Ekspedycja w poszukiwaniu szczątek legendarnej pilot Amelii Earhart na Oceanie Spokojnym

Reklama

wt., 11/02/2021 - 17:30 -- MagdalenaL

Mit o Amelii Earhart, która nigdy nie został rozwiązany. Odkąd wzbiła się w przestworza po raz ostatni, 2 lipca 1937 roku, tajemnica amerykańskiej pilot urosła do takiej rangi, że wiele ekspedycji poniosło klęske w poszukiwaniu jej rozwiązania. Tamtego dnia, o godzinie 12:30, Earhart wystartowała z lotniska w Lae w Papui Nowej Gwinei, aby zakończyć kolejny etap swojego lotu dookoła świata. Niestety gdzieś na Oceanie Spokojnym jej dwusilnikowy Lockheed Electra zniknął.

Chociaż większość ekspertów twierdzi, że rozbiła się w morzu, są i tacy, którzy uważają, że została uwięziona przez Japończyków. Inni z kolei głoszą tezę o samobójstwie. Natomiast niewielu wskazuje, że mogła dotrzeć do atolu koralowego Nikumaroro. Odległy punkt na wyspach Kiribati, który wraz z upływem czasu stał się obszarem badań, gdzie przebywała kolejna ekspedycja w poszukiwaniu ostatecznego śladu. „To powolny proces z wieloma martwymi punktami, ale posuwamy się naprzód”, twierdził kierownik wyprawy – Richard Gillespie.

Odważna i przebojowa, piegowata Earhart nigdy nie była idealnym pilotem. Nawet jej najbardziej zagorzali obrońcy przyznają, że posiadała pewne braki w obsłudze technicznej urządzeń i trudności w adaptacji do innowacji technologicznych. Ale napędzana siłą woli i umiejętnością zachowania zimnej krwi, ta dawna asystentka społeczna zdołała odnaleźć się w męskim świecie i zapisać się na kartach historii.

Jej miłość do przestrzeni powietrznych narodziła się 28 grudnia 1920 roku, w Long Beach. Dziesięciominutowy lot turystyczny wystarczył, żeby odnalazła swoje przeznaczenie i dał początek szybkiej karierze pierwszej kobiety, która samotnie przeleciała nad Atlantykiem i dotarła nad Ocean Spokojny (z Honolulu do Californii).

Ciesząc się sławą, która powoli zaczynała przyćmiewać tą Charles Lindbergh, lotniczka zdecydowała się ją ostatecznie potwierdzić okrążając ziemię. Miała wówczas 39 lat i swój najlepszy czas w życiu. Pisała dla czasopism, występowała podczas konferencji, a nawet projektowała ubrania. Jej nazwisko stanowiło znaną markę, a ona sama – chuda, nieśmiała i z szerokim uśmiechem, żywą legendę.

Wyzwanie rozpoczęło się 1 czerwca 1937 roku w Miami. Stamtąd skierowała się na Południową Amerykę, a później etapami, na Afrykę, Indie, Tajlandię…Towarzyszył jej doświadczony nawigator Fred Noonan. Gdy pokonali 36 000 kilometrów, czyli ponad 75% drogi, dotarła do papuaskiego lotniska Lae. Następnym punktem miała być wyspa Howland, między Australia, a Hawajami - przelot na około 4 000 kilometrów.

O dziesiątej rano 2 czerwca, przy zachmurzonym niebie, urządzeniach pokładowych w złym stanie i z kończącym się paliwem, samolot wystartował. Podczas lotu, Earhart komunikowała się z amerykańską strażą przybrzeżną. Poinformowała o ograniczonej widzialności i kończącym się paliwie. 3 czerwca, o 8:45 nadała swoją ostatnią wiadomość. „Uciekamy na północ i południe”. Tak zwyczajne, jak śmierć. Nic więcej ni było wiadomo. Niezależnie od ogromnej misji ratunkowej zorganizowanej przez prezydenta Franklina D. Roosevelta, szczątki samolotu nigdy nie zostały odnalezione.

W tej pustce narodziły się wszelkiego rodzaju hipotezy. Najbardziej stanowcza, podtrzymywana przez rząd Stanów Zjednoczonych, mówi o rozbiciu się samolotu w oceanie z przyczyn technicznych lub braku paliwa. Jednak wiele osób jej nie uznaje i utrzymuje, że Earhart mogła dotrzeć nawet do atolu Nikumaroro. Wyspa, która w swojej historii zanotowała nieliczne przypadki ludzkiej obecności, była wówczas bezludna. Obfitowała w roślinność, jednak bez wody pitnej, Earhart i Noonan mogli tam zginąć. Te domysły dały początek ekspedycji. „Możliwe, że zginęli tam z pragnienia lub głodu. Mogli również zatruć się rybą lub złapać infekcję po skaleczeniu się koralowcem”, komentuje Gillespie.

Zorganizowana przez National Geographic, firmę turystyczną i International Group for Historic Aircraft Recovery [Międzynarodowa grupa do spraw odzyskiwania historycznych statków powietrznych], misja opierała się na przedmiotach z lat 30. ubiegłego wieku, które zostały odzyskane podczas poprzednich ekspedycji (ostatnia miała miejsce w roku 2012). Wśród odzyskanych elementów znajdowały się słoik po kremie na piegi, nóż podobny do tego, którego używała Earhart, męski i damski but, folia aluminiowa i kawałek pleksi przypominający okno samolotu. Szereg znaków zapytania, który został powiększony z pomocą czterech psów – Marcy, Piper, Kayle i Berkeley - specjalizujących się w poszukiwaniu ludzkich szczątków. „Psy to pomysł National Geographic, mamy nadzieję, że znajdą kości i będziemy mogli zbadać ich DNA”, podkreślał Gillespie.

Odkrycie, które przez większość ekspertów było uważane za niemożliwe, zmieniło bieg tradycyjnych teorii, ale nie rozwiązało zagadki. Byłoby to zamknięcie jednej niewiadomej i rozpoczęcie kolejnej, jeszcze większej: jak przebiegły jej ostatnie dni? Osiemdziesiąt lat po katastrofie, tajemnica Amelii Earhart unosi się w powietrzu.

Autor: 
Jan Martínez Ahrens Tłumacz: Julia Śliwak
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama