Krótkie, smutne życie Diny Sanichara, dzikiego chłopca, który zainspirował autora „Księgi dżungli”

Reklama

śr., 06/30/2021 - 01:49 -- MagdalenaL

Zdjęcie: Wikimedia Commons | Portret Diny Sanichara wykonany między 1889 a 1894 rokiem.

 

Dina Sanichar był wychowywany przez wilki w dżungli indyjskiego stanu Uttar Pradesh, aż w 1867 roku znaleźli go myśliwi, którzy zabrali go do sierocińca. Później posłużył Rudyardowi Kiplingowi jako inspiracja dla postaci Mowgliego.

 „Księga dżungli”, powieść Rudyarda Kiplinga, opowiada historię Mowgliego: chłopca, który został porzucony przez rodziców i wychowany przez wilki. Podczas gdy uczył się, jak działa świat zwierząt, nigdy nie nauczył się, w jaki sposób komunikować się z innym człowiekiem.

Słynna opowieść Kiplinga, później kilkukrotnie adaptowana przez Walta Disneya, kończy się budującym przekazem o odkrywaniu siebie i harmonii między cywilizacją a naturą. Jednak niewiele osób wie, że została oparta na tragicznych, prawdziwych wydarzeniach.

Dina Sanichar został wychowany przez wilki i pierwsze lata życia spędził myśląc, że jest jednym z nich. Kiedy myśliwi znaleźli go leżącego w jaskini, zabrali go do pobliskiego sierocińca.

Tam misjonarze próbowali nauczyć go tego wszystkiego, czego nigdy się nie nauczył, rozpoczynając od podstaw: chodzenia i mówienia. Jednak przepaść między ludzkim zachowaniem a zwierzęcym instynktem okazała się dla Sanichara zbyt duża do przeskoczenia.

 

Dina Sanichar: wychowany przez wilki, prześladowany przez ludzi

Był rok 1867. Sceneria: dystrykt Bulandshahr, Indie. Pewnej nocy grupa myśliwych przeprawiała się przez dżunglę, kiedy natknęli się na polanę. Za nią znajdowało się wejście do jaskini, która, jak myśleli, była strzeżona przez samotnego wilka.

Myśliwi przygotowali się do ataku z zaskoczenia na niespodziewaną ofiarę, jednak zatrzymali się, gdy spostrzegli, że to zwierzę wcale nie było zwierzęciem. Był to chłopiec, nie starszy niż 6 lat. Ani nie zbliżył się do mężczyzn, ani nie odpowiadał na ich pytania.

Zdjęcie: Twitter/Ewan Morrison | Dina Sanichar wolał jeść surowe mięso i miał problem ze staniem na dwóch nogach.

Nie chcąc zostawić chłopca samego na bezlitosnych peryferiach dżungli, myśliwi zabrali go do misyjnego sierocińca w Sikandrze w mieście Agra. Ponieważ nie miał imienia, misjonarze sami mu je nadali. Nazwali go Dina Sanichar, po słowie oznaczającym w hindi sobotę – dzień, w którym przybył.

 

Kłopoty Sanichara z dostosowaniem się do „cywilizowanego” świata

Podczas pobytu w misyjnym sierocińcu w Sikandrze chłopiec dostał drugie imię: „Wilczy chłopiec”. Misjonarze myśleli, że pasuje mu, ponieważ wierzyli, że został wychowany przez dzikie zwierzęta i nigdy nie doświadczył kontaktu z człowiekiem.

Według ich relacji pod względem zachowania Sanichar przypominał bardziej zwierzę niż człowieka. Chodził na czworakach i miał trudności w staniu na samych nogach. Jadł tylko surowe mięso i żuł kości, żeby wyostrzyć sobie zęby.

„Łatwość, z jaką poruszają się na czworakach (dłoniach i stopach), jest zaskakująca”, pisał do znajomego Erhardt Lewis, dyrektor sierocińca. „Zanim zjedzą lub spróbują jedzenie, wąchają je, a jeśli nie spodoba im się zapach, odrzucają je”.

 

Od warczenia i wycia do palenia cygar

Zdjęcie: Wikimedia Commons | Pod koniec życia Sanichar chodził wyprostowany i ubrany.

Komunikacja z Sanicharem była trudna z dwóch powodów. Po pierwsze, nie mówił w tym samym języku co opiekujący się nim misjonarze. Kiedy tylko chciał coś przekazać, warczał i wył jak wilk.

Po drugie, nie rozumiał też pokazywania. Ludzie, którzy nie mówią w tym samym języku, potrafią zazwyczaj w miarę się zrozumieć dzięki wskazywaniu palcami różnych przedmiotów. Jednak ponieważ wilki nie wskazują (ani nie mają palców), ten uniwersalny gest był dla niego prawdopodobnie bezsensowny.

Chociaż Sanichar nauczył się rozumieć misjonarzy, nigdy nie nauczył się mówić ich językiem. Może dźwięk ludzkiej mowy był dla niego po prostu zbyt obcy.

Jednak im dłużej Sanichar przebywał w sierocińcu, tym bardziej zaczął zachowywać się jak człowiek. Nauczył się stać prosto i według misjonarzy, zaczął się ubierać. Niektórzy mówią, że podłapał najbardziej ludzką ze wszystkich cech: palenie cygar.

 

Dina Sanichar nie był jedynym dzikim dzieckiem

Historia Sanichara była dyskutowana w wielu europejskich książkach i czasopismach.

Co interesujące, Sanichar nie był jedynym wilczym dzieckiem żyjącym w tym czasie w misyjnym sierocińcu w Sikandrze. Jeśli wierzyć dyrektorowi Lewisowi, dołączyło do niego dwóch chłopców i dziewczynka, których również podobno wychowały wilki.

Według pewnego geografa sierociniec przyjął przez lata tyle wilczych dzieci, że kolejne znalezione w dżungli dziecko nie powodowało już sensacji. Wręcz odwrotnie, odnajdywanie ich „było równie zaskakujące co dostawa dziennego zapasu mięsa od rzeźnika”.

W rzeczywistości dzieci wychowane przez wilki pojawiały się w całych Indiach. W większości przypadków jedynymi źródłami informacji byli misjonarze opiekujący się dziećmi, więc można by dyskutować, czy były one rzeczywiście zdziczałe.

Niektórzy wierzą, że misjonarze mogli je wymyślić, żeby wzbudzić zainteresowanie mediów. Inni uważają, że dzieci mogły nie być wcale wychowane przez zwierzęta, a po prostu cierpieć na psychiczne lub fizyczne niepełnosprawności. W tym przypadku opowieści mogły pochodzić od ludzi wyciągających pochopne wnioski o ich zachowaniu.

 

Życie Diny Sanichara było krótkie, jednak dziedzictwo dzikich dzieci zostało zachowane

Chociaż nie można zweryfikować szczegółów życia Diny Sanichara, innych dzikich dzieci można. Oxana Malaya, ukraińska dziewczynka urodzona w latach 90., została wychowana przez bezpańskie psy po tym, jak jej uzależnieni od alkoholu rodzice zostawili ją na zewnątrz, kiedy była małym dzieckiem.

Kiedy została schwytana przez pracowników socjalnych, nie potrafiła mówić i poruszała się na czworakach.  Po latach terapii Oxana nauczyła się mówić po rosyjsku. Ma teraz chłopaka i pracuje na farmie, dbając o zwierzęta.

Shamdeo, chłopiec z Indii, miał około czterech lat, kiedy znaleziono go żyjącego z wilkami w indyjskim lesie. Według L.A. Timesa „miał ostre zęby, długie, wygięte paznokcie, a także zrogowacenia na dłoniach, łokciach i kolanach”. Zmarł też młodo.

Tak samo Sanichar, który miał tylko 35 lat, kiedy w 1895 roku jego ciało poddało się gruźlicy. Chociaż większość swojego krótkiego życia spędził w towarzystwie innych ludzi, a nie zwierząt, które możliwe, że go wychowały, nigdy całkowicie nie przystosował się do życia w sierocińcu.

Czy zupełnie prawdziwa, czy też ubarwiona, historia Diny Sanichara uderza w podobne struny, co „Księga dżungli” Kiplinga. Mianowicie w naszą fascynację konceptem kogoś wychowanego w świecie kompletnie innym od naszego.

Autor: 
Tim Brinkhof, tłum. Joanna Niemczyk
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama