Trzy kobiety i misjonarz

Reklama

ndz., 07/26/2020 - 10:01 -- MagdalenaL

Trzy kobiety i misjonarz

W roku 1891 Clara Braathen wraz ze swoim narzeczonym Paulem Olafem Boddingem udała się na wyprawę do Indii, aby zostać misjonarką. Jej podróż była początkiem długiego, pełnego niespodzianek dramatu miłosnego, w którym miała do czynienia ze śmiercią, zaginięciami oraz tajemniczymi kochankami.

 

Podróż Clary

Rok 1891. Boże Narodzenie.
W małej wiosce w Bengalu Zachodnim leżał dom, otoczony bujnie porośniętymi wzgórzami. Dom ten był oazą spokoju dla norweskich nowożeńców- Clary i Paula Boddingów. Nieco ponad miesiąc temu pobrali się w nowo wybudowanym kościele w nieopodal leżącej Benagarii. Po tym wydarzeniu, Pani Bodding próbowała lepiej poznać to miejsce, które nazywała domem. Kuchnia znajdowała się w ziemiance z kominkiem, w środku stał tylko niski stół oraz parę półek. Clara początkowo nie dowierzała, że takie pomieszczenie można nazwać kuchnią i coś w niej gotować, różniło się to diametralnie od kuchni w jej rodzinnym domu w Vestfossen. Zaledwie kilka miesięcy wcześniej podróżowała samotnie z Norwegii do Indii, aby zacząć zupełnie nowe życie, miało być krótkie, ale pełne wrażeń. Clara urodziła się w roku 1876 i dorastała wraz ze swoją siostrą Alette w wiosce Vestfossen, niedaleko Drammen. Po ukończeniu szkoły podstawowej, wyjechała do Kristianii (dawna nazwa na stolicę Norwegii, dzisiejsze Oslo), aby rozpocząć naukę w szkole tkackiej. Pomysł o podróży do Indii rozpoczął się pod wieloma względami w dniu, w którym ona i jej siostra Alette starały się o przyznanie im sypialni w Oslo. Clara szukała nowego miejsca do życia, kończąc swoją edukację. W ten sposób obie siostry mogły sobie coś znaleźć- akademik u Panny Torp. Przed drzwiami mieszkania, siostry spotkały dwóch młodych studentów teologii. Okazało się, że pomyliły piętra i znalazły się przed drzwiami mieszkania Paula Olafa Boddinga oraz Einara Schie. Później okazało się, że było to pierwsze spotkanie przyszłych narzeczonych, Clara stworzyła związek z Paulem Olafem, natomiast Alette z Einarem.

Marzenie o Indiach

Paul Olaf od małego marzył, aby zostać misjonarzem i wyjechać do Indii. Przyczyniło się do tego w dużym stopniu poznanie Larsa Olsena Skrefsrud, jednego z założycieli misji Santal w Indiach. Obiecał sobie, że po zakończeniu studiów teologicznych stanie się częścią projektu Lars’a. Jednak wtedy poznał Clarę. Kobieta, podobnie jak Paul Olaf, była wychowana w ruchu Hauge, dlatego słysząc o marzeniu swojego ukochanego, zdecydowała się również poświęcić swoje życie pracy misjonarskiej i wyruszyć z narzeczonym do Indii. Paul Olaf wyjechał w 1890 roku do Londynu, a rok później dołączyła do niego Clara.

„Możesz pomyśleć, że u was panuje duży ruch. Czy ktoś z was był w Drammen lub Oslo? Tak, tam na ulicach może być sporo ludzi i koni. Czy widzieliście Omnibusa w Drammen? To jest malutkie w porównaniu z Londynem. Tutaj są bardzo duże i można usiąść na dachu!” - Clara w liście do dzieci ze szkółki niedzielnej w Vestfossen.

Następnie, rozpoczęła pełną wrażeń podróż parostatkiem „Cesarzowa Indii”. Swoje doświadczenia opisywała w pamiętniku, który zadedykowała swojej kuzynce Marie. Ten pamiętnik bardzo pomógł Randi Dyrerud w napisaniu wspomnień o Clarze i Paulu Olafie. Dyrerud zapoznała się z dziennikiem, kiedy zaczęła się interesować pracą swojego ojca nad historią Paula Olafa Boddinga.

- Myślę, że ma taki czarujący głos, prawdomówny. Jest bardzo spostrzegawcza, ale zmaga się ze wszystkim co nowe do nauczenia, stara się dostosować. –mówi.

Na początku dziennika podróży, Clara opowiada o tym, jak samotnie czuje się na statku. W swoim pamiętniku kieruje takie słowa do kuzynki:

Tak, to będzie znakomite, jeżeli Bóg da nam możliwość zobaczenia bliskich- moich rodziców, braci, sióstr i was wszystkich ponownie”.

 

Podróż na południe

„Cesarzowa Indii” minęła Lizbonę i strome wybrzeże, które przypominało Klarze jej rodzinne okolice. Kiedy dotarli do Gibraltaru, była zdumiona. To co uważała za pokryte śniegiem wzgórza, okazało się być białymi kamieniami. Jednak, gdy dotarli do Neapolu, Clara była jeszcze bardziej zaskoczona widokiem Wezuwiusza. W dzienniku do kuzynki opisała go jako „wielka płonąca góra, przypominająca potężny stożek, budząca podziw”. Wiele z tego co widziała podczas podróży, opisuje jako cudowne i piękne. Jednak nie dotyczy to większości osób. Włochów w Neapolu nazywa „obrzydliwymi”, a Egipcjan ,jako „obdartusów”. Z czasem jednak uświadamia sobie, że ludzie, których traktowała, jako obcych, wcale nie różnią się tak bardzo od niej. Przechodzi proces poznawania ludzi w drodze. Na początku odbiera ich z szokiem i konsternacją, niekiedy nawet z obrzydzeniem, jednak szybko to pokonuje. Ukazuje to zakorzenienie uprzedzeń wśród Norwegów pod koniec XIX wieku. Dyrerud mówi o Clarze, że „w końcu widzi ludzi za „nieznanym” i się zmienia” oraz, że ta „rozpoznaje siebie w wielu”.

Życie i śmierć w Bengalu Zachodnim

Dopiero, gdy „Cesarzowa Indii” ruszyła dalej na południe, Clara poznała, co naprawdę znaczy gorący klimat. Mówiła, że leżała tylko w wełnianym swetrze, przy otwartym na oścież oknie i była bliska omdlenia. Pod koniec listopada 1891 roku w końcu dotarła do Kalkuty. Tam spotkała się z Skrefsrud’em, współpracownikiem Bodding’a oraz żoną jednego z pozostałych misjonarzy.

Spotkanie kochanków nastąpiło dopiero w Rampurhat- miejscowości położonej w dużej odległości na północ od Kalkuty. Jednak Clara była bardzo zadowolona z ponownego spotkania z „grubym i szczęśliwym” Paulem Olafem. Kilka tygodni po jej przyjeździe, odbył się ślub i kobieta zaczęła nowe życie w wiosce Mohulpahari. Podobnie, jak na początku podróży, kobieta porównywała to, co zobaczyła, z widokami z jej rodzinnego domu w Norwegii. Zielone wzgórza wokół wioski bardzo przypominały jej widoki z ojczyzny i uważała je za niesamowite. Clara zaczęła odnajdywać się w nowym środowisku, poznawała otaczających ją ludzi i inne gospodarstwa indyjskie. Wielu „tamtejszych” próbowało nauczyć ją swojego języka, ona zaś w zamian oferowała swoją tkacką wiedzę.

Clara i Paul Olaf tworzyli bardzo udane i szczęśliwe małżeństwo, mężczyzna nawet chwalił się kuzynce Clary, że „żaden mąż nie byłby szczęśliwszy od Niego”. Jednak ich sielanka nie trwała długo. Kilka miesięcy później nadeszła burza, wiatr i gwałtowne wahania temperatury spowodowały ciężkie zapalenie płuc u kobiety. Paul Olaf czuwał nad swoją żoną dzień i noc, ale nie był w stanie dla niej nic więcej zrobić. Jego ukochana umarła niedługo potem. Na własną prośbę została pochowana w swojej sukni ślubnej.

 

Niesamowita historia miłosna

Po śmierci Clary, Paul Olaf próbował pogrzebać swoje smutki w pracy nad stworzeniem języka pisanego dla świętych. Jej śmierć nie była jednak końcem życia miłosnego Paula Olafa. Znalazł sobie drugą żonę, która kilka lat później stanęła przed bardzo ważnym wyborem, który miał drastyczne konsekwencje zarówno dla niej , jak i Paula Olafa.

Autor: 
Tłumaczenie - Martyna Grygier
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama