Tureccy politycy chcą odzyskać Pergamoński ołtarz

Reklama

pon., 11/01/2021 - 20:31 -- MagdalenaL

Pierwszy ruch wykonał weteran. W latach 90., kiedy był jeszcze burmistrzem Bergamy, małego tureckiego miasteczka w pobliżu starożytnego Pergamonu, Sefa Taşkın usilnie i głośno zabiegał o zwrot hellenistycznego Ołtarza Zeusa, który od dziesięcioleci jest wizytówką Muzeum Pergamońskiego w Berlinie. Przemawiał on - jak donosi turecki dziennik "Cumhuriyet" - w środę ubiegłego tygodnia ze sceny rzymskiego teatru znajdującego się na skraju antycznego sanktuarium Asklepiosa, do zgromadzonych w egejskiej metropolii Izmir, stolicy prowincji, w której leży Pergamon.

Przez godzinę socjaldemokrata opowiadał zebranym o znaczeniu dawnego wielkiego miasta położonego na zachodnim wybrzeżu dzisiejszej Turcji, o jego dziedzictwie kulturowym, historii i turystyce - a także o "przebiegłych niemieckich urzędnikach", którzy 160 lat temu "nielegalnie i bezprawnie zdemontowali marmur, który był uważany za święty". Bezpośrednio po wykładzie historycznym, obecni jednogłośnie opowiedzieli się za podjęciem działań zmierzających do odzyskania zabytkowego ołtarza. "Od dziś będziemy pracować ramię w ramię, by Ołtarz Zeusa powrócił do Pergamonu" - powiedział po spotkaniu burmistrz Izmiru Tunç Soyer.

Jako pierwszy krok, zapowiedział natychmiastowe powołanie komisji oraz został napisany wspólnymi siłami, przez wszystkich zgromadzonych list do Mehmeta Ersoya, tureckiego ministra kultury. List ma sugerować podjęcie wszelkich niezbędnych kroków prawnych i dyplomatycznych w celu odzyskania ołtarza. Na niecałe trzy tygodnie przed posiedzeniem rady miejskiej pod gołym niebem komitet składający się częściowo z emerytowanych profesorów uniwersyteckich, dyplomatów i prawników, zapowiedział, że będzie prowadził kampanię na rzecz powrotu ołtarza do Pergamonu - i przy tej okazji wyraźnie odwołał się do "siły opinii publicznej".

Punkty sporne w morzu zagadnień związanych z restytucją

Na pierwszy rzut oka wszystko to brzmi jak letni teatr na tle antycznej scenerii. Może jednak chodzić o coś więcej. Ostatni raz do poważnych dyskusji między niemieckimi naukowcami a władzami tureckimi doszło prawie dziesięć lat temu, gdy ówczesny minister kultury Ertuğrul Günay publicznie i jednoznacznie powiązał przedłużenie licencji na wykopaliska Niemieckiego Instytutu Archeologicznego w Turcji z ustępstwami odpowiedzialnych władz w Berlinie w kwestiach restytucji. Kiedy Hermann Parzinger, prezes Fundacji Pruskiego Dziedzictwa Kulturowego, określił tureckie podejście w tym kontekście jako "niemal szowinistyczne", turecki minister wpadł w furię. W efekcie końcowym 3400-letni hetycki sfinks, który przyjechał do Berlina na renowację w 1917 roku i już tam pozostał, został nieoczekiwanie zwrócony Turcji bez większego zamieszania. "Jako dobrowolny gest szczególnej więzi między naszymi narodami" - jak podkreślił Parzinger. To, czy Sfinks znajdował się w Berlinie legalnie od dziesięcioleci, czy też nie, było kwestią sporną, a sama rzeźba stanowiła raczej miękki punkt sporny w często zagmatwanej mieszance kwestii restytucyjnych.

Zupełnie inaczej jest jednak w przypadku Ołtarza Pergamońskiego - wizytówki domu nazwanego jego imieniem na berlińskiej Wyspie Muzeów. Strona turecka obstaje obecnie przy swoim stanowisku, że niemiecki inżynier Carl Humann (1839-1896) nielegalnie wydobył fryz w latach 1868-1878 i wywiózł go z kraju. W Berlinie natomiast panuje pogląd, że Niemiec prowadził swoje wykopaliska od 1878 roku za wyraźną zgodą Imperium Osmańskiego. Jak twierdzą, wysyłka Ołtarza Pergamońskiego do Niemiec odbyła się oficjalnie i legalnie.

Czy zapowiada się nowa runda starego sporu?

Wobec diametralnie różnych opinii prawnych, porozumienie dyplomatyczne w tej sprawie wydaje się praktycznie niemożliwe. Jednocześnie jednak, nawet taki weteran jak Sefa Taşkın zdaje sobie zapewne sprawę, że Ołtarz Pergamoński nie zostanie w przewidywalnej przyszłości dostarczony z Berlina do Bergamy. Jednakże turecki prezydent Recep Tayyip Erdoğan już kilkakrotnie udowodnił, że czasami lubi podejmować kontrowersyjne tematy, które w rzeczywistości darzy niewielką uwagą, jeśli tylko mogą one podkreślić jego wizerunek jako promotora i strażnika tureckiego prestiżu na całym świecie - ostatnio na przykład poprzez przemianowanie Hagii Sophii na meczet. Jeśli list posłów z Izmiru trafi z biurko ministra kultury na jego własne, kolejną rundę sporu między Turcją a Niemcami trzeba będzie uznać za rozpoczętą.

Fundacja Pruskiego Dziedzictwa Kulturowego natomiast, jest zdecydowanie spokojna. Mimo wszystkich publicznych zapowiedzi, nie pojawiło się żadne oficjalne żądanie zwrotu Ołtarza Pergamońskiego. Gdyby jednak takie żądanie zostało kiedykolwiek wysunięte, Fundacja ma jasną sytuację prawną: "Dokumenty dotyczące podziału artefaktów są dobrze znane zarówno po stronie niemieckiej, jak i tureckiej", mówi portalowi Spektrum.de Birgit Jöbstl, rzecznik prasowy Fundacji. "Dowodzą one, że znajdujące się tu części konstrukcji trafiły do Berlina legalnie".

Autor: 
Hakan Baykal Tłumaczenie: Agnieszka Cyganik
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama