Brian Robson, człowiek który wysłał się pocztą z Australii do Walii

Reklama

wt., 04/20/2021 - 13:33 -- MagdalenaL

Zdjęcie: Unsplash

75-latek szuka dwóch Irlandczyków którzy mu w tym pomogli.

Jeśli byłeś w Australii w 1965 i pomagałeś Walijczykowi wrócić do ojczyzny w drewnianej skrzyni, to ta wiadomość jest dla ciebie.

Brian Robson miał 19 lat gdy poznał Paula i Johna, dwóch Irlandczyków którzy pomogli mu opuścić Australię. Po spędzeniu w tym kraju jedenastu miesięcy w ramach programu imigracyjnego, młody mężczyzna zatęsknił za domem. Był jednak pewien problem: 40 funtów australijskich (czyli około 46 euro) które zarabiał pracując w firmie z branży kolejowej w australijskim stanie Wiktoria nie wystarczyły na kosztujący 800 euro bilet lotniczy.

Jak podaje autor artykułu brytyjskiego dziennika „Metro”, zamiast zaoszczędzić potrzebną kwotę, Brian Robson wpadł na pomysł wysłania się w drewnianej skrzynce jako ładunek lotniczy. W tym miejscu w historii pojawiają się dwaj Irlandczycy. Po wypełnieniu - dzięki maszynie do pisania Paula - wymaganych do wysyłki dokumentów,  zamknęli skrzynię w której rzekomo znajdował się komputer. Wysłali ją lotem z Melbourne do Londynu. Oczywiście nic nie potoczyło się zgodnie z planem.

Kilkudniowa droga przez mękę

Istotnie, Brian Johnson spodziewał się trzydziestosześciogodzinnego lotu w pudełku rozmiaru małej lodówki gdzie miał poduszki, książeczkę z piosenkami Beatelsów i dwie butelki – jedną na wodę i drugą na mocz. Szybko okazało się jednak, że pomylił loty i że ten jest dużo powolniejszy i zalicza sporą ilość postojów. Najpierw wylądował w Sydney gdzie jego skrzynkę położono do góry dnem. Pozostał w tej niewygodnej pozycji 22 godziny. Później został przeniesiony do samolotu lecącego do Los Angeles.

 „Spędziłem w skrzyni pięć dni aż w końcu znalazłem się w jakimś hangarze. Myślałem, że jestem w Londynie” opowiada BBC pochodzący z Cardiff mężczyzna. Brian Robson spostrzegł przez dziurkę w skrzyni przerażony wzrok amerykańskiego celnika któremu wydawało się, że ma przed sobą trupa. Godzinę później pojawiło się FBI, CIA i ochrona lotniska. Brian Robson został zaprowadzony do szpitala gdyż stracił władzę w członkach.

Amerykańskie władze nie wniosły skargi i wysłały mężczyznę do Londynu najbliższym lotem. Po powrocie do domu, Brian napisał do Paula i Johna żeby podziękować im za pomoc ale nie otrzymał od nich żadnej odpowiedzi. „Gdybym ich ponownie spotkał, powiedziałbym im, że mi przykro mi, że postawiłem ich w takiej sytuacji i że brakowało mi ich po powrocie, zwierza się pasażer na gapę. Chętnie poszedłbym z nimi do baru”.

Brian Robson jest obecnie emerytem. Opowiedział swoją przygodę w książce „The Crate Escape” która pojawi się w księgarniach pod koniec kwietnia. „To była głupota. Gdyby spróbowały tego moje dzieci, chyba bym je zabił. Ale to były inne czasy” zwierza się.

 

Autor: 
Juliette Thévenot, tłum. Bazyli Chara
Polub Plportal.pl:

Reklama