Narodowe kobiety-budzicielki

Reklama

ndz., 03/28/2021 - 12:56 -- MagdalenaL

Kiedy świętujemy dzień Narodowych budzicieli (01.11.), myślimy prawie wszyscy o śmiałych, uczonych, niespokojnych arcy- … mężczyznach. Portrety na ścianach, nazwy ulic, szkół. Bohaterowie, których szanujemy nie tylko 1 listopada. Lewski, Botew, dr Petyr Beron, Sofroniusz Wraczański, Pajsjusz Chilendarski. I może tak być. To do mężczyzn należała przestrzeń publiczna, podczas gdy kobiety władały domem – matki, gospodynie domowe, opiekunki rodzinnej pamięci.  

„Ale tak jak byli arcy- mężczyźni, tak także były arcy- kobiety.” 

Kobiety, które odczuwały w sobie więcej siły i śmiałości od tego, co narzuciło im społeczeństwo. Przebudzone dziewczyny, które nie chciały podążać przeznaczoną im drogą, docierającą do drzwi ich domów. Szukały czegoś więcej, czuły się powołane do czegoś więcej. 

 

Mało się mówi, mało się wie o kobietach-budzicielkach w epoce Odrodzenia Narodowego. Nie ma zdjęć, nie ma źródeł, dokumentów. Słynne kobiety w naszej historii nie cieszą się nawet gramem patosu, który podąża za budzicielami narodu. Zostają w cieniu, tylko dlatego, że ich nie poznajemy. Większość z nich była nauczycielkami – jedyny zawód, który był do przyjęcia i dostateczny wtedy. Oświecone, piśmienne kobiety tak mocno odczuwały siłę wiedzy i słowa, że oczywiście zostawały nauczycielkami. Wracały do swoich rodzinnych wsi, z których wyrwały się lata temu. Trudne lata w cudzych domach, daleko od domu i wszystkiego, co znane. Zaczynały wykładać, organizować proces nauczania, zakładać biblioteki, towarzystwa. Paralelnie, rozwijały działalność charytatywną, troszczyły się o społeczność na każdy sposób, który uznały za dobry. Jak to kobiety.  

„Dlaczego był potrzebny taki długi wstęp zanim was zapoznam z trzema budzicielkami?” 

Trzeba było naświetlić temat tak, żeby nie była użyta w kontekście jakiegoś rewanżowego pseudo feminizmu. O tych imionach powinno być głośno, aby je poznać. Ich wkład nie był o tyle w dzieła, które są wymieniane w historii, w daty, które znamy od przedszkola, a w dziesiątkach piśmiennych dzieci w małych wsiach w Rodopach i Macedonii, ich dobroczynności dla biednych i chorych dzieci, dziesiątkach czytań, świąt, koncertów i przedstawień teatralnych. To nie mogłoby stać się powodem w masowym świętowaniu Dnia Budzicieli, ale są tym ogniwem w ogólnym procesie formowania samoświadomości, piśmienności, języka, narodowości, bez którego nie byłoby ochrony tradycji, masowości i wytrwałości w Odrodzeniu Narodowym i po wyzwoleniu. Nie tylko Sofia, ale i wieś w Rodopach, nie tylko w centrach Odrodzenia takich jak: Gabrowo, Ruse, Płowdiw, ale i w Bitolii. Tam, gdzie koneksje były cienkie, grecki i osmański wpływ – silne. Tajemnicza nadzieja we wszystkie uczucia, że ktoś, gdzieś, czyjeś dziecko może się zainspirować. Jakaś dziewczynka postrzeże te budzicielki jako bliskie, podąża za ich przykładem w trudnych czasach na obczyźnie, kiedy sobie myśli, że wszystko jest stracone. Aby wiedziała, że było już trudniej i beznadziejnie, ale ktoś tam nie poddał się łatwo.  

Stanisława Petkowa Karawainowa-Bałkanowa była nauczycielką w Bitolii, córką słynnej Nedeljii Petkowej (babcia Niedziela). Uczestniczka ruchu „Bułgarska zorza”, który działał oświatowo, ale wspierał rewolucję. Stanisława Petkowa urodziła się w mieście Sopot i była kuzynką W. Lewskiegoz linii matki. W 1882 r. została pierwszą bułgarską nauczycielką w Bitolii. Od początku uczyła w swoim domu około 102 dziewczynki, ale ich liczba rosła, bowiem to były dziewczynki z rodzin, które starały się zachować swoją bułgarską samoświadomość.  

To właśnie grecki wpływ w Bitolii zamknął jej szkołę i wraz ze swoją matką pojechały uczyć w Ochrydzie. Kontynuowały w wsi Woden, Soluniu i Kriwej palance. To one uszyły i wywiesiły sztandar Dymitra Berowskiego, organizatora Powstania razławskiego w 1876 r., które miało pomóc Powstaniu kwietniowemu. Stanisława Petkowa skomponowała dla czety pieśń, którą poświęciła swojej pracy: 

„Przyjdź do mnie Bułgarko,  

podążaj za mną, siostrzyczko. 

Odziej białą szatę, 

pójdźmy w zorzę zieloną.” 

Po wyzwoleniu pracowała jako nauczycielka w żeńskiej szkole w Kjustedilu. W tym czasie rozpoczął się napływ uchodźców z Macedonii i Stanisława wspomagała tych w swojej okolicy. Pracowała także jako telegrafistka w Caribrodzie. Umarła w 1926 r. w wieku 68 lat.  

 

Jordanka Filaretowa - „Pani” urodziła się 19 marca 1843 r. w Sofii. Jordanka dorastała w mieście, w zamożnej rodzinie. Była pierwszą sofijanką, którą ludzie nazwali „panią”. Filaretowa założyła żeńskie charytatywne towarzystwo „Matka” i żeńskie gimnazjum – coś jak liceum dla piśmiennych dziewczyn, które chciały kontynuować naukę. Młoda, przebudzona, inteligentna Jordanka była jedną z pierwszych osób, które postępowały nowoodkrytym przez oświeceniowego działacza, Sawę Filaretowa, żeńskiej szkole w Sofii. Wzięli ślub, gdy miała zaledwie 17 lat. Jako wierna towarzyszka swojego małżonka kontynuowała jego oświeceniową działalność i po jego wczesnej śmierci. Żyła także na obczyźnie, ale 1869 r. wróciła do rodzinnego miasta.  

W Sofii, Jordanka Filaretowa czuła się jak ryba w wodzie i rozwijała swoją ogromną działalność oświeceniową – w 1869 r. z jej inicjatywy zostało w Sofii założone żeńskie towarzystwo „Matka”, mające za cel pomoc biednym dzieciom, otwarcie i utrzymywanie szkół oraz namawianie do nauki i pomaganie, chcącym się uczyć. Długie lata Filaretowa była przewodniczącą i kierowniczką towarzystwa. W tym okresie (1869-1877) wspierała także finansowanie działalności rewolucyjnej. Poza tym Jordanka Filaretowa była przykładem obywatelki i prawdziwej damy.  

„Jej wpływ był tak ogromny, że przyjmowała w swoim domu młode kobiety, których uczyła manier, wartości, sztuki, literatury i mody.” 

Po nieszczęśliwym końcu Lewskiego, którego ukrywała w swoim domu, Powstaniu kwietniowym i wyzwoleniu, Filaretowa kontynuowała swoją działalność. W czasie wojny serbsko-bułgarskiej w 1885 r. porzuciła swój dom i została pielęgniarką. Była pierwszą kobietą w Bułgarii odznaczoną przez Bułgarski Czerwony Krzyż – „wielkim czerwonym krzyżem”. Po śmierci swojego syna, oddała się działalności charytatywnej. Z pieniędzy na jego wykształcenie, w 1893 r. założyła pierwsze ekonomiczne liceum dla dziewcząt, w którym uczyły się dziewczęta z całego kraju, a szkoła brała koszty utrzymania biedniejszych z nich na siebie.  

W 1896 r. przyjęła śluby zakonne w Kremikowskim Monasterze i przeznaczyła wszystkie swoje środki na Kościół. Założyła charytatywne towarzystwo i kontynuowała swoje dzieło – chciała otworzyć przytułek dla biednych i samotnych dorosłych ludzi. Z zebranych pieniędzy otworzyła przytułek i w nim spędziła resztę swojego życia. Jordanka Filaretowa odeszła 15 kwietnia 1915 r. w wieku 72 lat.  

Rada Kazalijska była nauczycielką w Rodopach, poetką i mniszką. Urodziła się 8 lipca 1821 r. we wsi Rajkowo. Jej ojciec był handlarze, który nauczał, kiedy Rada była w odpowiednim wieku, w Karłowie i Kołoferze zostały otwarte pierwsze nowobułgarskie szkoły. Ojciec wysłał ją do Karłowa z jasnym celem, aby wykształcić swoje dziecko i żeby później została nauczycielką w swoich rodzinnych stronach. Szkoła tam była grecko-bułgarska i była prowadzona przez daskala Rajno Popowicza (1773-1853) – nauczyciela Petyra Berona, Georgiego S. Rakowskiego i innych. Po zakończeniu swojej czteroletniej nauki, Rada pojechała do Kołoferu, gdzie kontynuuje dwuletni kurs pod okiem daskala Botio Petkowa (1815-1869), ojca Ch. Botewa.  

„I tak przez te wszystkie lata, w 1842 r. Rada Kazalijska zakłada we wsi Rajkowo pierwszą szkołę w Rodopach, w której kształcą się i chłopcy, i dziewczynki.” 

W 1845 r. otwiera także szkołę wieczorową, „Szkołę tradycji konfesyjnej i słowiańskiego śpiewu”. Odkąd rozpoczęła swoją działalność nauczycielską, mając zaledwie 21 lat, Rada, stopniowo językiem bułgarskim, zmienia zrzuca narzuconą sobie grecką organizację kształcenia i wykłada teksty cerkiewno-słowiańskie. Przez większość swojego życia Rada nauczała w całym okręgu Smoljańskim. W zaawansowanym wieku włączyła się do organizacji Powstania ilindeńsko-preobrazheniego, za co została aresztowana w wieku 80 lat i osadzona w adrianopolskim więzieniu. Kiedy została zwolniona, przyjęła śluby zakonne w Kołoferskim żeńskim monasterze. Umarła 14 grudnia 1907 r. w wieku 86 lat.  

Autor: 
Cweti Canewa, tłum. Oliwia Król 
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama