Komunikat o błędzie

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? w include_once() (linia 1389 z /var/www/vhosts/tvinfonet.pl/plportal.pl/historia.plportal.pl/includes/bootstrap.inc).

Rozwikłać tajemnicę linothoraks: jak płócienny pancerz zdominował nasze życia

Reklama

śr., 07/20/2022 - 14:46 -- MagdalenaL

Jako żona, asystentka badawcza, a czasem współautorka historyka starożytności i wykładowcy na University of Wisconsin-Green Bay, spodziewałam się, że mogę spędzić wiele godzin w bibliotekach, włócząc się po zagranicznych muzeach, czy wędrując po starożytnych ruinach. Nie przewidziałam jednak dużych grup studentów paradujących z bronią po naszym podwórku ani tego, że mój mąż, Gregory Aldrete, będzie strzelał do nich z łuku.

Kiedy jeden ze studentów Grega – nasz współautor, Scott Bartell – postanowił skonstruować replikę pancerza, w którym jest przedstawiony Aleksander Wielki na słynnej mozaice z Pompejów „Bitwa Aleksandra z Dariuszem”, żadne z nas nie przypuszczało, że następne sześć lat naszego życia zostanie podporządkowane próbie zrozumienia i oceny tej zbroi. Znana jako linothoraks była pancerzem popularnym przynajmniej od czasów Homera, aż do epoki hellenistycznej. Zbroja, wykonana przede wszystkim z płótna, nie przykuła dotychczas uwagi badaczy, ponieważ żadne egzemplarze nie zachowały się do czasów współczesnych. Żeby właściwie zrozumieć sposób wytwarzania linothoraks i jego skuteczność na polu bitwy, pracowaliśmy nad odtworzeniem procesu produkcji tej zbroi, po tym, jak dokładnie przeanalizowaliśmy starożytne przedstawienia odzianych w nią wojowników pochodzące z waz, reliefów, rzeźb i malowideł nagrobnych. Spędziłam niezliczone godziny w bibliotekach, analizując strona po stronie setki potężnych tomów Corpus Vasorum Antiquorum katalogującego greckie wazy z muzeów z całego świata; jestem pewna, że studenci, którym w ciągu tych tygodni przypadł obowiązek porządkowania książek na półkach, co rano z lękiem oczekiwali mojego przybycia. Zawsze, kiedy odwiedzaliśmy muzeum, wypatrywaliśmy oczy w poszukiwaniu potencjalnych linothorakes; w greckich i włoskich muzeach można się było ich spodziewać, ale miłym zaskoczeniem okazało się znalezienie egzemplarzy również w Kansas City i Odessie (w Ukrainie). Nagle, jak to często bywa w czasie badań, linothoraks był wszędzie.

Konstruując nasze własne linothorakes, natrafiliśmy na kilka szczególnych wyzwań. Najpierw, jak projektanci mody, wycinaliśmy liczne wykroje z papieru i kartonu, dopóki nie otrzymaliśmy optymalnego wzoru. Potem zaczęły się schody. Jako że chcieliśmy użyć jedynie materiałów, które byłyby dostępne antycznym mieszkańcom obszaru śródziemnomorskiego, musieliśmy zdobyć ręcznie uprzędzony i utkany len. Ponieważ większość współczesnego płótna jest produkowana maszynowo, nie mogliśmy po prostu odwiedzić najbliższego sklepu tekstylnego. Jednakże szybko odkryliśmy, że nawet len sprzedawany jako utkany ręcznie, był przeważnie zbierany maszynowo i przetwarzany współczesnymi metodami, na przykład z użyciem chemikaliów. Żeby osiągnąć tak dużą zgodność z faktami historycznymi, jak to tylko możliwe, potrzebowaliśmy płótna ręcznie utkanego z lnu, który zostałby wyhodowany, zebrany i przetworzony z zastosowaniem tradycyjnych metod. Jak się okazało, niewiele osób ma do takiego zajęcia cierpliwość. Po długich poszukiwaniach udało nam się znaleźć kobietę hodującą i zbierającą własny len, a potem przędącą i tkającą z niego płótno, niemalże na naszym własnym podwórku – w Fond du Lac w Wisconsin. Zdobycie kleju króliczego, co brzmi jak jeszcze większe wyzwanie, okazało się dużo prostsze, jako że osoby malujące tradycyjnymi metodami wciąż używają go do gruntowania płócien; zamówiliśmy go z katalogu sklepu plastycznego i musieliśmy jedynie zmieszać króliczy proszek z wodą i podgrzać go w garnku o podwójnej ściance.

Kolejnym wyzwaniem było dopracowanie procesu produkcji. Metodą prób i błędów odkryliśmy idealne narzędzia: strzykawkę do mięsa do nanoszenia kleju na tkaninę i szpachelkę do równomiernego rozprowadzania go. Dowiedzieliśmy się też – dopiero po niefortunnych doświadczeniach – że starożytni prawdopodobnie wycinali kolejne warstwy płótna przed sklejeniem ich w jedną całość. Robiąc nasz pierwszy linothoraks, skleiliśmy 15 warstw płótna w płat centymetrowej grubości, który następnie usiłowaliśmy przyciąć do odpowiedniego kształtu. Sekator nie dał rady, poddały się nożyce do cięcia prętów. Ostatecznie udało nam się przeciąć płat zalaminowanego lnu dopiero piłą mechaniczną z ostrzem do cięcia metalu. Przynajmniej potwierdziły się nasze przypuszczenia, że płócienne pancerze były nadzwyczaj mocne. Dowiedzieliśmy się też, że len wzmocniony klejem króliczym jawi się psom jako przepyszny gryzak o smaku królika i że nie powinniśmy zostawiać naszego labradora sam na sam z naszym projektem badawczym.

Chociaż poddaliśmy nasze laminowane płaty lnu setkom testów z użyciem strzał, których wyniki starannie zmierzyliśmy, zbadaliśmy ich wytrzymałość również z zastosowaniem nieco mniej naukowych metod. Studenci Grega entuzjastycznie dźgali, cięli, rąbali i miażdżyli je, używając przeróżnych buzdyganów, toporów, włóczni i mieczy, co pomogło nam zademonstrować poziom ochrony, którą mogła zapewnić laminowana płócienna zbroja. Chociaż cały ten zamęt (zarówno w kontrolowanych warunkach, jak i w stylu dowolnym) przekonał nas, że nasz linothoraks zdałby starożytny test sprawności bojowej, wciąż czuliśmy pokusę wypróbowania go w bardziej realistycznej sytuacji, toteż Scott przywdział zbroję, a Greg wystrzelił do niego z łuku. Mimo że pokładaliśmy ufność w naszej zbroi i tak poczuliśmy sporą ulgę, kiedy grot wbił się i utknął w zewnętrznych warstwach pancerza w bezpiecznej odległości od ciała.

W naszych badaniach chcieliśmy cofnąć się w czasie, zrekonstruować coś liczącego sobie ponad tysiąc lat i na własną rękę przekonać się jak wyglądałoby jego używanie. W czasie tego procesu wszyscy wzbogaciliśmy się o pamiętne i niespodziewane doświadczenia.

Autor: 
Autor: Alicia Aldrete / Tłumaczenie: Zuzanna Segień
Polub Plportal.pl:

Reklama