Ostatni miecznicy z Toledo nie rezygnują ze swojego starożytnego zawodu

Reklama

pt., 11/12/2021 - 15:30 -- MagdalenaL

Zlecenia od telewizji oraz potrzeby produkcji filmowych prawdopodobnie umożliwią hiszpańskiemu miecznikowi - Tony’emu Arellano - kontynuowanie pracy w zawodzie. (Fot. The Guardian)

 

Profesja rzemieślników z hiszpańskiego miasta, okryta sławą już w Cesarstwie Rzymskim, chyli się ku upadkowi. Jej żywotność przedłużają propozycje pracy z branży filmowej i telewizji.

Zawód ten istniał przez ponad 2000 lat historii, napędzany przez miłośników, o których mówi się, że sięgali od kartagińskiego generała Hannibala po rzymskie legiony.

Aktualnie jednak tradycja wytwarzania mieczy w hiszpańskim mieście Toledo zmniejszyła się do zaledwie dwóch rzemieślników – ostatniego żyjącego ogniwa praktyki, która sięga tysiące lat wstecz.

„Wytwarzanie mieczy jest mocno związane z miastem” – mówi Antonio Arellano, właściciel pracowni Artesania Arellanos. „Gdybyśmy zaniechali tej tradycji, byłaby to niewyobrażalna strata dla całej miejscowości.”

Wraz z rosnącą przed wiekami renomą toledańskich mieczy, rosła również fortuna miasta. W wąskich i krętych uliczkach swoje warsztaty otworzyły setki kowali, którzy uczynili z Toledo jedno z największych na świecie centrów produkcji mieczy.

Arellano, który pochodzi z rodziny metaloplastyków, zaczął wykuwać miecze 30 lat temu. Tradycja ta już kilka razy przeszła restrukturyzację, gdyż miecze zostały porzucone na rzecz amunicji. Klientami nie byli już szlachcice i szermierze poszukujący najlepszego ostrza, jakie można kupić za pieniądze. Zamiast tego rynek skupił się na turystach pragnących zabrać do domu kawałek słynnej toledańskiej stali.

 

Rodzina Arellano od wielu pokoleń zajmuje się kowalstwem. (Fot. The Guardian)

 

Mimo to miejsce miecza w historii wystarczyło, by zapewnić ciągłość rzemiosła. "Kiedy zaczynałem, to miasto było zagłębiem kowalstwa – całe historyczne centrum i obrzeża były pełne warsztatów" – powiedział Arellano, który w wieku 69 lat jest ostatnim miecznikiem z tytułem mistrzowskim w Toledo.

W ostatnich latach liczba lokalnych producentów mieczy zaczęła spadać. Główną przyczyną jest masowa produkcja, w większości przypadków chodzi o oręż wykonywany tysiące kilometrów od Toledo - w krajach azjatyckich. Produkcja ręcznie robionych mieczy wychodzących spod młota kowalskiego Arellano, których stworzenie zajmuje nawet do sześciu tygodni, została w dużej mierze oszczędzona.

Większość firm w tym sektorze została zmieciona z powierzchni przez pandemię. „To był potężny cios” - mówi Arellano. Wraz z zatrzymaniem globalnego ruchu turystycznego, zniknęły tłumy zwiedzających, które od dawna tłoczyły się w wąskich uliczkach miasta. "Przeżyłem wiele trudnych chwil i zawsze przez nie przechodziliśmy, ale to, co dzieje się teraz, wydaje się o wiele poważniejsze".

Stan alarmowy dla mieczników z Toledo rozpoczął się na początku tego roku po tym, jak Mariano Zamorano, inny mistrz miecza w mieście, ogłosił przejście na emeryturę w wieku 70 lat. Powodem okazała się decyzja właściciela o sprzedaży budynku, w którym znajdował się warsztat mistrza.

Rodzina Zamorano wkroczyła do akcji i przejęła rodzinną firmę z zamiarem założenia w mieście nowego warsztatu, jeszcze jesienią tego roku. Jak powiedział Santiago Encinas z Espadas Mariano Zamorano – „Ten proces trwa”.

Rzemieślnicze metody wytwarzania mieczy są czasochłonne i kosztowne. Stal jest najpierw podgrzewana w otwartym ogniu, a następnie rozciągana, kształtowana, młotkowana i polerowana. Stworzenie jednego miecza tą techniką średnio zajmuje od piętnastu do dwudziestu godzin, a cena gotowego produktu waha się od 400 do 500 euro - dodaje Encinas.

Mężczyzna odrzuca doniesienia o upadku tradycji. "To prawda, że jest to produkt, na który nie ma dużego popytu, a skoro popyt jest mniejszy, to jest logiczne, że nie ma miejsca dla wszystkich" - powiedział. "Jesteśmy jedynymi, którzy są tu teraz, ale nie będziemy ostatnimi."

Jego pewność siebie została podchwycona przez Arellano, którego syn planuje przejąć firmę, gdy mężczyzna przejdzie na emeryturę. W jego przypadku wybawienie przyszło z nieoczekiwanego źródła. Odrodzone zainteresowanie historią spowodowało kaskadę zamówień z seriali telewizyjnych i produkcji teatralnych, które chciałyby stworzyć historycznie wierną scenografię.

Ostatnio Arellano podpisał umowę z parkiem tematycznym przedstawiającym wydarzenia historyczne, gdzie jego syn będzie wykuwał i wykonywał miecze na oczach publiczności.

Zainteresowanie wskazuje na to, co ostatecznie utrzyma tradycję wytwarzania mieczy w Toledo przy życiu - powiedział Encinas. „To symbol, to zawsze będzie symbol. Jest to narzędzie historii, które ludzie uważają za bardzo atrakcyjne."

Autor: 
Autor: Ashifa Kassam / Tłumaczenie: Wiktoria Walczyńska
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama