Czy świat przestał walczyć ze zbrodniami wojennymi?

Reklama

ndz., 07/26/2020 - 17:02 -- MagdalenaL

Niedawno obchodziliśmy 25. rocznicę masakry w Srebrenicy, której dokonali bośniaccy Serbowie. Zabito wtedy ponad 8.000 bośniackich mężczyzn i chłopców. Odpowiedzialny za tę potworną zbrodnię Ratko Mladić, generał bośniackich Serbów, od 9 lat siedzi w haskim więzieniu.

Niestety, ćwierć wieku po wydarzeniach w Srebrenicy świat już przywyknął do brutalnych przestępstw. Masowe morderstwa w Syrii czy w Jemenie nie szokują jak kiedyś. Wśród najważniejszych newsów nie ma już nawet tego, co Chiny wyprawiają z Ujgurami (grupa etniczna pochodzenia tureckiego), że ponad milion z nich przetrzymują w więzieniach, zmuszają do antykoncepcji, sterylizacji i aborcji.

Takim wstępem Julian Borger, redaktor serwisu międzynarodowego w brytyjskim The Guardian, poprzedził swój artykuł pod tytułem "25 lat od masakry w Srebrenicy... Jak świat stracił ochotę na zwalczanie zbrodni wojennych”.

W swoim tekście Borger zwrócił uwagę na zmiany, które zaszły w ostatnich latach i nastanie rzeczywistości, w której sprawiedliwość nie wyciąga ręki, by złapać zbrodniarzy wojennych i sprawców zbrodni przeciwko ludzkości, takich jak Ratko Mladić.

Jaka to różnica?

Borger uważa, że ​​kat Mladić nie zasiada już na tronie zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości, ponieważ ma teraz konkurentów, którzy wręcz przewyższają go pod względem brutalności i okropności. Jedyną różnicą między nimi jest to, że Mladić został złapany i postawiony przed sądem, podczas gdy inni cieszą się wolnością.

Trzy lata temu Międzynarodowy Trybunał Karny dla byłej Jugosławii skazał Mladića i 90 innych bośniackich Serbów za masakrę popełnioną w Srebrenicy w lipcu 1995 r., podczas której 8.000 mężczyzn i chłopców zginęło w zamachu na coś, co miało być „bezpieczną strefą” ONZ. Mężczyźni zostali rozstrzelani podczas masowych egzekucji i pochowani w różnych miejscach północno-wschodniej Bośni.

Postępowanie sądowe było i jest częścią wysiłków społeczności międzynarodowej, reprezentowanej przez ONZ, w celu znalezienia sposobów zapobiegania ponownemu ludobójstwu. Po ludobójstwie w Bośni i Hercegowinie oraz w Rwandzie ONZ ustanowiła zasadę „odpowiedzialności za ochronę”, która oficjalnie została przyjęta w 2005 r. Dokument stwierdza, że ​​„jeśli państwo nie chroni własnego narodu, społeczność międzynarodowa ma obowiązek interweniować”. Powołano także szereg wyspecjalizowanych organów, aby postawić przed sądem osoby zamieszane w ludobójstwo.

Autor artykułu zauważa, że wyroki wyspecjalizowanych sądów odzwierciedlały masowy entuzjazm z powodu zwycięstwa sprawiedliwości, co powinno było zmotywować świat do dalszych działań w zwalczaniu brutalnych zbrodni, zwłaszcza po zimnej wojnie.

Zacytował nawet Davida Scheffera, byłego ambasadora USA ds. Zbrodni wojennych przy ONZ, który odegrał kluczową rolę w tworzeniu kilku specjalnych trybunałów, mówiąc: „To były ekscytujące lata ... nazywam je latami rzeźbienia. „Mieliśmy tylko model Norymbergi i Tokio. Odtworzyliśmy te wzorce na początku lat 90. i ulepszaliśmy je”.

Kamień milowy

Zdaniem Borgera, ​​interwencja w Libii, zabójstwo libijskiego przywódcy Muammara Kaddafiego oraz podział, którego kraj doświadczył po tym wydarzeniu, oznaczają koniec ery interwencji międzynarodowej w sprawach o zbrodnie wojenne.

Autor zwraca uwagę, że wiele czynników stworzyło atmosferę, w której trudno jest wziąć odpowiedzialność za ochronę podejmowaną przez społeczność międzynarodową, co znacznie utrudnia wyobrażenie orzecznictwa trybunałów ds. Zbrodni wojennych w Syrii, Jemenie lub Myanmar (Birmie).

Jednym z takich czynników jest powrót do władzy rosyjskiego prezydenta Władimira Putina i to w rok po interwencji w Libii oraz realizacja polityki, dzięki której Rosja zmierza w kierunku coraz większej eskalacji nieporozumień z Zachodem.

Arabska Wiosna przerodziła się w rozlew krwi w Syrii, a Chiny pod przewodnictwem prezydenta Xi Jinpinga przyjęły bardziej represyjne i zdecydowane podejście na arenie światowej. Do tego należy dodać zwycięstwo Donalda Trumpa, znanego z pogardy dla wszelkiego rodzaju wielostronnych instytucji, w wyborach prezydenckich w 2016 r.

Autor cytuje Nermę Jelacić, bośniacką uchodźczynię i rzeczniczkę Międzynarodowego Trybunału Karnego dla byłej Jugosławii, która powiedziała: „Nikt nie potrafił się zdecydować po tym, jak doszło do interwencji w Libii. To wielka plama na naszym sumieniu. Od prawie dziesięciu lat masakry i tortury są tam codziennością”.

Podważanie sprawiedliwości

Niedawny atak administracji Trumpa na Międzynarodowy Trybunał Karny, którego kompetencje od czasu utworzenia zostały przez wielkie mocarstwa mocno ograniczone, jest kolejnym wydarzeniem, które przyczyniło się do tego, że obietnica społeczności międzynarodowej, iż nie pozwoli na powtórzenie się przerażających zbrodni przeciwko ludzkości została rzucona na wiatr.

W ostatnich tygodniach administracja Trumpa zagroziła urzędnikom Międzynarodowego Trybunału Karnego i ich rodzinom nałożeniem sankcji, jeśli będą kontynuować dochodzenie w sprawie operacji USA i ich sojuszników w Afganistanie lub operacji Izraela na Zachodnim Brzegu i Strefie Gazy.

Były ambasador Scheffer skomentował amerykańskie groźby mówiąc, że samobójstwem jest podważanie wiarygodności, ograniczanie możliwości do dochodzenia sprawiedliwości i praworządności oraz zapobiegania brutalnym przestępstwom za granicą.

Iva Vukusić, historyczka z holenderskiego Utrecht University powiedziała, że obietnica światowych urzędników, iż holokaust nigdy się nie powtórzy „zwłaszcza po przemocy, która miała miejsce w Syrii, brzmi pusto i właściwie jest bez znaczenia”.

Vukusić uważa jednak, że mimo wszystko, nadzieja na odpowiedzialność za zbrodnie wojenne nie została stracona i że proces Mladića oraz innych przestępców pozostawił po sobie niezatarty ślad.

„Przed ustanowieniem sądu dla byłej Jugosławii i Rwandy można było oczekiwać, że już nic nie wydarzy się ani po wojnie domowej ani po rządach dyktatorskich. Teraz jednak myślę, że w ciągu ostatnich 25 lat tak naprawdę byliśmy świadkami zmiany oczekiwań naukowców, badaczy i aktywistów dotyczących odpowiedzialności. Dlatego wydaje mi się, że sprawy już nigdy nie wrócą do poprzedniego stanu”.

 

Atak Trumpa na Międzynarodowy Trybunał Karny spotkał się z mocną reakcją jego zwolenników, w tym niektórych najbliższych sojuszników Ameryki, którzy popierają tę międzynarodową instytucję. Doprowadziło to do wszczęcia postępowania w sprawie wyboru nowego prokuratora, a do końca roku planowana jest kontrola prac urzędu w ramach działań mających na celu zwiększenie jego skuteczności.

Autor: 
Tłumaczenie - Emilia Liberda
Źródło: 
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama