Prawda o powojennych losach czołowych przywódców hitlerowskich Niemiec

Reklama

sob., 03/09/2019 - 13:12 -- koscielniakk

Po II wojnie światowej nazistowscy przywódcy Niemiec mieli prosty wybór: samobójstwo, ucieczka lub oddanie się w ręce wymiaru sprawiedliwości. Problem w tym, że w większości wcale nie czuli się winni... Jak potoczyły się losy ludzi odpowiedzialnych za rozpętanie najtragiczniejszego konfliktu w dziejach?

Po II wojnie światowej nazistowscy przywódcy Niemiec mieli prosty wybór: samobójstwo, ucieczka lub oddanie się w ręce wymiaru sprawiedliwości. Problem w tym, że w większości wcale nie czuli się winni... Jak potoczyły się losy ludzi odpowiedzialnych za rozpętanie najtragiczniejszego konfliktu w dziejach?

Powszechnie wiadomo, jak zakończył swoją "karierę" Hitler. Führer odebrał sobie życie, kiedy stało się jasne, że III Rzesza upadnie.

Tymczasem całe grono jego zagorzałych popleczników musiało zdecydować, co zrobić w obliczu nieuchronnej klęski. Czy pójść w ślady swojego przywódcy? A może ratować się za wszelką cenę? Oto jak skończyło 10 czołowych niemieckich nazistów.

 

Joseph Goebbels. O krok za Hitlerem

W ostatnich miesiącach wojny przemówienia Goebbelsa przybierały wyjątkowo apokaliptyczny ton. Gauleiter Berlina już wtedy musiał wiedzieć, że III Rzesza upadnie, ale mimo to namawiał Hitlera do pozostania w berlińskim bunkrze i stawienia czoła nadciągającej armii sowieckiej. Polecenie ewakuacji ze stolicy było zresztą jedynym rozkazem Führera, który Goebbels kiedykolwiek zignorował.

Kiedy więc 30 kwietnia 1945 roku Hitler odebrał sobie życie, człowiek będący jego prawą ręką wiedział, co powinien zrobić - sam Führer wyznaczył mu drogę. Przez chwilę kręcił się po ogrodzie, "czekając, aż zabiją go Rosjanie". W końcu jednak postanowił wziąć sprawy we własne ręce. Pierwszego maja popełnił samobójstwo. W ślady męża poszła też Magda Goebbels, wcześniej uśmiercając ich sześcioro dzieci.

 

Hermann Göring. Mrzonki o zwycięstwie

Do 7 maja 1945 roku Göring żył, jakby wszystko było w jak najlepszym porządku. Źle ocenił zamiary Amerykanów, którzy aresztowali go na umówionym spotkaniu. Chciał osobiście widzieć się z Eisenhowerem, ale zamiast tego oddzielono go od żony i córki i zamknięto.

Podczas procesu norymberskiego dopingował pozostałych oskarżonych, wciąż uważając ich (oraz siebie samego) za bohaterów. Utrzymywał, że kryzys III Rzeszy jest jedynie chwilowy i za parę lat wszystko wróci do "normy". Jak powiedział więziennemu psychiatrze: "Jeśli mam iść na śmierć, to umrę raczej jak męczennik niż zdrajca. [...] Proszę nie zapominać, że wielkich, historycznych zwycięzców - Czyngis-chana, Piotra Wielkiego, Fryderyka Wielkiego - nie postrzega się jako morderców".

Skazano go na śmierć przez powieszenie, jednak wyroku nie wykonano. Göring odebrał sobie życie dzień przed planowaną egzekucją, przegryzając ampułkę z cyjankiem. Przemycił ją dla niego prawdopodobnie jeden ze strażników, Jack G. Wheelis.

 

Adolf Eichmann. Niech żyje III Rzesza!

Adolf Eichmann zbytnio cenił sobie życie, by próbować się zabić. Postanowił więc uciec przed sprawiedliwością. Najpierw zdegradował się i zmienił nazwisko, by później w towarzystwie innych żołnierzy SS "zniknąć na terenie kraju". Imał się rozmaitych zajęć, by wtopić się w tłum - był drwalem, w pewnym momencie zajął się nawet hodowlą kur. W końcu wyemigrował do Argentyny pod rządami Peròna.

W 1956 roku Eichmanna rozpoznał Żyd mieszkający w Buenos Aires. Napisał do prokuratora generalnego Hesji, ten z kolei poinformował służby specjalne Izraela. Za pierwszym razem nie udało się jednak odnaleźć i zidentyfikować zbrodniarza. Dopiero podczas kolejnej akcji w 1958 roku potwierdzono miejsce jego zamieszkania. Dwa lata później trafił przed izraelski sąd, który skazał go na śmierć. Do samego końca Eichmann nie okazał skruchy. Na szubienicy, tuż przed powieszeniem, krzyczał: "Sieg heil Deutschland".

Rudolf Hess. Więzień numer siedem

Jeden z najważniejszych urzędników III Rzeszy i bezpośredni współpracownik Hitlera został w procesie norymberskim skazany na dożywocie. Wyrok odbywał w zakładzie karnym Spandau, gdzie przez dwadzieścia lat był jedynym więźniem. Ponieważ nie używano tam nazwisk, zwracano się do niego per "numer siedem".

Jak twierdził jego syn, Wolf, Hess trafił za kraty niezasłużenie. Co więcej, miano się tam z nim źle obchodzić. Gerald Posner w książce "Dzieci Hitera" relacjonuje: "Wolf krytykował warunki w Spandau, opisując je jako «bardzo trudne». Mówił o zgrzebnych ubraniach, prymitywnej celi o wymiarach niespełna dwa na trzy metry, ograniczaniu snu i wojskowych regułach, które nakazywały z uniżeniem odnosić się do 'zwycięzców'".

Odcięty od świata (po części na własne żądanie - odmawiał bowiem przyjmowania gości) Hess kilkakrotnie usiłował się zabić, co mu się w końcu udało w 1987 roku. Powiesił się na kablu. Miał dziewięćdziesiąt trzy lata.

 

Heinrich Himmler. Ucieczka przed sprawiedliwością

​Himmler po zakończeniu wojny sam się "odnalazł" i oddał w ręce przeciwnika: 23 maja 1945 roku przybył w towarzystwie dwóch żołnierzy do Obozu Przesłuchań Cywili nieopodal Lüneburga. Przedstawił się i podpisał, by udowodnić swoją tożsamość. Pojmano go więc i przeniesiono do pobliskiej kwatery głównej wojsk alianckich. Tam dokonał żywota. Tak opisał to Peter Longerich:

"[Na miejscu] został poddany dalszemu ogólnemu badaniu lekarskiemu. W jego trakcie opierał się przed otwarciem ust. Lekarz, kapitan Wells, odkrył w nich niebieskawo zabarwiony obiekt. Gdy Wells spróbował go wyjąć, Himmler odwrócił gwałtownie głowę, by mu to uniemożliwić. Rozgryzł kapsułkę i upadł. Chciano usunąć pozostałości trucizny z ust, ale zrezygnowano po piętnastu minutach. Nie udało się przywrócić Himmlera do życia. Dokładniejsze badanie ujawniło, że trucizną był cyjanek".

 

Jürgen Stroop. Zemsta Polaków

Amerykanie schwytali Stroopa 8 maja 1945 roku. Już w Monachium sąd wojskowy skazał go na śmierć za wydanie rozkazu strzelania do lotników alianckich, którzy ratowali się, skacząc ze spadochronem, ale wyroku nie wykonano.

O Stroopa upomniała się bowiem także Polska Komisja Wojskowa do Badania Niemieckich Zbrodni Wojennych. Zajmujący się tą sprawą mecenas Kozłowski opowiadał w 1963 roku: "Musiałem podpisać w imieniu rządu polskiego zobowiązanie, że w wypadku, gdy nie będzie skazany na karę śmierci, to zwrócimy go władzom amerykańskim celem wykonania ich wyroku".

Proces Stroopa zakończono w 1951 roku. Skazany przez cały czas utrzymywał, że jest jeńcem wojennym, a nie zbrodniarzem. Nie uniknął jednak sprawiedliwości. Stracono go w mokotowskim więzieniu 6 marca 1952 roku.

 

Amon Göth. Sadysta w przebraniu

Żydzi osadzeni w obozie w Krakowie-Płaszowie mawiali, że "patrząc na Götha, widziało się śmierć". Ten sadystyczny nazista, który lubował się w przeprowadzaniu egzekucji, został aresztowany już 13 września 1944 roku przez... funkcjonariuszy SS. Powód? Przywłaszczył sobie żydowskie mienie, zgodnie z prawem należące do III Rzeszy. Do sądu jednak nie doszło, a oskarżony wylądował w zakładzie psychiatrycznym w Bad Tölz.

W maju 1945 roku aresztowało go amerykańskie wojsko. Miał na sobie uniform Wermachtu i nie przyznał się do bycia oficerem SS. Znów stanął przed sądem - tym razem w Polsce. Uznano go winnym zabicia "niezidentyfikowanej liczby osób". Skazano go na śmierć przez powieszenie, wyrok wykonano w więzieniu Montelupich w Krakowie. Skremowane szczątki wrzucono do Wisły.

 

Hans Frank. Nawrócony zbrodniarz

Po wojnie Frank uciekł wraz ze zrabowanym dobytkiem i dziełami sztuki na Zachód. Amerykanie znaleźli go jednak i pojmali 4 maja 1945 roku. Jak wspominał na łamach książki "Dzieci Hitlera" jego syn, Niklas: "Wiedział, że wkrótce go aresztują. Wcześniej tego dnia dał matce gruby zwitek pieniędzy. Nie było żadnego pocałunku, żadnego okazywania uczuć. Wyglądało to jak płacenie dziwce".

Frank nie przewidział natomiast, co go spotka z rąk żołnierzy. Zaraz po przybyciu do więzienia w Miesbach został dotkliwie pobity. Tego samego wieczora usiłował bezskutecznie popełnić samobójstwo. Po przeniesieniu do Berchtesgaden podjął kolejną próbę - i znów mu się nie udało.

Gdy w Norymberdze postawiono mu zarzuty, jako jeden z niewielu stwierdził, że bierze na siebie "potworną odpowiedzialność" i dodał, że "minie tysiąc lat, a ta wina Niemiec nie zostanie wymazana". Przed samą egzekucją już tylko się modlił. Tuż przed śmiercią na szubienicy zawołał: "Jezu, zlituj się!".

Karl-Otto Saur. Korzystna wymiana​

Po wojnie Karl Saur został aresztowany przez Amerykanów, a następnie od 1948 roku pełnił rolę świadka w procesie norymberskim. Przyjął propozycję immunitetu w zamian za dostarczenie dowodów obciążających niemiecki przemysł. Podczas denazyfikacji sklasyfikowano go jako "współpodążającego".

Zgodnie z relacjami jednego z jego synów, Saur nie był właściwie antysemitą, mało tego - w trakcie wojny pomógł nawet paru przyjaciołom żydowskiego pochodzenia. Nie zmienia to faktu, że był aktywnym członkiem nazistowskiej machiny wojennej. I że uniknął kary. Zmarł w lipcu 1966 roku we własnym domu, otoczony przez najbliższych.

 

 

Josef Mengele. Zbrodnia bez kary

Doktor Mengele, który nawet na tle najbardziej zatwardziałych nazistów wyróżniał się wyjątkowym bestialstwem, nigdy nie został osądzony. I to mimo tego, że aż do późnej starości nie wyrzekł się przekonania o słuszności swoich poglądów. Kiedy odwiedził go jedyny syn, Rolf, 66-letni wówczas Josef wciąż powtarzał tę samą śpiewkę: "twierdził, że dysponuje dowodami na odmienność czy anormalność Żydów. Nie umiał jednak przedstawić żadnego przekonującego argumentu".

Do spotkania ojca z synem doszło w Brazylii. Wcześniej doktor Mengele ukrywał się w Paragwaju i Argentynie, dokąd uciekł zaraz po wojnie. Tam też miał natrafić na Eichmanna, któremu zaproponował ponoć darmowe badania medyczne. Ten jednak przezornie odmówił. Anioł Śmierci zmarł 7 lutego 1979 roku podczas wakacji nad morzem. Pochowano go pod fałszywym nazwiskiem.

Autor: 
---------------------
Źródło: 

Interia

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama