Odbudowa Pałacu Saskiego. Czy ma to sens?

Reklama

pon., 09/13/2021 - 15:14 -- MagdalenaL

Źródło: https://picryl.com/amp/media/varsovie-le-jardin-de-saxe-warszawa-saski-ogrod-99c087

Jak wiadomo 15 sierpnia prezydent RP Andrzej Duda podpisał ustawę o odbudowie Pałacu Saskiego. Jest to ogromna inwestycja, a sam czas budowy jest planowany jest na 10 lat. Zastanówmy się nad słusznością tej decyzji.

Miejsce to było nazywane „salonem Warszawy”

Przede wszystkim trzeba powiedzieć jasno – Pałac Saski w Warszawie z racji swojego wieku oraz miejsca w którym się znajdował był świadkiem wielu ważnych wydarzeń dla polskiej historii. Nie ważne w czyich znajdował się rękach zawsze każdy go podziwiał, upodobała go sobie władza polska, rosyjska jak i niemiecka.

Sam pałac postawił poeta Andrzej Morsztyn w latach 60. XVII wieku i to właśnie w tym miejscu stworzył swoje najważniejsze dzieła. W środku znajdowała się wówczas nawet galeria sztuki. W kolejnych latach poprzez kupno miejsce to trafiło w ręce Stanisława Augusta, który stwierdził, że nada temu pałacowi nową jakość rozbudowując go tak, aby wyglądał jak najbardziej reprezentacyjnie. Do tego celu wykupił sąsiednie działki dzięki czemu mogły powstać dwa nowe skrzydła pałacu. Pojawiły się nowe zdobienia, wspaniała sala balowa, sala teatralna, a na zewnątrz amfiteatr. Pałac był przez długi czas rezydencją królewską po czym niestety popadł w ruinę. Pomogły w tym oczywiście zabory oraz walki toczone w Warszawie. Dalsze losy tego miejsca to stworzenie w nim mieszkań czynszowych w których mieszał nawet sam Fryderyk Chopin, następnie w 1804 r. powstało tam liceum Warszawskie. Kolejne lata to panowanie władz rosyjskich, które postanowiły przerobić pałac, a także dobudować w jego okolicy sobór Newskiego z ogromną dzwonnicą widoczną z każdego miejsca w Warszawie. Gdy pałac znów trafił w ręce Polaków Marszałek Piłsudski przyjmował tu różne defilady wojskowe z racji tego, że znajdowała się tam siedziba Generalnego Sztabu Wojska Polskiego, pracowano w tym miejscu również nad rozszyfrowaniem enigmy. Co interesujące już wtedy zaczęto myśleć nad kolejną przebudową tego miejsca. Po powstaniu Warszawskim w 1944 roku pałac został wyburzony przez wojska niemieckie, ostał się jedynie fragment kolumnady z grobem nieznanego żołnierza. Miejsce to zostało jedynie pamiątką po wojnie, a sam teren zazieleniono, gdyż nie myślano nad odbudową tego miejsca.


Młody Fryderyk Chopin w pałacu Saskim fot: saski2018.pl

Plany odbudowy

Planów na zagospodarowanie tego miejsca było mnóstwo, z czasem pojawiały się pierwsze poważne zamiary, które już jasno sugerowały, że pałac znów zawita do panoramy miasta. Jednak to dopiero w 2004 roku, ówczesny prezydent Lech Kaczyński podpisał ustawę o jego odbudowie. Po tym wydarzeniu przez 3 lata trwały badania ekspertów w miejscu planowanej budowy i stało się jasne - fundamenty w tym miejscu są na tyle słabe, że nie da się tutaj postawić nowego obiektu. Minęły kolejne lata i za namową tym razem już prezydenta Andrzeja Dudy znów zatwierdzano ustawę o odbudowie Pałacu Saskiego. Wszystko wskazuje na to, że tym razem się uda. Odbudowa ma się zacząć w 2023 roku i kosztować 2,5 mld złotych.

Jaką ma teraz pełnić rolę?

Minister kultury, dziedzictwa narodowego i sportu Piotr Gliński w ostatnich dniach podczas forum ekonomicznego w Karpaczu podał 4 powody, dla których to odbudowa tego miejsca jest tak ważna.

Pierwszy powód – suwerenność. Gliński uważa, że należy kształtować, budować i chronić suwerenność kraju. Minister podkreśla, że odbudowa Pałacu Saskiego to symboliczne dokończenie odbudowy miasta zniszczonego przez Niemcy.

Drugi powód – kwestia polskiej tożsamości. Wedle słów ministra pałac ten uosabiał w sobie polską tożsamość, która kształtowała się tysiące lat. Podkreślił również, że obecnie tożsamość ta jest zagrożona przez kulturę globalną więc tym bardziej plan odbudowy to dobry ruch w wojnie o jej zachowanie.

Trzeci powód – założenie architektoniczno-urbanistyczne. „Część odbudowanych budynków będzie służyła funkcjom publicznym - w pałacu Brühla będzie zlokalizowany Senat, a w kamienicach od strony królewskiej prawdopodobnie będzie siedziba wojewody warszawskiego - ale reszta będzie oddana na cele kulturalne, obywatelskie, społeczne, będzie to przestrzeń otwarta dla publiczności" – komentuję Gliński.

Czwarty powód – powód obywatelski ( cokolwiek to oznacza ) niestety tutaj nie otrzymaliśmy większego opisu.


Zdjęcie pokazujące jak ma wyglądać Pałac Saski po odbudowie fot: SkyConcept/Saski360

Ile ludzi tyle zdań

Wiele ludzi cieszy się z decyzji o odbudowie tego gmachu. Zgadzam się, że dla wielu Polaków to bardzo ważny gest, jednak czy nie świadczy on o powojennych kompleksach polski? W narracji polityków najczęściej mówi się o odbudowie Pałacu Saskiego w kontekście utrzymania suwerenności jak i tożsamości narodu. Aczkolwiek, gdy spojrzymy racjonalnie na rolę tego budynku to nawet nie sposób go porównywać choćby do Warszawskiej Starówki. Warto tutaj przytoczyć słowa, które wypowiedział w temacie historycznej wartości tego założenia Dr hab. Marek Czapelski: „Moim zdaniem symbolicznej rangi Pałacu Saskiego z Zamkiem i Starówką nie można zrównywać. To obiekt o złożonej historii, w czasach II RP był to raczej budynek wojskowy, a nie pamiątka narodowa. To, co symbolicznie w nim było najdonioślejsze – Grób Nieznanego Żołnierza – istnieje i jest zabytkiem.” – komentuje. Jeżeli się dłużej nad tym zastanowić widać w tym sporo racji, ciężko nazwać Pałac Saski wielkim historycznym gigantem, bez którego Warszawa nie może funkcjonować. Z jakiegoś powodu osoby, które były odpowiedzialne za odbudowę powojennej Warszawy pominęły tę budowlę, a sama pozostałość po nim czyli Grób Nieznanego Żołnierza jest już sam w sobie wielkim symbolem i myślę, że dobudowanie do niego na nowo całej zabudowy pałacu nie zmieni w tej kwestii nic, czy to na plus czy na minus. Symbolika miejsca pozostanie taka sama.

Dużym błędem może być też pośpiech w budowie tak ważnej inwestycji. Zarząd Główny Stowarzyszenia Architektów Polskich w liście do prezydenta napisał, że obawia się ekspresowego tempa trybu inwestycji, gdyż sprawi to pominięcie wielu ważnych procedur. To wszystko może skutkować powstaniem obiektów o „wątpliwej architektonicznej jakości, które zarówno nie stanowić będą wartości historycznej, jak i swoim standardem rozminą się ze współczesnymi potrzebami i oczekiwaniami”. Czyżby myśląc, że gonimy zachód takimi działaniami cofamy się? Niestety cały czas skupiamy się na odbudowywaniu i odtwarzaniu tego co bogatsze kraje budowały w XX wieku zamiast kreować nowe rozwiązania. Historia jest historią, trzeba o niej pamiętać i mieć jej świadomość, lecz teraźniejszość musi zostać od niej może nie tyle co uwolniona, a bardziej neutralna wobec niej. Takie myślenie mogłoby dać dużo dobrego w zagospodarowaniu przestrzeni publicznej w wielu miastach polski. Niemniej całą sytuacje będzie można odpowiednio ocenić dopiero, gdy prace na placu marsz. Józefa Piłsudskiego w Warszawie zostaną ukończone. Do tego czasu wstrzymałbym się z jednoznaczną opinią nad sensem tego całego przedsięwzięcia.

Autor: 
Mateusz Ryba
Polub Plportal.pl:

Reklama