Germanie

Reklama

sob., 10/03/2020 - 22:16 -- MagdalenaL

Rzymscy autorzy używali słowa Germanie jako wspólnego określenia dla ludów żyjących w Północnej i Środkowej Europie. Jednak tak określane ludy i plemiona nie czuły żadnej przynależności do tej wspólnoty.

Kim byli Germanie?

 

            Germanie jako jednolity lud nigdy nie istnieli. Jest to ogólne słowo oznaczające konkretne plemiona, żyjące na obszarach między Renem, Dunajem i Wisłą. Plemiona te nie wytworzyły żadnego zunifikowanego państwa i nie posiadały wspólnej świadomości narodowej. Często zwalczały się wzajemnie.

            W czasach rozwiniętych kultur Grecji i Rzymu w obszarze Morza Śródziemnomorskiego wiadomo było niewiele na temat ludów z północy. Długo określano ich mianem barbarzyńców (ludzi, którzy nie otrzymali grecko-rzymskiej edukacji). Dopiero w 80 roku p.n.e. pojawia się u greckiego historyka Posidoniusa słowo ,,Germanie”. Określenie to rozpowrzechnił Gajusz Juliusz Cezar w swoim dziele ,,De bello galico” (100-44r.p.n.e.).

            Od tego czasu Rzymanie utrzymywali kontakty z germańskimi plemionami i ludami, które często miały charakter militarny. Miano ,,Germanie” na pewno nie wywodzi się od ludzi, którzy byli nim określani, ponieważ identyfikowali się oni ze swoimi wspólnotami plemiennymi.


Ludy i plemiona germańskie nie stanowiły jedności.

Społeczeństwo germańskie.

            Osadnictwo i struktura społeczna Germanów na zachodzie była podobna. Rodzina stanowiła trzon społeczności. Do lojaności wobec niej byli zobligowani wszyscy członkowie grupy. Wódz miał za zadanie ochraniać całą rodzinę. Dotyczyło to również niewolników, parobków i służących. Do klanu należeli bliscy połączeni więzami krwi. Osiedlano się razem w ramach wiosek i walczono w bitwach jako zamknięta drużyna. Jeśli dochodziło do nieporozumień, klany miały prawo rozwiązywać je wedlug własnych reguł. Jeśli został zaatakowany jeden członek grupy to cały klan stawał razem w jego obronie.

            Wszyscy wolni i zdolni do walki mężczyźni w społeczności stanowili tak zwany ,,Thing”, który jako zebranie plemienne wybierał wodza. Równie szybko wódz mógł zostać odwołany ze stanowiska, kiedy tylko nie spełniał swoich obowiązków wobec społeczności. Wódz był kimś w rodzaju pierwszym w plemieniu, lecz nie na wzór króla czy konsula, jak to było w tamtym czasie u Rzymian czy Greków. Dopiero podczas walk z Rzymianami zaczęto ich określać mianem królów.

            Podczas ,,Thingu”, odbywającego się najczęściej w miejscach kultu na świeżym powietrzu, obowiązywały sztywne reguły. Zebranie było poświęcone bogom, a jego nakłócenie odbierane jako ich zniewaga było przez szamanów surowo karane. Każdy członek rady miał w niej głos. Nie chodziło jednak tylko o kwestie wojny i pokoju. Na zebraniach odbywał się sąd oraz przyjmowano nowych członków ,,Thingu”. W ten sposób niewolnik, który zasłużył się w walce, mógl otrzymać wolność i pozycję w radzie.


Germańska zagroda w latach przed naszą erą.

Bitwa w Lesie Teutoburskim i konflikty plemienne.

            Te relatywnie małe grupy plemienne myślały o sobie często jako samodzielnej wspólnocie. Dlatego Germanom zdarzało się raczej rzadko jednoczyć we wspólnym celu. Rzymianie zauważyli to dość wcześnie i wykorzystali. Zawierali sojusze z różnymi szczepami i rozgrywali Germanów przeciwko sobie nawzajem.

            Nietypowe dla Germanów jest przez to tak zwane powstanie Arminiusa w 9 roku naszej ery. Cheruskowi Arminiusowi udało się podczas powstania zjednoczyć pod jego przewodnictwem skłócone plemiona, walczące do tej pory między sobą, w boju o wspólną sprawę. Wspólnie udało im się stawić opór w obronie przeciwko Rzymianom. Rzym stracił władzę nad plemionami germańskimi na wschód od Renu. Gdyby Germanie dalej mieli wspólny front w powstaniu, może udałoby się zmusić Rzymian na zachód od Renu do odwrotu. Jednak germańska mentalność była inna.

            Arminius, który 100 lat później został określony przez rzymskiego historyka Tacyta jako wyzwoliciel Germanów, był przez nich widziany jedynie jako jeden z wielu. Szybko zyskał zazdrosnych wrogów, chcących przejąć od niego władzę. Ledwie pokonano Rzymian, a natychmiast wybuchły na nowo walki pomiędzy różnymi plemionami. Gdyby Arminius był Rzymianinem, prawdopodobnie stałby się przez swoje zasługi dumą całego imperium. Jako Germanin padł on ofiarą własnych bliskich, bojących się, że stanie się on zbyt potężny.


Arminiusowi udało się na krótko zjednoczyć zwaśnione plemiona.

 

Autor: 
Tłum. Sławomir Piechnik
Polub Plportal.pl:

Reklama