Naga Wyspa jako nieludzkie oblicze socjalizmu

Reklama

czw., 08/13/2020 - 10:22 -- MagdalenaL

Kiedy historia o tym obozie wyszła na jaw, po śmierci Josipa Broz Tity, miała zabójcze konsekwencje dla Jugosławii, mówi Martin Previšić.

Martin Previšić otworzył archiwa UDV, przeszukał wiele dokumentów i słuchał wielu świadectw o jednym z najmroczniejszych epizodów Jugosławii.

Historia o Nagiej Wyspie (chorw. Goli otok), miejscu uwięzienia, męczenia i cierpienia, ale też śmierci, w latach po drugiej wojnie światowej, wyzwolenia od nazizmu i faszyzmu oraz utworzenia wolnej Jugosławii, wiele lat była tematem tabu. O tym, co się po cichu szeptało, głośniej się zaczęło mówić po śmierci Josipa Broz Tity. I dowiedziano się o wielu losach wszystkich tych, a było ich ponad 16.000, którzy w ciągu siedmiu lat istnienia złowieszczego więzienia byłego państwa, z różnych powodów, głównie politycznej natury, skończyli na tej pustej adriatyckiej wyspie.

Młody chorwacki historyk Martin Previšić poszedł o krok dalej, otworzył archiwa Udbe, przejrzał wiele dokumentów i wysłuchał licznych świadectw o jednym z najmroczniejszych epizodów XX wieku na terenach jugosłowiańskich. I tak w wydaniu zagrzebskiej Fraktury, powstała książka Povijest Golog otoka (pl. Historia Nagiej Wyspy), przedstawiona w tych dniach.

  • Z doktoratu, który obronił Pan na Uniwersytecie Filozoficznym, a który był poświęcony jednemu z wydarzeń, które „przełamały“ historię drugiej Jugosławii, zrodził się pomysł o książce o Nagiej Wyspie. Nadeszły lata pracy, i koniec końców, siedem dziesięcioleci od ustanowienia Nagiej Wyspy, ukazała się książka. Poza sensem naukowym, z powodu którego historia Nagiej Wyspy pana zachwyca, interesuje się Pan również wieloma aspektami postjugosłowiańskimi?

- Książka w prawdzie jest historią, która dotyczy wszystkich narodów byłej Jugosławii. Chociaż w 1991 roku wielu tematom się próbuje, że tak powiem, nadać znaczenie etniczne, zaczęły dominować „nasze tematy”. Książka o Nagiej Wyspie jest historią, która ma jednak przede wszystkim ideologiczną, a dopiero później nacjonalną charakterystykę. Mnie zainteresował ten temat, ponieważ, badając konflikt Tito-Stalin 1948 roku, zrozumiałem, że nie ma napisanej pracy naukowej o Nagiej Wyspie nigdzie na przestrzeni byłej Jugosławii. To mnie zainteresowało, i to jak, ponieważ obóz na Nagiej Wyspie był i pozostał głównym tematem. Powodem tego był brak posiadania dokumentów przez historyków, które mogły się odnieść do zeznań z lat 80. Miałem to szczęście, kiedy zacząłem pracować nad tym tematem, przed prawie dziesięcioma laty.

Zdobywca Stypendium Fulbrighta

Martin Previšić (1984) jest docentem katedry z zakresu historii Chorwacji Wydziału Historycznego na Uniwersytecie Filozoficznym w Zagrzebiu. Dziedzina jego badań to historia socjalistycznej Jugosławii i Chorwacji od 1945 roku oraz historia komunizmu. Jest wykładowcą na Chorwackiej Akademii Wojskowej. Jest autorem szeregu tekstów naukowych i współpracownikiem w filmach dokumentalnych i wystawach. Spędził krótki czas na stypendium w Yad Vashem International School for Holocaust Studies w Jeruzalem.

Wziął udział w gościnnych wykładach na Uniwersytecie Kalifornijskim, Berkeley, Uniwersytecie Illinois w Urbana–Campaign, Uniwersytecie Pittsburgh, Uniwersytecie Karoliny Północnej w Chapel Hill, Furman University oraz Uniwersytecie Humboldt-Universität w Berlinie.

Otrzymał stypendium Fulbrighta w 2019 roku na Uniwersytecie Stanford.

  • Czy to zaintersowanie Nagą Wyspą jest efektem faktu, że „sojcalim z ludzką twarzą“ miał również swoje nieludzkie oblicze?

- Właśnie tak. Dokładnie, to czym był przed tym, jak się stał „socjalizmem z ludzką twarzą”, jeśli kiedykolwiek był. Kiedy ten temat za sprawą memuarystyki w 1980 roku wyszedł na jaw, po śmierci Tity, miał zabójcze konsekwencje dla Jugosławii. Dlatego, że mówił o tym, co komuniści robili komunistom, wojownicy swoim wojownikom. Podkopał siłę ideologii, która i tak już wydawała ostatnie tchnienie, a ku temu dała też inny odcień mitycznego 1948 roku. Wielu to rozczarowało.

  • Minęło ponad siedem dziesięcioleci od „historycznego NIE“, które skierowało Jugosławię w jakąś stronę, ale nie na wzór państw „zza żelaznej kurtyny“. Kto komu tak naprawdę powiedział „nie“ – Tito Stalinowi, czy Stalin Totowi?

- Stalin ekskomunikował Titę w świecie komunistycznym Rezolucją Informbiroa. Następnie ograniczył Titę ograniczeniami ekonomicznymi. To, co należy przyznać Ticie, to to, że miał odwagę, żeby nie poddać się dyktaturze i żeby iść do końca. Stąd to „mityczne” NIE. I to było odważne, kiedy się spojrzy na czas i kontekst, chociaż Tito wiedział, jakie będą konsekwencje dla tych, którzy nie są na linii. Nie zapominajcie, że on był w Rosji w czasie wielkich czystek.

  • Gdyby nie było tego NIE, jasne, że Jugosławia szła by inną drogą, ale...jaką? Nie wszystkie państwa „za żelazną kurtyną“ przeszły tę samą drogę, każde miało swoją specyfikę, a dzisiaj wszystkie, albo prawie wszystkie, są daleko przed którąkolwiek z byłych republik jugosłowiańskich (szczególnie Czechy i Polska).

- To jest historia alternatywna i ciężko jest przewidzieć, gdzie i jak skończyłaby Jugosławia. Nawet w ramach jakiejś rozumnej spekulacji. Nie możemy zapomnieć, że w 1948 roku Jugosławia była największym i najbardziej oddanym sojusznikiem ZSSR. Gdyby surowe koncepty stalinizacji albo chociaż większość nich, zostały przeprowadzone dużo wcześniej i szybciej niż w pozostałych krajach. Wobec tego myślę, że to byłaby droga, którą zakończyłaby w ogromnej nicości. Tymczasem, w 1948 roku Jugosławia i tak skierowała się w coś dużo bardziej akceptowanego i lepszej jakości, jeśli porównamy Lager.

  • Jeśli wrócimy do Nagiej Wyspy... Czy tym pomysłem i jego realizacją, Tito i Komunistyczna Partia Jugosławii, rzeczywiście, nie podążali „lepiej“, kiedy chodziło o przegnanie przeciwników, więc Stalina i ZSRR? I czy poszli o krok dalej?

- Trudno powiedzieć, że poszli o krok dalej, ponieważ gułag jest jednak czymś przerażającym. Z którejkolwiek go strony nie oglądać. To, co na Nagiej Wyspie jest ważne, to następstwo tej samej lub podobnej filozofii relacji wobec przeciwników, i to tych, którzy są po tej samej stronie barykady. Dla komunistów ci przeciwnicy byli rzeczywiści lub wyimaginowani, ale jednak najgroźniejsi oponenci. Dlatego, że nie zagrażali tylko władzy, ale i ideologii. Na Nagiej Wyspie najpierw zagrażali władzy, bez wchodzenia w to w jakim stopniu rzeczywiście, a później i jakiejś nowej ideologii w procesie tworzenia. Tymczasem, wróćmy do początku. Naga Wyspa jest typowym stalinizmem i stalinowskim odruchem na sytuację, w której się znalazł kraj. Inaczej nie mogło być.


Zdjęcie: Historia Nagiej Wyspy, Martin Previšić

  • W swojej pracy twierdzi, że niektóre szczegóły w funkcjonowaniu Nagiej Wyspy były przekalkowane z nazistowskich, ustaszowskich, sowieckich obozów. W jaki sposób?

- Tak, głównie, kiedy chodzi o obozy i gułagi nazistowskie. Mianowicie, struktura organizacyjna, podkreślam słowo organizacyjna, były podobne, żeby nie powiedzieć identyczne. W imieniu tajnej policji, w tym przypadku UDB, według rozkazów, obozem kierowali zatrzymani, i to ci kwalifikujący się. W ten sposób ręce UDB były czyste, więc wtedy też wysoko postawieni szefowie IDB mówili, że oni nie bili osadzonych. W taki sposób kierowanie obozem, chociaż z innych motywów, było podobnie ustanowione i w obozach nazistowskich, ale też w tych sowieckich. I, niema wątpliwości, w tych obozach byli uwięzieni liczni jugosłowiańscy komuniści, więc niektóre z tych doświadczeń stosowali również na Nagiej Wyspie.

  • Z powodu czego, we wszystkich tych wspomnianych reżimach, a więc i tym, co się działo za czasów Tity, i, szczególnie, na Nagiej Wyspie, nie było humanistycznego postępowania? Albo sensem takich miejsc jest, żeby zastraszyć, męczyć, zabić?

- Wydaje mi się, że w jakiś sposób odpowiedź została wyżej podana. Mianowicie, bez względu na niektóre podobieństwa, których jest wystarczająco dużo pod względem aspektów organizacyjnych, istnieją różnice w celach samych obozów. Obozy nazistowskie, przynajmniej te najbardziej znane, były obozami śmierci. W obozach sowieckich jednym z głównych celów była eksploatacja niewolniczych sił robotniczych w projektach industrializacji i eliminacja przeciwników politycznych, tych rzeczywistych lub prawdopodobnych, podczas gdy Naga Wyspa była wymyślona jako miejsce korygowania politycznego. Na końcu, wszystkie je łączy agresja, za pomocą której chciano osiągnąć różne cele.

  • Czy obozy, w czasie wojny, naznaczyły XX wiek na terenach bałkańskich? I skąd pochodzi brutalność, która się tam stwarzała? Wiem, że pytanie jest trochę z dziedziny innych nauk, ale.....czy historia ma na nie odpowiedź?


    - One naznaczyły cały XX wiek. Nie tylko Bałkany. W jakiś sposób XX wiek jest wiekiem obozów. Wymyślona, skierowana, zorganizowana idea wywozu ludzi do obozów zawładnęła wielką częścią całego wieku i, oczywiście, najwięcej ma wspólnego z nazistowskimi, sowieckimi ideologiami. Nie wolno zapomnieć, że w żaden sposób nie były to jedyne obozy. Powiedzmy, ok. 12000 Japończyków było internowanych do Ameryki na początku wojny, na podstawach wyłącznie rasowych. Ciężko jest opracować dlaczego, ale wydaje się, że ideologie są powiązane z rozwojem społeczeństwa w różnych aspektach, a więc i tym industrialnym i technicznym, doprowadziły do możliwości przeprowadzenia takich pomysłów.

  • Chociaż Naga Wyspa to miejsce cierpienia, udręki, śmierci....jak prawdę o niej opowiedzieć światu – tak ad hoc i niepoważnie, jak się próbuje obecnie, czy wymyślić projekt kompleksów na kształt byłych obozów z drugiej wojny światowej?

- Myślę, że ta książka, i ogólnie dostęp naukowy, jest pierwszym potrzebnym krokiem, który rozpocząłby proces, który by na końcu doprowadził do jakiegoś kształtu upamiętnienia Nagiej Wyspy. Teraz jest ona jak słoń w składzie porcelany, którego wszyscy widzą, a równocześnie ignorują. Jedynym prawdziwym sposobem jest zrobić muzeum na Nagiej Wyspie lub jakiś kompleks upamiętniający, który w godny sposób uczci wszystko to, co się tam działo, a wtedy też pomóc w zwalczaniu naszej przeszłości. Trzeba akcentować, że najmniejszym problemem są w tym przypadku pieniądze, które Unia Europejska łatwo by znalazła dla takiej sprawy. Państwo chorwackie również.

Głównym problemem jest krótkowzroczność naszego kierownictwa, która, wydaje mi się, nie widzi żadnych oczywistych politycznych kapitałów na Nagiej Wyspie, ponieważ to nie jest „nasz” problem. Czy muszą również martwi mieć nację, czy mogą być tylko martwi? I czy jest ważne męczenie, czy jest dużo bardziej ważne, kogo się męczy? Na końcu, kompleks upamiętniający, poza wszystkimi oczywistymi zaletami społecznymi, miałby też bardzo ważny wkład w turystykę w tym regionie.

  • Historię Nagiej Wyspy napisał Pan jako kombinację pracy naukowej, analizy licznych dokumentów i przekazania świadectwa. I wszystko to próbował Pan przybliżyć czytelnikom, żeby zrozumieli wszystkie oblicza zła. Jak ciężko było zawszeć tak kompleksową historię w realnym przedstawieniu siedmiu mrocznych lat?

-Wydaje mi się, że historyk, który zajmuje się kontrowersyjnymi i trudnymi tematami, szczególnie jeśli mieszka na terenie byłej Jugosławii, ma obowiązek, żeby nie powiedzieć powołanie, aby swoją pracę w najbardziej adekwatny sposób przybliżyć czytelnikom i szerszej publice. Jestem przekonany, że to jego szersza rola społeczna, poza tą naukową. Szczególnie kiedy mamy nadwyżkę historii i tyle traumatycznych miejsc w naszej bliższej przeszłości, że zatrzymuje on różne procesy konstruktywne. Oczywiście, że, jak też w szeregu innych przypadków, często się też w historiografii pojawiają czarno-białe stereotypowane obrazy, ale ja mam nadzieje, a to osądzi szersza publika, że w swojej książce w pewnym stopniu starałem się pokazać, co się wydarzyło na Nagiej Wyspie od 1949 do 1956 roku – wtedy, a nie dzisiaj.

Autor: 
Autor: Mladen Obrenović; Tłumaczenie: Karolina Dopierała
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama