Jak Heinrich Himmler spędzał swoje dni

Reklama

wt., 10/05/2021 - 21:01 -- MagdalenaL

W dzień po swoich 40-tych urodzinach można sobie pozwolić na odrobinę luzu. Tak też postąpił Heinrich Himmler 8 października 1940 roku, po hucznym świętowaniu z rodziną w Gmund am Tegernsee; następnego ranka zanotował w swoim prywatnym dzienniku: "spałem do późna" i "bawiłem z laleczką". Tak nazwał swoją jedenastoletnią córkę Gudrun.

Jednakże Himmler nie na darmo był szefem SS i tym samym drugim najpotężniejszym człowiekiem w Trzeciej Rzeszy. I tak, 81 lat temu w ten wtorek, podjął on również głęboko karygodną, a mianowicie przypuszczalnie niosącą śmierć, decyzję.

Kara śmierci na raty

Jednym pociągnięciem pióra skazał na śmierć pięciu cywilnych pracowników obozu koncentracyjnego w Auschwitz. To właśnie było równoznaczne z: potrójnym biciem po 25 uderzeń trzciną, a następnie zamknięcie w obozie koncentracyjnym najgorszej kategorii na pięć lat. To było praktycznie niemożliwe do przeżycia.

Jedenastu innych podejrzanych, zgodnie z rozkazem Himmlera, miało zostać ukaranych 25 uderzeniami laski każde i trzema latami w obozie koncentracyjnym średniej kategorii. Nie było normalnej procedury, dowodów ani nawet szansy obrony.
Dla kogoś takiego jak Heinrich Himmler był to dość skromnie spędzony dzień w pracy. Następnie pozwolił sobie spokojnie zakończyć dzień i przyjął przyjaciela lekarza Karla Fahrenkampa i jego żonę na kawę i obiad.
Kieszonkowy pamiętnik małego formatu, sygnowany złotą obwódką „EMWE”, zawiera 365 wpisów. W 1940 roku Himmler nosił go przy sobie podobno niemalże bez przerwy. Jeśli zapomniał zabrać go ze sobą w podróż, praktycznie zawsze uzupełniał brakujące strony. Nie zawsze jednak trafnie, jak pokazuje naukowe wydanie dziennika, który tylko na pierwszy rzut oka wydaje się banalne.

Wystawa w Wewelsburgu

Tom został wydany w 2013 r. przez historyków Markusa Moorsa i Moritza Pfeiffera, pracowników Kreismuseum Wewelsburg, górskiego zamku w pobliżu Paderborn, przekształconego niegdyś w centrum SS.
W 2008 roku muzeum nabyło kalendarz kieszonkowy na rynku autografów. Już wcześniej Archiwa Federalne ustaliły, że jest to oryginał wykonany ręką Himmlera. Jednak sam dokument, jakim jest ten kalendarz, jest co najwyżej ciekawostką. Sądzi się tak, ze względu na brak jakiegokolwiek komentarza co do dokumentu z 1939 roku w kalendarzu, który brytyjski prawicowy ekstremista David Irving zamieścił na swojej stronie internetowej. W roku 1937 ten zleceniodawca holokaustu zapisał praktycznie bezwartościowe fragmenty w swoim kalendarzu.

Dokument taki nabiera współczesnego znaczenia historycznego dopiero wtedy, gdy w sposób niezwykle rozbudowany zostanie umieszczony w kontekście. Moors i Pfeiffer dokonali tego w sposób wzorcowy: porównali wszystkie wpisy Himmlera z licznymi innymi źródłami o różnym pochodzeniu.

Pracowity adiutant

Najważniejszy dla zweryfikowania codziennej rutyny jest dziennik służbowy jego osobistego adiutanta Rudolfa Brandta. Prawie codziennie ten doktor prawa i kierownik biura zdawał swojemu szefowi referat pocztowy. Czasem trwało to sześć minut, czasem ponad godzinę. Brandt, który w 1948 r. został stracony za organizowanie eksperymentów na ludziach w obozach koncentracyjnych, prowadził zdecydowaną większość oficjalnej korespondencji.
Równie ważne dla wydania są wpisy w "dzienniku spotkań" Himmlera, który znajduje się w Archiwum Federalnym. W nim szczegółowo uwzględniono również jego notatki z przemówień i rozmów, które również były przez długi czas dostępne dla oglądających.
Ponadto Moors i Pfeiffer dokonali analizy istniejącej literatury na temat Himmlera, SS, systemu obozów koncentracyjnych i innych czołowych narodowych socjalistów. Na przykład dodali to, co Joseph Goebbels napisał o Himmlerze w swoim dzienniku
z 1940 roku. Informacje o codziennych wydarzeniach w obozie koncentracyjnym Auschwitz czerpali z obszernego dziennika polskiej historyk Danuty Czech.

Badania archiwalne

Najważniejsze są jednak zasoby z niemieckich archiwów. Często redaktorom udawało się nawet dociec, co działo się podczas praktycznie codziennych spotkań z Brandtem, było to możliwe dzięki temu, że duża część akt "Osobistego Sztabu Reichsführera SS" zachowała się w Archiwum Federalnym. Ze względu na ograniczenia czasowe nie udało się skonsultować dodatkowych międzynarodowych zbiorów, ale i tak bogactwo przypisanych informacji jest imponujące.
Równie obszerne wydanie dla okresu 1941/42 zostało już przedstawione 14 lat temu przez zespół historyków pod okiem Petera Witte i Michaela Wildta w formie kalendarza służby Himmlera. Jednak podobnego dokumentu za rok 1940 nie ma; jeśli kiedykolwiek istniał, to albo został zniszczony, albo jest gdzieś pilnie strzeżony jako niesławny łup.

Przydatne prace pilotażowe

To niezwykle staranne wydanie, uzupełnione dobrymi esejami przeglądowymi, m.in. autorstwa Michaela Wildta i Bastiana Heina, pokazuje, jak można sprawić, by pozornie skromne źródło, jakim jest prywatny dziennik Himmlera, mówiło o sobie wiele poza samą treść. Jednak jest to owoc wielkiego wysiłku i nakładu pracy.

To, czy podobne wydania są możliwe i będą pomocne dla uzupełnienia innych prywatnych kalendarzy zachowanych w posiadłości Heinricha Himmlera, jest z pewnością kwestią otwartą. W każdym razie praca pilotażowa jest niezwykle przydatna.

 

Autor: 
tłum. Agnieszka Cyganik
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama