

pon., 05/10/2021 - 21:04 -- MagdalenaL

Pierwsza rzymska cesarzowa Liwia Druzylla była długo demonizowana jako mordercza intrygantka. Jednak ponieważ powstał o niej nowy serial, Daisy Dunn podjęła próbę rozgraniczenia faktów od fikcji.

„Jako matka złowroga dla państwa, jako macocha złowroga dla domu Cezarów” (tłum. Seweryn Hammer w: Roczniki). Tak brzmiały potępiające słowa Tacyta o Liwii Druzylli, pierwszej cesarzowej Rzymu. Starożytny historyk pisał także o tym, że Liwia kontrolowała swojego męża, cesarza Augusta, oraz że doprowadziła do wygnania lub zamordowania każdego potencjalnego pretendenta do tronu, aby ustanowić swojego syna Tyberiusza - pasierba Augusta, następcą cesarza. Pierwszą damę podejrzewano nawet o popełnienie morderstwa, kiedy cesarz zmarł w 14 roku n.e., mając ponad 70 lat.

Opisy Tacyta, i jemu podobnych, są tak zadziwiające, że trudno jest poukładać je sobie w głowie. Czy to, co zanotował wysoko ceniony historyk, było fikcją? On i młodszy, żyjący w tym samym czasie Swetoniusz pisali prawie wiek po śmierci Liwii, a inni opisujący ją historycy pisali o niej jeszcze później. Ale może ich książki zawierają elementy prawdy? Swetoniusz był głową rzymskich bibliotek i miał dostęp do cesarskiego archiwum. Z pewnością był bardziej zainteresowany korzystaniem z materiałów, które miał pod ręką, niż uciekaniem się do ledwie fabrykacji.

(Zdjęcie: Alamy) W słynnej ekranizacji powieści Roberta Gravesa Ja, Klaudiusz z 1976 roku Liwia Druzylla, grana przez Siân Philips, to intrygantka o ciętym języku.

Pisarz Robert Graves korzystał z pism obu historyków podczas pisania swojej porywającej powieści Ja, Klaudiusz, opowiadającej o rodzinie cesarskiej z perspektywy jąkającego się wnuka Liwii, cesarza Klaudiusza. Z książki Gravesa, cesarzowa jawi się jako wyrachowana i zazdrosna intrygantka w kosztownych strojach i o ciętym języku. Siân Phillips w swojej roli w serialowej ekranizacji z 1976 roku z łatwością świetnie uchwyciła charakter zimnej materfamilias, której przypisywano manipulowanie otaczającymi ją mężczyznami. Liwia Roberta Gravesa i Siân Phillips była w pewien sposób nawet bardziej okrutna niż Liwia ze starożytnych zapisów historycznych.

Obecnie Liwia jest bohaterką nowego serialu, Domina, który swoją premierę w Wielkiej Brytanii będzie miał w przyszłym tygodniu na platformie Sky Atlantic. Jednak w pierwszym odcinku spotkamy kompletnie inną Liwię, niż ta z powieści Ja, Klaudiusz. Na początku ma 15 lat, jest znacznie młodsza niż światowa kobieta, którą nam wcześniej przedstawiano. W otwierających scenach nastolatka o sarnich oczach (Nadia Parkes) jest zajęta przygotowaniami do swojego wesela. Jej ojciec, potomek potężnego rodu Klaudiuszów, zeswatał ją z jej prawie trzy razy starszym kuzynem, Tyberiuszem Neronem. Jak dotąd wszystko się zgadza.

Wesele odbywa się na tle nadchodzącej wojny domowej, będącej konsekwencją zamordowania Juliusza Cezara. Władzę sprawują tak zwani liberatorzy, którzy postrzegali się jako wybawcy Republiki Rzymskiej z rąk dyktatora. Do osób chcących pomścić śmierć Cezara należy jego adoptowany syn, Oktawian. Ojciec Liwii natomiast popiera liberatorów.

Szybko i swobodnie igrając ze znanymi faktami historycznymi, serial posyła młodego Oktawiana (Tom Glynn-Carney) na wesele Liwii, gdzie potajemnie rozkoszują się namiętnym pocałunkiem. Jakiś czas później, kiedy oddziały Oktawiana wkraczają do Rzymu, Liwia i jej mąż (przedstawiony w serialu jako nieuprzejmy brutal z przewlekłą chorobą weneryczną) uciekają razem ze swoim dzieckiem, Tyberiuszem. Historycy odnotowali, że młoda rodzina szukała azylu na Sycylii i w Grecji. Liwię spotyka tragedia, gdy liberatorzy zostają pokonani, a jej ojciec, który walczył po ich stronie, odbiera sobie życie.

Małżeński twist

Wskutek zaskakującej odmiany losu Liwia powraca później do Rzymu z mężem, małym Tyberiuszem i drugim synem rozwijającym się w jej łonie, tylko po to, by się rozwieść i wyjść za Oktawiana. Starożytne źródła sugerują, że Oktawian odebrał ją mężowi, nie zważając nawet na ciążę, ponieważ oszołomiło go jej piękno, a był już zmęczony swoją dotychczasową żoną, Skrybonią, i jej wrogością. Powiewem świeżości jest to, że Domina daje Liwii trochę więcej sprawczości na tym etapie jej życia, kiedy nachodzi Oktawiana, podczas gdy ten siedzi i myśli o niej. „Jej stosunki rodzinne... widać, że jest płodna. Nie przeszkadza mi nawet, że jest bystra”, rozważa. Liwia przypomina mu, że oboje mogą coś zyskać na partnerstwie; on kontakty z jej znaczącą rodziną, ona szansę na odzyskanie swoich dóbr i statusu po ucieczce z Rzymu.

Prawdziwa Liwia musiała mieć podobnie silny charakter. W końcu była kobietą, która musiała zrezygnować z wychowywania swoich dwóch synów (przez sześć lat mieszkali ze swoim ojcem do jego śmierci), aby poślubić mężczyznę, który podczas wojny walczył po przeciwnej stronie niż jej ojciec. Nie jest pewne, czy akceptowała tę sytuację, ani czy aktywnie ją popierała. Według Swetoniusza przez całe swoje długie życie Oktawian kochał i akceptował tylko Liwię, mimo że wdawał się w liczne romanse. Ich związek był najwyraźniej czymś więcej niż małżeństwem z rozsądku.

(Zdjęcie: Sky) Nowy serial Domina chce przeformułować postrzeganie Liwii Druzylii w świadomości zbiorowej.

Domina nie jest w żadnym razie serialem dokumentalnym o cesarzowej. Pierwsze trzy odcinki przedstawiają kilka osobliwych pomysłów i fragmentów opowieści, wliczając w to skomplikowany wątek dawnej niewolnicy Liwii, patrycjuszki i morderstwa pewnego żółwia. Ale przez większość czasu świetnie oddaje ducha epoki, jej wartości oraz, z pewną dozą autentyczności (zwróć uwagę na strój weselny Liwii w kolorze szafranu), również modę i architekturę. Zwłaszcza adekwatny jest strach przed dyktaturą i monarchią, który wyczuwa się w tle. Ten strach stał się rzeczywistością, kiedy, podobno z pomocą przebiegłości Liwii, Oktawian staje się „Augustem”, pierwszym cesarzem Rzymu.

Z kolejnymi odcinkami (dorosłą Liwię gra Kasia Smutniak) dojrzymy najprawdopodobniej więcej Liwii, którą znamy. Z pewnością będzie ukazana jako pochłonięta sprawami państwowymi. W starożytnych źródłach można przeczytać, że wnosiła prośby o przyznanie obywatelstwa faworyzowanym cudzoziemcom, a także ratowała życie skazanym na śmierć. Tak często wkraczała w tradycyjnie męską sferę, że jej własny prawnuk, Kaligula, nazywał ją „Odyseuszem w spódnicy”.

Dla Roberta Gravesa, a także starożytnych historyków, zainteresowanie Liwii w pracę męża urosło do rangi ingerencji i kontroli. „Wszyscy wiedzieli, że Liwia trzymała Augusta w garści, i że jeśli akurat się jej nie bał, był w każdym calu bardzo ostrożny, aby jej nie obrazić”, donosił Klaudiusz na stronach Ja, Klaudiusz. Nowe interpretacje takie jak Domina mogą zmienić nasze postrzeganie zaangażowania Liwii w sprawy publiczne jako dowód jej inteligencji i chęci aktywności politycznej, a nie szatańskich planów. Są sygnały, że to właśnie będzie robić seria.

Bez względu na to, co widzimy na ekranie, powinniśmy z dużą dozą krytycyzmu podchodzić do jakichkolwiek sugestii, że Liwia podejmowała działania w celu usunięcia rywali jej syna Tyberiusza i że przyspieszyła śmierć Augusta z obawy, że będzie faworyzował swojego wnuka jako sukcesora. Bardziej wiarygodna jest teoria, że Liwia pomagała w przekonywaniu Augusta do adopcji Tyberiusza jako swojego syna i następcę. Ponieważ Liwia i August nie mieli żywego potomstwa, to dzięki Tyberiuszowi jej krew miała zapoczątkować późniejszą dynastię julijsko-klaudyjską.

W historii relacja Liwii i Tyberiusza była charakteryzowana jako paskudna walka o władzę, a historycy twierdzili, że matce marzyły się wspólne rządy, podczas gdy syna irytował jej wpływ. Zamiast tego można mieć obraz kobiety pragnącej podzielić się swoją mądrością i doświadczeniem z synem, który tylko pragnie robić wszystko po swojemu. Bez wątpienia, jak wykazują historycy, Liwia odbywała długie spotkania z Tyberiuszem i oferowała mu swoje rady. I bez wątpienia, jak potwierdza kilka źródeł, Tyberiusz przypominał jej, że jest tylko zwykłą kobietą, bez żadnego autorytetu, który pozwalałby jej angażować się w męską politykę. W Dominie Liwia stwierdza, że „najważniejszą zasadą władzy jest przetrwanie”. Może i była kobietą, ale do czasu śmierci pierwszej cesarzowej w 29 roku n.e. w wieku 86 lat pokazała, że nie ma w niej nic „zwykłego”.

Autor: 
Daisy Dunn / tłum. Joanna Niemczyk
Polub Plportal.pl:

Reklama