Kiedy on wyszedł po papierosy… Dzieje miłości

Reklama

pon., 09/06/2021 - 18:13 -- MagdalenaL

Boris Pasternak i Marina Cwietajewa byli parą kochanków rosyjskiej literatury, na wskroś i do końca. Ich największym problemem było to, że nie kochali drugiego takimi, jakimi są, ale wyobrażenie o nim. I wtedy pojawił się trzeci gracz, do którego ona pisze: „Rainer, chce się kochać z Tobą”.

Bądźmy niesprawiedliwi i napiszmy historię osobistego spotkania pomiędzy Borisem Pasternakiem i Mariną Cwietajewą tak: W latach 1918  a 1922 spotkali się przelotem kilka razy w Moskwie. A potem 13 lat później spotykają się znowu w małej knajpce w Paryżu. W międzyczasie, kiedy to Marina emigruje z Rosji, piszą do siebie ponad 200 listów. On zapewnia ją, że kocha ja między innymi, a ona, że on jest dla niej ważny, że to z nim chce mieć dziecko. Podczas spotkania w Paryżu, Boris w pewnym momencie wstaje i informuje ją, że idzie tylko po papierosy. Wychodzi. Już nigdy nie wraca. Co takiego poszło nie tak?

Każdy list, jaki wymienili Pasternak i Cwietajewa, który jest dostępny i został po raz pierwszy na niemiecki przetłumaczony, jest szaleństwem, jest niesamowity i jest szczęściem. Szaleństwem, ponieważ jest  to zaskakująca korespondencja, jak to określiła tłumaczka Marie-Luise Bott, która sama przełożyła na język niemiecki  namiętne i jednocześnie świeże w swojej wymowie listy.  Niesamowite, ponieważ bohaterami są samotni, (w dosłownym znaczeniu tego słowa), będący powiewem świeżości w tamtych czasach, wielcy rosyjscy pisarze 20 stulecia. Szczęściem, ponieważ w czasach ich miłości, usilna walka o  wewnętrzną wolność i niezależność tych pisarzy, była mocno represjonowana przez Rosję.

Oczywiście można listy pomiędzy Borisem a Mariną, czytać przez pryzmat czysto biograficzny. Obydwoje  są nastawieni  bardzo euforystycznie do prac drugiego, które sprawiają, że się zakochują w wyobrażeniu partnera,  które odczytują w dziełach. Po pewnym czasie można dostrzec podobieństwa ich: obydwoje pochodzą z Moskwy, obydwoje mają pochodzenie z rodzin profesorskich, obydwoje mówią płynnie po niemiecku, obydwoje są zachwyceni niemiecką literaturą, i obydwojga matki były pianistykami. Czasami pojawia się też trzecia postać w korespondencji – mąż Cwietajewej – Sergiej Efron, lub profesor literatury Swjatopolk-Mirski.

Na równi z Bogiem

Istotna jest decyzja wydawcy, który nie zawarł innego partnera korespondencji – Rainera Rilke.  Możliwe, że druk listów Rilke w tym niestosownym trójkącie, spaliłby wydanie książki. Dla Pasternaka Rilke był niemal na równi z bogiem. I kiedy  tylko ojciec - artysta malarz Leonid Pasternak - oświadcza synowi, że Reiner publicznie uznał  jego dzieła, ten jest przeszczęśliwy. Na podstawie tej wiadomości decyduje się Pasternak nawiązać kontakt listowny z Rilke, w którym to wychwala nie siebie, a swoją znajomą Marinę Cwietajewą. Na  jego prośbę Marinie zostają udostępnione Elegie duinejskie. Sonety do Orfeusza, co Rainer czyni natychmiastowo. Zakochuje się ona w Rilke, którego nigdy w życiu nie ma spotkać i o którym nie wie, że jest on śmiertelnie chory. (Co prawda on ja informuje, jednak dochodzi do nieporozumienia). Pewnego razu pisze do niego: „Rainer, nie bądź na mnie zły, chce się z Tobą kochać – zasypiać i budzić się”. Pasternak przewidział to: Cwietajewa zostawi go w niepewności, poprzez swoją korespondencję z Rilke. I tym razem jest to również jej marzenie, o mężczyźnie, jakie pokochała, a nie rzeczywistość. Jednak wbrew temu listy te ożywiają ją wewnętrznie. Już w jednym z jej wczesnych epistołów z 1922, można znaleźć klucz do tego paradoksu: „Moja pierwszą ulubioną formą radzenia sobie z marzeniem, to widzieć w nim marzenie. Drugą  to wymiana listów. Pisanie listu jako sposób radzenia sobie. Jest mniej wzniosły niż marzenie, jednak zasada zostaje taka sama”.

 

Niezrównoważony i stabilna

Można również korespondencje  Pasternaka i Cwietajewej można również rozpatrywać z psychologicznego punktu. Marina pisała w chwili swojego kaprysu, z kolei dla Borisa była to swoista cecha osobista, która leżała w jego charakterze. Jego listy są często pisane w danej chwili – pełne niespodzianek, i nieoczekiwanych związków frazeologicznych, często niezrozumiałe i dziwne.  Jego styl jest nierówny, jednak zawsze muzyczny. Z kolei listy Cwietajewej są bardzo starannie przemyślane,  (w książce są również wprawki listów, z jej skryptu pracy). W jej epistołach są dopracowane przemyślenia dotyczące jej istoty relacji z Pasternakiem. Zwraca się do Borisa często entuzjastycznie, szorstko nieraz, ale z szacunkiem. Jej nastawienie jest stabilne, jej styl jest poetycki.

Kolejnym sposobem czytania tych listów jest naukowy punkt widzenia – na podstawie prawie każdego listu można by wygłosić seminarium z form literackich. Lub też biograficzny traktat – Pasternak i Cwietajewa udostępniają sobie nawzajem swoje prace, lub szkice prac, inspirują się nawzajem, dzielą się konstruktywną krytyką, oraz za każdym razem biorą ja pod uwagę.

Jednak z biegiem czasu ich listy są coraz mniej osobiste czy też zażyłe. Jest ku temu wiele powodów: Obydwoje  muszą się skonfrontować w różnym stopniu  z obrazem drugiego, jaki sobie stworzyli – swoją chimerą. Boris rozwodzi się ze swoją pierwszą żoną Frau Jewgenija Lourie, kiedy to poznał Sinaid’ia Neuhaus. Kolejnym powodem są wzrastające represje stalinowskich rządów, których Marina, będąca na emigracji, nie jest świadoma.

Im bliżej oryginałowi

Jeszcze krótkie słowo co do tłumaczenia. Zasadniczo są dwie szkoły: jedna twierdzi, że w gruncie rzeczy, o sam przekład chodzi. Powinien być on możliwie najbardziej zbliżony do oryginału. Zamiarem zaś drugiej formy jest to, aby poszczególne sformułowania, które brzmią obco w języku docelowym, przenosiły wrażanie z języka, z którego pochodzi przekład, i nie dawały jednocześnie poczucia, że to tłumaczenie. Przekład powinien być stosunkowo płynny. Zaleta też drugiej zasady jest fakt, że płynna translacja jest łatwiejsza w odbiorze i przyjemniejsza. Z kolei wadą pierwszego sposobu jest chaotyczność. Tłumaczenie jest mozolne i trudne w odbiorze. Taka jest ogólna zasada. Pasternak jest zastanawiającym wyjątkiem. Jest prawdopodobnie jedynym w rosyjskiej literaturze, który był tłumaczony bardzo dosłownie, i było to zbliżone do oryginału. Brzmi to lepiej aniżeli zastosowanie drugiego sposobu. Tłumaczka tych listów zdecydowała się na użycie tej formy przekładu, aby zostać w większości przy dosłownym tłumaczeniu, i tym sposobem wygrała ona uwagę czytelnika, w przeciwieństwie do swoich poprzedniczek.

Trzeba podziękować w pierwszej kolejności wydawcy i autorce przekładu – Marie-Luise Bott, oraz Wallstein Verlag za ogrom poniesionego trudu - wydania tej wyjątkowej korespondencji. Także Irinie Prochorowej, jednej z największych intelektualnych głosów w Rosji, tak bardzo współcześnie niedocenionych, która doprowadziła do końca projektu. Interesująca jest wypowiedź wydawcy na końcu książki: „To, że wydanie tej korespondencji doszło do skutku, można by powiedzieć, że wydarzyło się to dzięki zdaniu Daniela Kehlmann’a –  kto ma ochotę i czas,  i wierzyć w zrządzenie losu, może znaleźć głęboki sens w fakcie, dlaczego ta książka została dopiero teraz, w 2021 opublikowana  –  ponieważ 31 sierpnia mija 80 rocznica śmierci Cwietajewej".

Autor: 
tłum. Gosia Piotrowska
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama